• Ostatnia zmiana 22.12.2016 przez Medyk Białostocki

    Od Redaktora

    Właśnie zamierzałem, po wieczornej pracy, wychodzić do domu z pustego już o tej porze zakładu, gdy w drzwiach ukazał się jeden z moich serdecznych kolegów. Chciał nie chciał, wycofałem się z powrotem i kurtuazyjnie zaproponowałem filiżankę espresso. Rozmowa potoczyła się wartko i zeszła na bieżące sprawy naszych uniwersyteckich szpitali.

     Poruszyliśmy większość ze znanych problemów, o których z wielką wnikliwością, zaangażowaniem i troską mówi rektor Krętowski w obszernym wywiadzie zamieszczonym na łamach bieżącego numeru. Nasza rozmowa jednak szybko zeszła z finansów na inne, w naszym odczuciu równie ważne, problemy. Przewijały się w niej zapomniane już, jakże niedzisiejsze i niemodne słowa: etos pracy. Przypominaliśmy sobie, jak wielkim wyróżnieniem i zaszczytem było onegdaj uzyskanie zatrudnienia w klinice, bądź zakładzie naukowym. Propozycja pracy w AMB była równoznaczna niemal z przysłowiowym złapaniem Pana Boga za nogi. Otwierała perspektywę na rozwój naukowy i zawodowy, kontakt z ciekawymi ludźmi, solidne przygotowanie, uczestnictwo w sympozjach naukowych, a może nawet wyjazd za granicę. Nauczyciel - profesor, docent, adiunkt - był autentycznym autorytetem. My, pracujący w uczelni, czuliśmy się wyróżnieni. Zakład naukowy czy klinika były drugim domem. I oto nie minęło ćwierć wieku, aby niewiele z tego zostało. Obserwuję młodych ludzi i z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że dla wielu z nich etos pracy jest pojęciem pustym. A ponieważ przyroda nie znosi pustki, w to miejsce wcisnęły się inne, powszechnie znane „wartości”. Nie będę ich szczegółowo wymieniał. Noszą zbiorczą nazwę „dobra materialne”.

    W staromodnym szerokim pojęciu etosu pracy mieści się także stosunek personelu medycznego do pacjenta. W bieżącym numerze „Medyka” Czytelnicy znajdą trzy z życia wzięte przykłady relacji lekarz - pacjent. Polecam do przeczytania niezwykle ciepłe wspomnienie wspaniałego chirurga i humanisty, Pana dr. Stanisława Sierki. Pan Doktor podzielił się z nami jeszcze jednym ze swoich zawodowych doświadczeń. Znajduję tam - tak zresztą, jak i w poprzednich wspomnieniach tego Autora - jakże głębokie, a zarazem subtelne odzwierciedlenie relacji lekarza z pacjentem. To wspaniały, wręcz edukacyjny, przykład dla nas wszystkich. Ciekawy, przynajmniej dla mnie, jest także wywiad z naszym młodszym kolegą - doc. Pawłem Knappem. Mimo iż dotyczy rozmów z pacjentami chorymi na niezwykle trudny i źle rokujący nowotwór, jakim jest rak jajnika, i problemów umierania, może dać zastrzyk optymizmu. Trzeci artykuł, to relacja z gabinetu chirurga onkologa. Tu, niestety, Pan doktor - bardzo biegły w swoim zawodzie chirurg - gdzieś zagubił etos pracy lekarza i empatię. Prawdopodobnie poprzez rutynę i zobojętnienie. A może po prostu miał zły dzień.

    Nie da się ukryć, zmiany dotyczące etosu pracy lekarza, to zjawisko zauważalne, ale na szczęście nie wszystkich dotyczy. Czy jest symptomem czasów i zmian w naszej mentalności? Czy wiąże się z krajowymi i globalnymi przeobrażeniami ustrojowymi i społecznymi? To temat dla socjologa. Miejmy nadzieję, że jest zjawiskiem przejściowym. Ja, niepoprawny optymista, oczekuję na powrót czasów, kiedy nie liczyło się godzin spędzanych w pracy, a praca była zaszczytem dającym satysfakcję. Kiedy o zatrudnienie na AMB/UMB ubiegali się najlepsi, zaś do pracy przyjmowano najlepszych z najlepszych. Ale czy to wróci?

    Póki co, radujmy się Świętami Bożego Narodzenia i życzmy sobie Szczęśliwego Nowego Roku!


    Refleksje i wnioski pozostawiam Czytelnikom.

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.