Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. HISTORIE MEDYKA.
  • HISTORIE MEDYKA

    Bramka, profesorowie i głos z archiwalnej taśmy

    13.10.2026 12:19
    Autor: Biuro Komunikacji i Popularyzacji Nauki

    We wtorek, 27 lipca, spotkałem się z dr. Pawłem Radziejewskim, szefem Archiwum UMB. Przyjechałem rowerem przez Planty, a następnie przez bramkę dojechałem do akademika, gdzie mieści się Archiwum. O bramce będzie jeszcze mowa.

     

    Przy herbatce odsłuchaliśmy archiwalnej taśmy przekazanej przez studentów ze zbiorów Radiosupła. To najstarsza studencka stacja radiowa w Polsce. Słuchaliśmy nagrań z konferencji poświęconej problemom małżeństw zawieranych podczas studiów. Do taśmy dołączony jest spis profesorów biorących udział w konferencji: prof. Witold Sławiński – biolog, prof. Tadeusz Dzierżykray-Rogalski – anatom, doc. Andrzej Danysz – farmakolog oraz prof. Stanisław Legeżyński – mikrobiolog. Dziennikarz prowadzący, zapraszając profesorów do mikrofonu, wymienia ich nazwiska zgodnie z załączoną listą. W przypadku prof. Jakuba Chlebowskiego pomija jednak nazwisko. Z nagrania wynika, że jest to głos prof. Jakuba Chlebowskiego.

    Z konferencji odnosimy wrażenie, że profesorowie byli życzliwie nastawieni do małżeństw studenckich. Różnice zdań dotyczyły jedynie tego, na którym roku studiów można zawierać małżeństwa oraz potrzeby budowania oddzielnych pokoi dla młodych. Nie było natomiast zastrzeżeń do wyników w nauce osiąganych przez małżeństwa oraz ich społecznej roli.

    Należę do nielicznych już absolwentów Akademii Medycznej w Białymstoku, którzy pamiętają pierwszych profesorów. Z pewnym wzruszeniem wysłuchałem głosów naszych nauczycieli, których kiedyś często spotykałem i z którymi rozmawiałem. Doszliśmy do przekonania, że ten trzyminutowy zapis głosu profesora Jakuba Chlebowskiego mógłby być pięknym prezentem od uczelni dla córki profesora, dr Ireny Bennett, mieszkającej w Australii.

    Pamiętam Irenę Chlebowską, kiedy jeszcze w latach sześćdziesiątych studiowała w AMB. Pamiętam ją jako ładną i uśmiechniętą studentkę. Po dramatycznych wydarzeniach marca 1968 roku wyjechała z rodzicami do Izraela, gdzie ukończyła studia. Następnie wraz z mężem i synami wyemigrowała do Australii, gdzie z powodzeniem prowadziła praktykę lekarską w dziedzinie okulistyki. Utrzymywała ożywione kontakty z UMB. W 2004 roku ufundowała nawet coroczną nagrodę imienia swojego taty dla najlepszego absolwenta kierunku lekarskiego UMB.

    Wracając do bramki, przez którą prowadzi najkrótsza droga z Plant na teren Pałacu Branickich, w rozmowie z dr. Pawłem Radziejewskim dowiedziałem się, że był niegdyś pomysł nazwania bramki nazwiskiem jednego z zasłużonych profesorów UMB. Ten jednak upadł, nie zyskując aprobaty przyszłego patrona. Szkoda. Bramka na razie pozostaje bezimienna.

    Geneza nazwy jest ściśle związana z rozpoczęciem budowy budynku Euroregionalnego Centrum Farmacji UMB i zamknięciem przez inwestora przejścia do Collegium Universum od strony Parku. Na usilną prośbę owego profesora bramkę ponownie otwarto. Wszak skrót ten znajdował się na „głównym trakcie” prowadzącym do miejsca pracy pana profesora. To wtedy powstała potoczna nazwa bramki, która nawiązywała do nazwiska profesora.

    Może z czasem dostrzeżemy w takich miejscach większe znaczenie. Dla przykładu w roku 1981 literacką Nagrodę Nobla otrzymał wybitny poeta i prozaik Czesław Miłosz. Władze Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, gdzie wówczas pracował, wydały nobliście dokument upoważniający go do dożywotniego, bezpłatnego korzystania z uczelnianego parkingu. Nagroda została wręczona zgodnie z życzeniem obdarowanego.

    Wracając do przejścia z Plant na teren AMB, sięgnąłem po pomoc algorytmów sztucznej inteligencji, by przeprowadziły kwerendę historyczną dotyczącą tego miejsca. Otrzymałem zwięzłą odpowiedź: w gwarze studenckiej bramka niegdyś nazywana była „rektorską” lub „bramką rektora”. A to dlatego, że rektorzy – prof. Tadeusz Kielanowski, a później prof. Jakub Chlebowski – mieli w zwyczaju korzystać z tego przejścia podczas wizytacji Domu Studenta.

    O innej historii z tej okolicy przypomniał mi uczelniany archiwista. Kiedyś, podczas przeprowadzania kwerendy, znalazł nastrojową czarno-białą fotografię okolic tego miejsca. Na odwrocie fotografii ołówkiem napisano: „Zaułek Akademicki”. To nieprzejezdna alejka biegnąca wzdłuż Domu Studenta i kończąca się niewielkim placem przy ul. Akademickiej 3 (dziś w części tego miejsca znajduje się boisko – red.). Była to kiedyś popularna droga, którą przechodzili studenci i pracownicy uczelni, idąc do Domu Studenta, na zajęcia sportowe lub do stołówki. Zaułek był też miejscem spotkań towarzyskich.

    Wspaniałą okazją, aby tym magicznym, zaczarowanym miejscom nadać oficjalne nazwy, mogą być uczelniane Medykalia. Wszak uroczystość tę przywrócił do kalendarza uczelni rektor prof. Jakub Chlebowski.

     

    Prof. Stanisław Chodynicki, emerytowany kierownik Kliniki Otolaryngologii USK

     

     

    Pierwsze spotkania na linii SCR Radiosupeł-Archiwum Uczelni rozpoczęły się z początkiem roku 2008. To wtedy pierwsze „dokumentacja radiowa” z działalności klubu została przekazana do zasobu uczelni. Bez wątpienia jest to zasługa kierowników rozgłośni: Przemysława Samczuka, Eryka Cekały, Izabeli Prokop, Sebastiana Sitarza oraz obecnego kierownika Ksawerego Wojciechowskiego.

    Digitalizacja nagrań była potrzebna po oświadczeniu radiowców, że jest to już ostatni moment na podjęcie takich działań ze względu na wyeksploatowany magnetofon M 3401 SD Koncert i brak części zamiennych do niego. Wyselekcjonowano taśmy szpulowe i rozpoczęto ich przegrywanie na cyfrowe nośniki. Udało się zapisać na ponad 20 płytach DVD wiele autorskich audycji radiowych, występów artystycznych (wśród nich nagrania ówczesnych studentów, a dziś uznanych profesorów Roberta Mroza czy Jerzego Konstantynowicza) oraz Radiosupłowe „Szopki Noworoczne” z lat 60 tych (to bez wątpienia uczelniane perełki). Dzięki tym działaniom udaje się uratować od zapomnienia te bezcenne audycje.

    Paweł Radziejewski

    Powrót