W ciągu ostatnich pięciu lat liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu (KZM) wzrosła niemal czterokrotnie. Dane mogą niepokoić, bo wśród chorób odkleszczowych to właśnie KZM niesie ryzyko najgroźniejszych powikłań neurologicznych, a nawet zgonu.
- Nie ma leku, który zwalczy wirusa. Ale możemy się chronić. Jedyny sposób to szczepienie - mówi prof. Joanna Zajkowska, zastępczyni kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UMB i konsultant wojewódzka ds. epidemiologii.
Problem z chorobami przenoszonymi przez kleszcze (najczęstsze w Polsce to KZM i borelioza) z każdym rokiem rośnie, co potwierdzają raporty Państwowego Zakładu Higieny. Na ugryzienia kleszczy narażeni jesteśmy nie tylko w lesie, ale też w parku i ogrodzie. I nie tylko w lecie czy wiosną, ale nawet zimą.
- Zima kleszczom nie przeszkadza – komentuje prof. Joanna Zajkowska, gdy pytamy ją, czy jest szansa, by mróz kiedykolwiek unieszkodliwił kleszcze. - Zima kleszczy nie zabije, może jedynie wpłynąć na liczebność ich żywicieli, czyli drobnych gryzoni. Jeżeli jest mroźna, z długo zalegającą pokrywą śnieżną, to takie zwierzątka mają utrudniony dostęp do nasion. Wówczas zmniejsza się ich populacja, co skutkuje mniejszą liczbą kleszczy, ale odczuć to można dopiero w kolejnym sezonie. Samym kleszczom mróz nie przeszkadza, zagrzebują się w ściółce i czekają.
Zimowe ukąszenia
Wskutek zmian klimatycznych kleszcze zagrażają nam już niemal we wszystkich miesiącach w roku. Jeśli tylko temperatury nie spadają do wartości ujemnych, kleszcze są aktywne do późnej jesieni. Z kolei w zimie wystarczy 5-7 stopni powyżej zera, by już wychodziły z ukrycia.
- W łagodniejszych miesiącach, gdy nie ma śniegu, nawet nieduża słoneczna plama jest w stanie wywabić kleszcze ze ściółki - od razu wychodzą i czatują na żywiciela. W tym roku pierwsze zachorowania stwierdziliśmy co prawda dopiero pod koniec marca, ale w 2025 roku przypadki KZM i boreliozy mieliśmy już na początku lutego - mówi prof. Zajkowska. - Z kleszczem możemy wrócić nie tylko z lasu, ale też wnieść go do domu z podwórka, choćby z drewnem. Przyzwyczailiśmy się do myśli, że kleszcze są tylko tam, gdzie jest zieleń. Nic bardziej mylnego. Zielonych liści potrzebują tylko w upale, by chronić przed słońcem. W chłodne dni kleszczy jest pełno na suchych patykach - lubią się po nich wspinać. Niech nie zmylą nas kupy suchych liści, tam też kleszczy jest dużo. Grabiąc, nie przenośmy liści gołymi rękami, to ryzykowne - ostrzega ekspertka.
Prognoza na lato?
Wszystko zależy od tego, czy będzie wilgotne, czy suche. Kleszczom szkodzi nie tylko brak żywicieli, ale i susza - zaburza ich cykl rozwojowy.
- Jednak nawet przy suchym lecie zmiana w populacji kleszczy też nie będzie od razu widoczna. Do pewnego stopnia umieją się adaptować - mając higroskopijną ślinę, potrafią ściągać wodę, wytwarzać ją z własnego metabolizmu i z powietrza. Musimy więc być ostrożni cały czas - tłumaczy prof. Zajkowska.
Nieprzewidywalność
Obie choroby odkleszczowe najczęściej występujące w Polsce - borelioza i KZM - mogą mieć poważny przebieg, obarczony ryzykiem powikłań. O ile jednak wiedza o boreliozie jest dość powszechna, wiemy, co może być oznaką zakażenia (m.in. wędrujący rumień) i jak je leczyć (podając antybiotyki), o tyle problem z KZM jest dużo poważniejszy.
Po pierwsze, w przeciwieństwie do boreliozy, wirusem KZM kleszcz może zakazić nas już w kilka minut. Po drugie, nie ma żadnego leku, który mógłby zwalczyć infekcję, gdy już do niej dojdzie - leczenie ogranicza się do łagodzenia bólu i obniżania gorączki. Po trzecie, powikłania kleszczowego zapalenia mózgu mogą skutkować nieodwracalnymi zmianami neurologicznymi i psychiatrycznymi, a nawet śmiercią.
To istna ruletka - nigdy nie wiadomo, ile wirusa KZM wstrzyknie nam zakażony kleszcz i co z tego wyniknie. Nikt nie może więc przewidzieć, do jak głębokich zmian w mózgu może dojść. Dlatego tak ważna jest szczepionka - skuteczna w niemal 100 proc.
W większości przypadków KZM kończy się na pierwszej fazie choroby - objawami przypominającymi grypę. Ale jeśli dojdzie do drugiej fazy, neurologicznej - może drastycznie zmienić życie pacjenta (zachorowania dotyczą wszystkich grup wiekowych) i jego rodziny.
- Powikłania bywają dramatyczne: to porażenia dwu- i czterokończynowe, niedowłady, porażenia układu oddechowego, aparatu mowy - wylicza prof. Zajkowska. - W skrajnych przypadkach pacjent niemal całkowicie traci sprawność, jest uzależniony od innych, cierpi na niewydolność oddechową, wymaga mechanicznej wentylacji. Nawet jeśli wiele z tych porażeń udaje się zmniejszyć rehabilitacją, to często taki pacjent nie odzyskuje już w pełni zdrowia. Niestety, możliwości wsparcia przez NFZ najtrudniejszych przypadków są dość ograniczone, co oznacza, że bliscy chorych na własną rękę muszą szukać dodatkowo fizjoterapii czy rehabilitacji. Gdy chory nie może samodzielnie oddychać, a porażenie obejmuje cztery kończyny - koszty codziennej rehabilitacji - nawet 10 tys. zł miesięcznie - są nie do udźwignięcia - mówi prof. Zajkowska.
Powikłania
Ekspertka przytacza dramatyczną historię młodej kobiety z Białegostoku, 35-letniej matki dwójki dzieci. Po ugryzieniu przez kleszcza i zakażeniu KZM kilka lat temu doznała czterokończynowego porażenia wymagającego wsparcia mechaniczną wentylacją. Do tego doszedł szczękościsk uniemożliwiający mówienie i przełykanie, a to z kolei skutkowało założeniem stomii do żołądka. Pod opieką męża i wielu osób przeszła długotrwałą rehabilitację, udało się zwolnić nieco szczękościsk, kobieta zaczęła się komunikować i samodzielnie jeść. Niestety wiotki przełyk i zachłyśnięcia podczas samodzielnego jedzenia sprawiły, że pacjentka kilka razy zachorowała na zachłystowe zapalenie płuc, które uszkodziło jej płuca na tyle, że ma stałą tracheotomię, co utrudnia komunikację. Uszkodzenia neurologiczne okazały się tak duże, że pacjentka nadal wymaga kompleksowej rehabilitacji.
Optymistyczniej kończy się historia innego pacjenta z porażeniem czterokończynowym. Młody mężczyzna po KZM z powodu osłabienia mięśni nie mógł samodzielnie oddychać i dźwigać głowy. Wymagał mechanicznej wentylacji, w szpitalu na intensywnej terapii spędził kilka miesięcy. Przeszedł długą rehabilitację. - W jego przypadku przyniosła skutki - dziś chodzi i mówi. Ma pół roku wyrwane z życiorysu, dalej różne problemy zdrowotne, ale jednak wrócił do względnej sprawności - opowiada prof. Zajkowska. I dodaje: - Tak skrajnych przypadków nie notujemy dużo. Nigdy jednak nie wiemy, na kogo trafi wirus i jakie neurologiczne powikłania wywoła. Jedne mogą utrudnić dzieciom naukę, inne - trwale uszkodzić narządy ruchu i mowy. Choć więc koszt szczepionki jest wysoki, warto się szczepić, by zapobiec tak katastrofalnym skutkom.
Zgony
U niektórych chorych zakażenie kończy się śmiercią. Wirus szczególnie groźny jest dla osób będących w immunosupresji, czyli w sytuacji celowego osłabienia aktywności układu odpornościowego, koniecznego np. podczas przeszczepu oraz w leczeniu chorób autoimmunologicznych i nowotworowych. Zakażenie wirusem KZM u trzydziestoparoletniej kobiety będącej w takiej sytuacji skończyło się tragicznie - zmarła po przeszczepie rogówki.
Inny przypadek: z objawami kleszczowego zapalenia mózgu zmarły trzy osoby, którym przeszczepiono narządy od osoby zakażonej KZM.
- W momencie przeszczepu biorca musi mieć wyciszoną immunologię, by nie doszło do odrzucenia organu, jest wówczas bezbronny. Niestety, lekarze nie wiedzieli, że człowiek, od którego pobrano narządy, był zakażony. Pech chciał, że gdy zginął w wypadku samochodowym, był w wiremii - pierwszej fazie KZM, czyli w okresie namnażania się wirusów. Po przeszczepieniu jego narządów - części wątroby i dwóch nerek - trzej biorcy zmarli z objawami kleszczowego zapalenia mózgu, co potwierdziły badania w niezależnych laboratoriach - opowiada prof. Zajkowska. - Ta sytuacja wiele zmieniła. Dotąd dawców badano tylko pod kątem HIV. Od tego momentu jest zalecenie, by dawców z regionów endemicznych badać również pod kątem KZM.
Statystyki
Podlasie jest regionem endemicznym KZM - tu notuje się najwyższą zapadalność na tę chorobę. Jednak z badań przeprowadzonych przez prof. Zajkowską i jej klinikę wynika, że ryzykiem kleszczowego zapalenia mózgu objęta jest już cała Polska. Kleszcze podróżują na grzbietach zwierząt, ptaków, nawet rzeki nie są dla nich barierą. Rośnie też liczba zakażeń.
Statystyki zakażeń KZM (zgłoszone do PZH i zwykle leczone w szpitalu) są następujące:
Rok 2019 - 265
Rok 2020 - 158
Rok 2021 - 212
Rok 2022 - 445
Rok 2023 - 659
Rok 2024 - 805
Rok 2025 - 935
Wyraźnie widać, że zachorowalność na KZM szybuje w górę - tylko między rokiem 2024 a 2025 liczba zakażeń wzrosła o 16 proc. - Na pewno poprawia się nieco wykrywalność, m.in. dlatego, że alarmujemy, iż zagrożenie KZM dotyczy już całej Polski. Niestety, świadomość skutków tej choroby jest nadal nieduża. I nieduże jest zainteresowanie szczepionką - mówi ekspertka.
Przełom
Niewykluczone, że już wkrótce będziemy świadkami przełomu w dziedzinie profilaktyki innej choroby odkleszczowej. Po latach przygotowań zakończono międzynarodowe badania kliniczne nad szczepionką przeciw boreliozie, pozostały jeszcze tylko kwestie proceduralne. W projekcie, przy którym współpracowało wiele ośrodków z całego świata, uczestniczyła też białostocka klinika. Jak mówi prof. Zajkowska - szczepionka prawdopodobnie zostanie dopuszczona do obrotu już w 2027 roku - naukowcy czekają jeszcze na akceptację Europejskiej Agencji Leków, rejestrację, nadanie nazwy, następnie przyjdzie czas na dystrybucję. Szczepionka ma ponad 70 proc. skuteczności, jest bezpieczna, będzie tylko wymagała wielu dawek przypominających, częstszych niż w przypadku szczepionki przeciw KZM.
Monika Żmijewska
ZASZCZEP SIĘ PRZECIW KZM
1. Dawki
Szczepienie składa się z trzech dawek podstawowych i dawek przypominających.
* I dawka: w dowolnym terminie;
* II dawka: po 14 dniach lub 1-3 miesiącach od I dawki (w zależności od szczepionki);
* III dawka: po 5-12 miesiącach od II dawki;
* I dawka przypominająca: po 3 latach;
* kolejne dawki przypominające: co 3 lata (osoby powyżej 50.-60. roku życia) lub co 5 lat.
Możliwe jest szczepienie przyspieszone, dające szybszą odporność (2 dawki w odstępie 14 dni).
2. Koszt
Szczepionka (w Polsce dostępne są dwie: FSME-Immun i Encepur) nie jest refundowana. Koszt jednej dawki - od ok. 120 zł (w zależności od preparatu i apteki).
3. Gdzie się szczepić?
W przychodni lub w aptece.
Jeszcze do niedawna szczepienie było możliwe tylko po konsultacji lekarskiej. Lekarz wystawiał receptę, pacjent kupował szczepionkę w aptece i wracał do przychodni na szczepienie. Obecnie ścieżkę uproszczono: dorośli mogą zaszczepić się w aptece, receptę wystawia farmaceuta.

