Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. ŻYCIE UCZELNI.
  • ŻYCIE UCZELNI

    Argumenty jak pociski, kultura jak tarcza. Debata oksfordzka w UMB trzymała w napięciu do ostatniego głosu!

    15.05.2026 15:31
    Autor: Biuro Komunikacji i Popularyzacji Nauki

    Argumenty padały jak strzały. Ostre, precyzyjne i przemyślane. Były szybkie riposty, strategiczne pytania, odrzucone „ad vocem”, niespodziewane sięganie po ekspertów, aby odebrać tę możliwość przeciwnikom i - kontynuując metaforykę bitewną - magazynki pełne danych, przykładów i trudnych do zbicia argumentów. Wydawać by się mogło, że młodzież do tezy „Palenie papierosów powinno być zakazane” podejdzie umiarkowanie ambitnie, może nawet trochę szkolnie. Nic bardziej mylnego.

     

    Od pierwszych minut debaty oksfordzkiej (14 maja 2026 r.) w Auli Magna Pałacu Branickich w ramach XXII Podlaskiego Festiwalu Nauki i Sztuki, było jasne, że obie drużyny przyjechały na Uniwersytet Medyczny w Białymstoku znakomicie przygotowane. Uczniowie III LO im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, którzy bronili tezy o zasadności zakazu palenia (strona propozycji) i ich adwersarze - uczniowie II LO im. Ks. Anny z Sapiehów Jabłonowskiej (strona opozycji, przeciwna tezie) doskonale znali zasady debaty oksfordzkiej, mieli przemyślaną strategię, by przekonać publiczność do swoich racji.

     

    Co ważne, choć za nami prawdziwa bitwa na argumenty, obyło się bez „strat w ludziach”. Była za to kultura słowa, szacunek do przeciwników, dyscyplina wypowiedzi i pełne zrozumienie zasad fair play. Napięcie utrzymało się od początku do końca. Publiczność, złożona w dużej mierze z rówieśników debatujących, nie tylko została na sali do końca, ale żywo reagowała, nagradzała uczestników brawami i uważnie śledziła kolejne ruchy swoich kolegów i koleżanek. W debacie udział wzięli także studenci z kół naukowych UMB, którzy bacznie przysłuchiwali się argumentom padającym ze sceny.

     

    Przede wszystkim retoryka

     

    Debata oksfordzka rządzi się jasnymi zasadami. Strona propozycji broni postawionej tezy, w tym przypadku: „Palenie papierosów powinno być zakazane”. Strona opozycji próbuje tę tezę obalić. W drużynie propozycji znaleźli się uczniowie III LO: Maria Kamińska, Sergiusz Monach, Anna Maria Jasińska i Gracjan Zawadzki. W zespole opozycji uczniowie II LO: Kamil Poświątny, Leon Pilcicki, Maciej Goryszewski, i Michał Siedacz.

     

    Nad przebiegiem dyskusji czuwał marszałek, który pilnował czasu i zasad debaty. W tej roli Nicolas Agnello, student IV roku kierunku lekarskiego, członek Samorządu Studentów UMB.

     

    W debacie pojawili się także eksperci z różnych dziedzin: medycyny, farmakologii, psychiatrii, ekonomii i filozofii. Ich zadaniem było wsparcie drużyn w wybranych momentach, a na koniec, podsumowanie najważniejszych wątków. Zaproszenie do pełnienia tej roli i wsparcia młodzieży przyjęli: prof. Halina Car – farmakolog kliniczny, Wydział Nauk o Zdrowiu UMB; prof. Robert Mróz - pulmonolog z II Kliniki Chorób Płuc, Raka Płuca i Chorób Wewnętrznych USK/UMB; dr hab. Małgorzata Chlabicz - kardiolog i epidemiolog, Prodziekan ds. nauki i ewaluacji Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Stomatologii i Oddziałem Nauczania w Języku Angielskim UMB; dr hab. Agnieszka Kułak-Bejda - specjalista psychiatrii i uzależnień z Kliniki Psychiatrii UMB; dr hab Bartosz Kuźniarz, prof. UwB - filozof, Dziekan Wydziału Filozofii i Kognitywistyki UwB; dr Łukasz Nazarko - ekonomistka z Wydziału Inżynierii Zarządzania Politechniki Białostockiej.

     

    Wydarzenie otworzył Rektor UMB prof. Marcin Moniuszko, podkreślając, że Uniwersytet Medyczny w Białymstoku jest miejscem, w którym podobne dylematy nie są abstrakcją. To właśnie tu -na 18 kierunkach studiów - rozmawia się o zdrowiu, odpowiedzialności, granicach wolności, profilaktyce i konsekwencjach decyzji, które wpływają zarówno na jednostkę, jak i na całe społeczeństwo.

     

    Pierwszy strzał: zdrowie publiczne

     

    Strona propozycji zaczęła mocno. W centrum jej argumentacji znalazły się szkody społeczne, bierne palenie, koszty leczenia chorób odtytoniowych oraz odpowiedzialność państwa za zdrowie obywateli. Padły argumenty o 70 substancjach rakotwórczych w dymie papierosowym, obciążeniu systemu ochrony zdrowia i pytanie, czy państwo powinno akceptować powszechną dostępność produktu, o którym od kilkudziesięciu lat wiadomo jak bardzo szkodzi.

     

    Jedna z najmocniejszych wypowiedzi strony propozycji dotyczyła samego rozumienia pojęcia „wolności”, do której ochoczo odnosili się adwersarze. Uczennica III LO zwróciła uwagę, że w słowniku hasło „uzależnienie” oznacza zależność od kogoś lub czegoś, a więc trudno mówić o prawdziwej wolności tam, gdzie decyzją zaczyna rządzić nałóg.

     

    Propozycja przekonywała, że wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda innych - szczególnie biernych palaczy, dzieci i osób chorujących wskutek kontaktu z dymem tytoniowym.

     

    Czy wolnością jest uzależnienie, które często zaczyna się w wieku nastoletnim? Czy wolnością jest wdychanie dymu przez biernych palaczy? Czy nienarodzone dziecko ma wolność, gdy do jego organizmu dostaje się wiele toksyn przez palącą ciężarną? Odpowiedź jest jednoznaczna. Prawdziwa wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się krzywda innego człowieka - grzmiał Gracjan Zawadzki, który odpowiadał w swoim zespole za mowę końcową, podsumowującą argumenty propozycji.

     

    O pomoc w argumentacji uczniowie z III LO poprosili filozofa dr. Bartosza Kuźniarza, farmakolożkę prof. Halinę Car oraz pulmonologa prof. Roberta Mroza, którzy wsparli tezę debaty („palenie papierosów powinno być zakazane”) własnym doświadczeniem klinicznym, opowiedzieli historie pacjentów, ale także powołali się na WHO, wskazujące alarmujące dane dotyczące umieralności z powodu m.in. raka płuca.

     

    Kontratak opozycji: zakazy to utopia

     

    Opozycja odpowiedziała dynamicznie z wyraźną strategią obalenia argumentów propozycji. Uczniowie nie próbowali przekonywać, że papierosy są dobre. Postawili natomiast inne pytanie: Czy zakaz palenia rzeczywiście rozwiąże problem?.

     

    Argumentacja przedstawicieli II LO opierała się na trzech filarach: ekonomicznym, społeczno-prawnym i dotyczącym wolności jednostki. Opozycja wskazywała na wpływy do budżetu państwa z akcyzy, ryzyko powstania szarej i czarnej strefy w przypadku zakazu oraz możliwy rozwój przestępczości - przemytu i nielegalnego handlu. Wskazywała przykład amerykańskiej prohibicji z lat 20. XX wieku.

     

    Historia wielokrotnie pokazywała, że prohibicja prowadzi bardziej do chaosu niż do rozwiązywania problemu, a przyniosłoby szereg komplikacji społeczno-ekonomicznych. Państwo nie funkcjonuje w próżni, a nagłe usunięcie całej branży tytoniowej oznacza problemy dla finansów publicznych, rynku pracy i funkcjonowania wielu instytucji. Koszty takiej decyzji odczuliby wszyscy obywatele. Rolą Państwa nie powinny być zakazy, a edukowanie i próba ograniczenia szkód w inny sposób niż bezwzględne zakazy. Poza tym zakazany owoc zawsze smakuje lepiej - skonstatował Michał Siedacz z zespołu opozycji.

     

    Jego zespół o merytoryczne wsparcie swoich argumentów poprosił ekonomistę dr. Łukasza Nazarko oraz dr hab. Agnieszkę Kułak-Bejdę - specjalistę psychiatrii i uzależnień. Eksperci przytoczyli argumenty zgodne z linią drużyny. Wskazali, że rzeczywiście skutki ekonomiczne byłyby znaczące, a zakaz - z perspektywy psychologii uzależnień - mógłby nie przynieść pożądanych rezultatów.

     

    I tu dyskusja wyraźnie nabrała tempa. Pytanie, odpowiedź, riposta, dane, kontrdane, przykłady ze świata, sięganie do zapisów Konstytucji RP. Obie strony pokazały, że potrafią nie tylko mówić, ale też reagować na bieżąco na pytania oponentów. Wyraźnie można było odczuć, że młodzi debatujący nie przyszli jedynie odczytać przygotowanych wypowiedzi. Oni naprawdę walczyli o zwycięstwo i byli przekonani o racji argumentów swojej drużyny.

     

    Eksperci: zdrowie, wolność, koszty i ludzkie dramaty

     

    Po serii wystąpień uczniów głos zabrali eksperci. Niektórzy z nich przypomnieli, że za statystyką stoją konkretni ludzie i ich rodziny, często też dramaty:

    Prof. Robert Mróz, pulmonolog, Kierownik II Kliniki Chorób Płuc, Raka Płuca i Chorób Wewnętrznych USK/UMB: Nie tylko palacz i bierny palacz umiera. Kiedy palacz umiera, umierają także jego najbliżsi z rozpaczy. Sprowadzanie tej debaty do punktu ekonomicznego, do zysków z akcyzy, jest niewspółmierne wobec kosztów hospitalizacji i ludzkich dramatów. Dzisiaj musiałem powiedzieć ojcu dwójki dzieci, że wykorzystaliśmy wszystkie możliwości leczenia. Opozycja mówi, że przecież raka można wyleczyć, ale w praktyce dzieje się tak tylko w przypadku może połowy pacjentów.

     

    W swoim podsumowaniu prof. Mróz mówił także o tym, że w tej debacie ścierały się dwie logiki: logika zdrowia i życia oraz logika ekonomicznego rachunku. Polska powinna wprowadzać programy redukcji szkód i dążyć do tego, by być krajem wolnym od dymu tytoniowego, bo to on na co dzień zabija nas i naszych bliskich. Zabija — podkreślał.

     

    Prof. Halina Car, farmakolog kliniczny i Prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu UMB, zwróciła uwagę, że argument ekonomiczny nie może być traktowany jako ostateczny: Argumenty ekonomiczne nie są argumentami do przyjęcia, jeśli wydatki na choroby odtytoniowe przewyższają wpływy z akcyzy. Koszty terapii rosną, koszty leków rosną, a społeczeństwo nie bogaci się w takim tempie. To my wszyscy płacimy za system ochrony zdrowia. Wszyscy ponosimy koszty tak zwanej wolnej woli. Podkreślała również, że silne państwo to zdrowe państwo, a terapia antynikotynowa i leczenie uzależnienia powinny być istotnym elementem działań publicznych.

     

    Dr hab. Małgorzata Chlabicz, kardiolog i epidemiolog, Prodziekan Wydziału Lekarskiego UMB, przypomniała, że palenie tytoniu pozostaje jednym z najważniejszych, a jednocześnie możliwych do wyeliminowania, czynników ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Mamy coraz lepsze terapie, a mimo to wciąż najczęściej umieramy z powodu właśnie chorób sercowo-naczyniowych. Palenie tytoniu jest jedną z najważniejszych przyczyn. Często odciągamy uwagę od papierosów, mówimy o środowisku, pyłach, zanieczyszczeniach, ale to właśnie palenie jest czynnikiem, który możemy wyeliminować.

    Dodała także, że palenie bardzo często zaczyna się w wieku dziecięcym lub nastoletnim, dlatego trudno mówić wyłącznie o świadomej, „dorosłej” decyzji.

     

    Dr hab. Agnieszka Kułak-Bejda, specjalistka psychiatrii i uzależnień z Kliniki Psychiatrii USK/UMB, zwróciła uwagę na społeczną akceptację palenia. Palenie papierosów wciąż jest zjawiskiem społecznie akceptowanym. To podejście powinny zmieniać wszystkie generacje. Mamy programy dotyczące uzależnień od alkoholu czy narkotyków, ale musimy pamiętać, że dostępne są także metody leczenia uzależnienia od papierosów.

     

    Wątek filozoficzny dotyczył przede wszystkim granic wolności. Czy wolność wyboru pozostaje wolnością, jeśli jest napędzana uzależnieniem? Czy wolność palacza może ograniczać wolność osoby, która nie chce wdychać dymu? Takie wątpliwości wyrażał z kolei prof. Bartosz Kuźniarz z UwB. Jego zdaniem ekonomia nie powinna być ostatecznym argumentem.

     

    Dr Łukasz Nazarko, ekonomista z PB wskazywał natomiast, że problem zakazu nie jest prosty. Jeśli państwo czegoś zakazuje, musi przewidzieć skutki: czarny rynek, przemyt, egzekwowanie prawa i koszty systemowe. Może żeby pogodzić obie strony dyskusji - a wbrew pozorom dałoby się to zrobić - należałoby podnieść cenę paczki papierosów do np. 120 zł, aby zrekompensować koszty leczenia. Cena działałaby też odstraszająco na potencjalnego konsumenta.

     

    Publiczność przejęła debatę

     

    Po wystąpieniach drużyn głos zabrała publiczność. I choć formalnie miały być to pytania, często były to raczej opinie - mocne, emocjonalne, pokazujące, że temat naprawdę poruszył słuchaczy. Jedna z wypowiedzi z sali dotyczyła cierpienia ludzkiego i odpowiedzialności państwa za ograniczanie szkód. Padło zdanie, które dobrze oddaje napięcie całej debaty: Te pieniądze, które wpływają do budżetu państwa, są pokryte krwią - argumentowała osoba z publiczności.

     

    To był moment, w którym liczby spotkały się z doświadczeniem, a ekonomiczny rachunek z pytaniem o cenę ludzkiego życia. Strona opozycyjna sprzeciwiająca się wprowadzeniu zakazu palenia bombardowana była pytaniami i opiniami z sali.

     

    Kto wygrał?

     

    Ostatecznie w głosowaniu publiczności zwyciężyła drużyna III Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku, czyli strona propozycji.

    Być może publiczność doceniła nie tylko argumenty, ale także strategię, tempo i skuteczność odpowiadania na ataki strony przeciwnej. Opozycja dobrze rozegrała swoją rolę. Nie broniła papierosów, lecz konsekwentnie podważała skuteczność zakazu jako narzędzia walki z paleniem.

     

    Jednak argumenty strony propozycji, szczególnie te dotyczące zdrowia, cierpienia, odpowiedzialności społecznej i kosztów ponoszonych przez wszystkich wybrzmiały bardzo mocno. Jak w „Romantyczności” Adama Mickiewicza, na sali starły się dwa porządki: „czucie i wiara” oraz „mędrca szkiełko i oko”. Z jednej strony liczby, budżet, akcyza i ryzyko czarnego rynku. Z drugiej - choroba, rodzina, cierpienie i pytanie, czy państwo może pozostawać bierne wobec produktu, który zabija.

     

    Najważniejsze jednak, że wygrała sama debata. Kulturalna, dynamiczna, wymagająca i naprawdę angażująca. Uczniowie pokazali, że potrafią rozmawiać o trudnych sprawach bez uproszczeń, kulturalnie, z poszanowaniem zdania adwersarzy. A Uniwersytet Medyczny w Białymstoku stał się na chwilę przestrzenią, w której akademia spotkała się z młodzieżą - nie po to, by mówić do nich z góry, ale by oddać im głos i stworzyć warunki do poważnej dyskusji i odpowiedzialności za słowo.

    Powrót