Czy bezrefleksyjnie wierzymy celebrytom sprzedającym cudowne „leki” na Hashimoto? Jak często mamy kontakt z dezinformacją? Czy młodzież w ogóle szuka autorytetów w nauce i czy autorytety komunikują się z nimi w sposób zrozumiały? Wreszcie, czy Internet jest jeszcze przestrzenią wiarygodnych informacji, a może już czas na Internet 2.0?


Te i wiele innych pytań wybrzmiało podczas pierwszej debaty nie/akademickiej „Dezinformacja i fake newsy w medycynie”, która odbyła się 14 maja 2025 r. w Auli Magna Pałacu Branickich w ramach XXI Podlaskiego Festiwalu Nauki i Sztuki. Pierwsza, ale na pewno nie ostatnia – taki format debaty przyjął się bowiem doskonale.
W dyskusji udział wzięli wybitni specjaliści reprezentujący różne dziedziny nauki i życia społecznego. Gościem specjalnym spotkania był dr hab. Tomasz Sobierajski – socjolog, zdrowolog, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, autor książek o komunikacji w medycynie i społecznych kontekstach szczepień. W gronie ekspertów znaleźli się również prof. Joanna Zajkowska – specjalistka z zakresu chorób zakaźnych i epidemiologii (Klinika Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UMB), dr hab. Małgorzata Chlabicz – ekspertka z zakresu prewencji chorób cywilizacyjnych, współtwórczyni projektu InfoTester, służącego do wykrywania dezinformacji za pomocą AI, dr hab. Krzysztof Korotkich, prof. UwB – literaturoznawca, prorektor ds. kształcenia Uniwersytetu w Białymstoku oraz dr inż. Paweł Tadejko – informatyk, ekspert ds. sztucznej inteligencji reprezentujący Politechnikę Białostocką.
„Nie dajmy się emocjom – zaufajmy nauce!” – z takim przesłaniem rozpoczął debatę dr hab. Tomasz Sobierajski, gość specjalny wydarzenia. Już na wstępie zwrócił uwagę na sedno problemu: nie chodzi o to, że fake newsy istnieją – problemem jest to, że coraz trudniej odróżnić, co jest rzetelną wiedzą, a co jedynie emocjonalnym przekazem przebranym za fakt.
Aby zobrazować skalę problemu, dr Sobierajski przywołał przykład celebrytki promującej w sieci żelki, które rzekomo „leczą” Hashimoto. Wiele osób bezrefleksyjnie podąża za taką rekomendacją, nie sprawdzając składu produktu ani jego rzeczywistych właściwości. Zamiast faktom – wierzą twarzy z Internetu, która wykorzystuje zaufanie odbiorców wyłącznie w celach komercyjnych. To właśnie emocje, a nie wiedza stają się tu decydującym czynnikiem. I to one, zwłaszcza w kontekście zdrowia, bywają najbardziej niebezpieczne. Profesor Sobierajski poruszył także ważny temat przypisywania medycynie – jako nauce – różnych alternatywnych określeń.
– Ten wątek szczególnie i od dawna leży mi na sercu – mówił. Na pewno spotkaliście się z określeniami typu medycyna alternatywna albo medycyna konwencjonalna, medycyna chińska (...) Zależy mi na tym, żebyśmy zapamiętali i żebyście też ponieśli tę wiedzę w świat, że mamy w kontekście nauki tylko jedną medycynę, tę naukę opartą na faktach, na doświadczeniach i wieloletnich badaniach tysięcy osób, które się tym zajmują. Wszystko inne, co próbujemy nazywać medycyną alternatywną lub jakąkolwiek inną, to są różne „szemrane rzeczy”, które nie są w ogóle przebadane i nie powinniśmy im ufać.
Polacy a fake newsy – co mówią dane?
Według raportu Digital Poland z 2021 roku aż 60% Polaków korzysta z portali internetowych jako głównego źródła informacji, a 8 na 10 osób przyznaje, że zetknęło się z fake newsami. Połowa tych nieprawdziwych treści pochodziła ze stron internetowych – przytoczyła dane w swoim wystąpieniu dr hab. Małgorzata Chlabicz z UMB.
Ekspertka pokazała, że problem dezinformacji w medycynie przybiera na sile – szczególnie widoczny był w czasie pandemii. Zaprezentowała wyniki badań wskazujące na to, że znaczny odsetek (ok. 30–40%) często czytanych stron internetowych lub udostępnianych linków zawiera informacje niewiarygodne. Główne obszary, w których „szerzą się” fake newsy w medycynie to: szczepienia, nadciśnienie, HIV/AIDS oraz COVID-19. Ekspertka wspomniała również, że większość lekarzy spotyka się z fake newsami, które słyszą we własnych gabinetach – od pacjentów.
Uwaga na fałszywych ekspertów
Jak poważny i namacalny bywa problem dezinformacji w medycynie, obrazowo uświadomiła zebranym prof. Joanna Zajkowska z UMB, prezentując profesjonalnie wyglądającą stronę internetową poświęconą leczeniu boreliozy. Strona, która na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie rzetelnego, naukowego źródła – z obszerną bazą artykułów i porad dotyczących leczenia boreliozy – w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z medycyną. Jak ujawniła prof. Zajkowska, za jej stworzeniem stoi osoba niemająca żadnych związków z nauką ani leczeniem, wykorzystująca ją wyłącznie jako narzędzie marketingowe – do sprzedaży drogich suplementów diety.
Prof. Zajkowska nie pozostawiła wątpliwości, nazywając tego typu działania wprost — współczesną szarlatanerią. Podkreśliła, że jedyną skuteczną obroną przed nią jest czujność: zawsze warto sprawdzić, kto stoi za daną stroną internetową i czy ma jakiekolwiek powiązania z medycyną lub inną dziedziną, której dotyczą publikowane treści.
Czas na Internet 2.0
Z taką sugestią wystąpił z kolei dr inż. Paweł Tadejko z Politechniki Białostockiej, ekspert ds. AI przy Ministrze Cyfryzacji. Zwrócił uwagę, że w erze generatywnej sztucznej inteligencji problem dezinformacji będzie się tylko pogłębiać, do tego stopnia, że wkrótce nie będziemy już w stanie odróżnić prawdy od fałszu w sieci. Jego zdaniem obecny model Internetu jest nie do uratowania, a jedynym rozwiązaniem może być stworzenie nowej, bezpiecznej wersji – „Internetu 2.0”, w którym każdy twórca treści musiałby potwierdzić swoją tożsamość, np. za pomocą dowodu osobistego.
Głos młodych: Naukowcy? Mówią zbyt trudnym językiem
Do dyskusji włączyli się także uczniowie Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego Politechniki Białostockiej — Julia Kaczmarczyk i Julian Żmojda. Ich głosy wniosły autentyczną, międzypokoleniową perspektywę na to, jak młodzi ludzie radzą sobie z rozpoznawaniem dezinformacji w sieci i mediach społecznościowych, a także czy w ogóle i gdzie szukają dziś autorytetów.
Julia Kaczmarczyk, zapytana o autorytety naukowe, podkreśliła, że jej pokolenie wciąż ich poszukuje, również wśród naukowców. Problemem pozostaje jednak rozpoznanie, kto faktycznie tym naukowcem jest. Jak zauważyła, dorastając w świecie mediów społecznościowych, młodzież jest nieustannie zalewana informacjami, których nie sposób każdorazowo zweryfikować.
Wskazała również, że barierą bywa wysoki próg wejścia w język naukowy, dlatego wielu młodych ludzi sięga po prostsze, bardziej przystępne treści, niestety często kosztem wiarygodności i narażając się na dezinformację.
Z tym punktem widzenia polemizował prof. Karol Kamiński, Prorektor ds. Medycyny Prewencyjnej i Otwartej Nauki UMB. Podkreślił, że język nauki z natury musi być precyzyjny, a przez to specjalistyczny, ponieważ tylko dzięki niemu można właściwie oddać złożoność i niuanse badań. – Naukowcy nie mogą pozwolić sobie na uproszczenia, które prowadzą do błędów w komunikacji – tłumaczył Profesor Kamiński. I przywołał słowa Einsteina: „Rzeczy naukowe należy wyjaśniać tak prosto, jak to tylko możliwe, ale nie prościej”.
O języku nauki wspomniał również dr hab. Krzysztof Korotkich z Uniwersytetu w Białymstoku, który podkreślił, że problem nie leży w braku zrozumienia języka nauki, tylko w braku odpowiedniej edukacji, aby ten język zrozumieć, co doprowadziło nas do punktu, w którym jesteśmy obecnie – codziennego obcowania z fake newsami i dezinformacją oraz bezmyślnego ufania treściom podanym w prosty sposób.
Kiedy pozory mylą – lekcja z dezinformacji
Jeszcze przed debatą licealiści mogli przekonać się, jak łatwo dziś paść ofiarą fałszywego autorytetu. Dominik Sołowiej, ekspert ds. marketingu cyfrowego, podczas warsztatów „Prawda czy fałsz? Jak nie dać się dezinformacji” w zaledwie 23 minuty stworzył... fikcyjnego profesora i jego profesjonalnie wyglądającą stronę internetową. Efekt był do złudzenia wiarygodny — i właśnie o to chodziło. Pokazał młodym ludziom, jak potężnym narzędziem (i zagrożeniem) może być dziś technologia.
Międzypokoleniowa debata, choć miała trwać godzinę, przeciągnęła się niemal dwukrotnie. Liczne pytania z sali, osobiste refleksje uczestników oraz zderzenie naukowych analiz z codziennymi doświadczeniami sprawiły, że Aula Magna pozostała wypełniona do ostatniego zdania.
Magda Święcicka


.jpg)










