Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. ŻYCIE UCZELNI.
  • ŻYCIE UCZELNI

    Losy ponad 2,5 tysiąca lekarzy - unikalna książka dr. Józefa Krętowskiego

    06.10.2026 13:09
    Autor: Biuro Komunikacji i Popularyzacji Nauki

    Pierwsza kobieta z tytułem profesora w historii polskiej okulistyki. Żołnierz AK, twórca kliniki neurochirugii. Literat, szef żydowskiego pogotowia ratunkowego, wyjątkowego w skali kraju. Co łączy tych troje? Zawodowa pasja, Białystok i pewna unikalna książka, której stali się bohaterami, jednymi z wielu setek.

     

    Jej autor, 93-letni lekarz, rekonstruuje w publikacji losy blisko 2,5 tysiąca lekarzy ze wschodnich rubieży Rzeczypospolitej, przywracając ich do wspólnej pamięci.

    Dr Józef Krętowski to postać niezwykła - najstarszy w Polsce czynny kardiolog, który nadal przyjmuje pacjentów. Niestrudzony jest jednak nie tylko w swojej pracy zawodowej - to też niestrudzony badacz historii medycyny. Z benedyktyńską cierpliwością i pieczołowitością od lat spisuje noty o lekarzach, farmaceutach, felczerach, którzy swoją zawodową pracę rozpoczynali w większości jeszcze przed II wojną światową. To prawdziwa misja - dr Krętowski szpera w archiwach, wyszukuje informacje w rzadkich fachowych periodykach i niedostępnych dziś dla ogółu słownikach, a następnie krok po kroku rekonstruuje losy swoich kolegów po fachu - tych znanych i tych kompletnie zapomnianych. Przy czym notatki zapisuje ręcznie – bo, jak mówi, ręczne zapisywanie stymuluje mózg. Można więc wyobrazić sobie, ile godzin, miesięcy, lat wytężonej pracy trzeba było, nim do czytelników trafiły wydane już drukiem publikacje. Doktor Krętowski - nakładem wydawnictwa Skryba - opublikował ich już kilka. Wszystkie składają się na cykl zapoczątkowany w 2018 roku.

    Wtedy ukazała się pierwsza z serii książka o wspólnym tytule „Ich pamięci: Straty osobowe lekarzy na Kresach Rzeczypospolitej w latach II wojny światowej”. Kolejne - w postaci aneksów - ukazały się odpowiednio w latach 2021 i 2023. A teraz - w roku 2026 - dr Krętowski oddał czytelnikom do rąk kolejną publikację - trzeci już Aneks, poszerzony, uzupełniony, o zmienionym tytule. Co istotne - pracę swą poświęcił jubileuszowi 75-lecia istnienia Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Uczelni, którą ukończył jako jeden z jej pierwszych absolwentów.

     

    Znani i zapomniani

    Książka pt. „Ich pamięci…. Biogramy lekarzy i farmaceutów związanych z Kresami Rzeczypospolitej Polskiej w latach II wojny światowej” opowiada o ludziach medycyny, którzy żyli i pracowali na wschodnich rubieżach II RP głównie przed 1939 rokiem, ale i później. Nieśli pomoc pacjentom w łatwiejszych i trudniejszych przypadkach - zarówno w malutkich, prowincjonalnych przychodniach, jak i w eleganckich, miejskich salach szpitalnych. Wprowadzali innowacje, eksperymentowali, zarządzali zmiany. O posunięciach jednych pisały gazety, o innych nie pisał nikt - wykonywali swoją pracę w ciszy, mogąc liczyć tylko na wdzięczność pacjentów.

    Dr Krętowski przywraca teraz im wszystkim należne miejsce w historii medycyny. Przypomina, że los wielu lekarzy z wschodnich rubieży Polski okazał się tragiczny. W latach 1939-1945 ginęli mordowani przez niemieckich i sowieckich okupantów - w łagrach, obozach, podczas transportu. Ci, którzy przeżyli, w większości tracili zdrowie bezpowrotnie. O losach wielu do dziś nie wiadomo nic.

    Oprócz biogramów osób nieujętych w poprzednich wydaniach w najnowszej publikacji znalazły się też sylwetki białostockich lekarzy i pielęgniarek narodowości żydowskiej, z poświęceniem pracujących do końca istnienia gett. Ginęli podczas likwidacji gett wraz ze swoimi pacjentami albo w obozach koncentracyjnych w Auschwitz, Treblince czy na Majdanku.  

     

    Niezwykłe historie, pokrętne losy

    Prof. Krętowski nad poprzednimi książkami pracował wraz z synami - nieżyjącym już Romualdem Krętowskim (również lekarzem) oraz Ryszardem Krętowskim, który wspierał go też pomocą przy najnowszej publikacji. Wykonali olbrzymią pracę, a mimo to dr Krętowski mówi z pokorą: - Mamy świadomość, że choć włożyliśmy wiele pracy z synami, to wiemy, że jeszcze można zrobić więcej i odnaleźć losy oraz historie kolejnych lekarzy dotychczas jeszcze nieodkrytych. 

    Niezależnie od skromności doktora - ogrom włożonego wysiłku budzi podziw.

    Ponad 2,5 tysiąca ułożonych alfabetycznie biogramów - krótszych i dłuższych. Ponad 2,5 tysiąca niezwykłych historii, zdumiewających życiorysów, pokrętnych losów, z których wiele to gotowy materiał na film. Często nawet z kilku zdań zawartych w notce wyłania się nieoczekiwanie obraz ludzi z pasją, obdarzonych wieloma talentami. Jedni mogli się nigdy ze sobą nie spotkać, ścieżki innych mogły się przecinać wielokrotnie, nawet jeśli mieszkali daleko od siebie w oddalonych kresowych miastach i miasteczkach.

    Losy wielu lekarzy (np. tych trojga wymienionych wcześniej) mogły się krzyżować choćby w Białymstoku, który dla niektórych był tylko przystankiem, a dla innych miejscem do życia. Niektórzy spotkać się mogli też wcześniej, na uczelniach medycznych, gdzie lekarze studiowali - m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Uniwersytecie Stefana Batorego w Wilnie, Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie czy na Uniwersytecie w Pradze.    

    Różnie układały się ich losy, różne wiodły ich ścieżki.

     

    Ze Lwowa do Białegostoku

    Jak w Białymstoku znalazła się choćby wymieniona wyżej absolwentka uczelni we Lwowie, Maria Seidler-Dymitrowska, wybitna białostocka okulistka, która organizowała Klinikę Okulistyczną Akademii Medycznej i wpłynęła na rozwój okulistyki we wschodniej Polsce. Zanim została pierwszą kobietą w historii polskiej okulistyki, która otrzymała tytuł profesora (1957), ta urodzona w 1899 roku w Stanisławowie przyszła lekarka w 1920 rozpoczęła studia lekarskie na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Po ich ukończeniu w 1926 roku prowadziła we Lwowie Przychodnię Okulistyczną dla Młodzieży. W czasie wojny znalazła się w Piotrkowie Trybunalskim, potem w Opolu Śląskim, następnie w Lublinie.

    W 1953 roku pierwszy rektor Akademii Medycznej w Białymstoku prof. Tadeusz Kielanowski - też rodem ze Lwowa i z lwowskimi placówkami wcześniej związany - zaproponował jej stanowisko kierownika Kliniki Okulistycznej AMB, którą musiała organizować od podstaw. Znakomita lekarka, pierwsza kobieta w historii polskiej okulistyki z tytułem profesora, przewodniczyła Polskiemu Towarzystwu Okulistycznemu w Białymstoku, a w latach 60. zorganizowała tu też jego zjazd krajowy.  Kliniką Okulistyczną kierowała przez 17 lat, przez ten czas przywracając pacjentom radość widzenia i wychowując grono znakomitych specjalistów. W mieście, które wybrała na życie, również spoczęła na zawsze - pochowana jest na cmentarzu farnym w Białymstoku.

    Podobne punkty w życiu - studia we Lwowie, potem praca na Białostocczyźnie - miał też, już z innego pokolenia, Julian Grzędzielski, lekarz urodzony w 1908 roku we Lwowie i absolwent Wydziału Lekarskiego tamtejszego Uniwersytetu Jana Kazimierza. Dyplom uzyskał siedem lat po wspomnianej wyżej lekarce - w 1933 roku. Następnie przez kilka lat pracował w klinice neurologicznej lwowskiego uniwersytetu, tam się specjalizował w okulistyce i obronił pracę doktorską. Ciekawe dlaczego w 1938 roku zdecydował się porzucić znane mu lwowskie kręgi i przenieść się do Choroszczy koło Białegostoku? Tego nie wiemy, ale zapewne zadecydowały nowe wyzwania - szpital psychiatryczny w Choroszczy był wówczas jednym z najlepszych w kraju, a dr Grzędzielski, współpracował z legendarnym dyrektorem tego szpitala - dr. Stanisławem Dereszem - i jako znany neurolog mógł wspierać nową placówkę. Pracował tu jednak krótko - już w 1941 roku w czerwcu zginął w nieznanych okolicznościach, najprawdopodobniej podczas masakry profesorów lwowskich.

     

    Życiorys pełen nagłych zwrotów

    Z podobnego co dr Grzędzielski rocznika wywodzi się też inny związany z Białostocczyzną lekarz, Zygmunt Kanigowski (1909). Początkowo nic nie wskazywało jednak na to, że doktor Kanigowski wybierze Białystok. Urodzony daleko od tego miasta - bo na Long Island w stanie Nowy Jork, dokąd wyemigrowali jego rodzice (do Polski wróci z rodziną w 1912 roku - do Mławy) - Kanigowski na studia wybrał Wydział Lekarski Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Jeszcze jako student zaczął pracę wolontaryjną w uniwersyteckiej Klinice Chorób Nerwowych i Umysłowych, a gdy uzyskał dyplom lekarza, już tam pozostał i pracował pod okiem najwybitniejszych specjalistów. W biogramie tego lekarza dr Krętowski wspomina nawet o tym, że Kanigowski wziął udział w badaniu mózgu marszałka Piłsudskiego, a także o tym, że „w 1937 roku z pobudek patriotycznych zrzekł się obywatelstwa amerykańskiego”.

    Takich pobudek i patriotycznych zrywów w życiu doktora Kanigowskiego było jeszcze wiele - w 1939 roku wziął udział w kampanii wrześniowej, dostał się do niewoli sowieckiej, na szczęście uniknął losu tysięcy polskich żołnierzy zamordowanych przez Sowietów lub wysłanych na Syberię. Udało mu się wrócić do Wilna i rozpocząć pracę w szpitalu chorób wewnętrznych i nerwowych. I nadal działał w konspiracji - jego szpital wchodził w skład służby sanitarnej w AK, a doktor szybko znalazł się w jej szeregach - został lekarzem 3. Batalionu 1. Pułku AK. Brał udział w operacji „Ostra Brama”, wyzwalającej Wilno spod okupacji niemieckiej.

    Gdy Wilno zajęli Sowieci, doktor, zważywszy na swoją przeszłość, w obawie przed aresztowaniem, wyjechał z rodziną pierwszym transportem ewakuacyjnym - 1 lutego 1945 roku. Osiadł w Olsztynie, gdzie od razu zaczął działać - od podstaw organizując oddział neurologiczny w szpitalu wojewódzkim. Niespełna dziesięć lat później był już w Białymstoku, do którego ściągnęły go władze Akademii Medycznej. W 1954 roku objął stanowisko kierownika Kliniki Chorób Nerwowych AMB, następnie został prodziekanem uczelni, a w latach 1959-62 - prorektorem Akademii Medycznej.

    Dr Krętowski przypomina zasługi doktora Kanigowskiego - to z jego inicjatywy utworzono przy klinice oddział Neurologii Dziecięcej i Oddział Neurochirurgii, który w 1970 roku został przekształcony w Klinikę Neurochirurgii.

    - W Białymstoku wprowadził zasady wileńskiej szkoły neurologicznej - przeszczepił na białostocki grunt współczesne metody diagnostyczne, jak poligrafię neurologiczną EEG, EMG i zastosowanie izotopowych, wyszkolił wielu znanych neurologów - pisze dr Krętowski i dodaje wątek osobisty związany z tą postacią - 16 czerwca 1956 roku, jako student IV roku, zdawał egzamin u profesora Kanigowskiego z neurologii.

    Niestety, przeżycia  wojenne, intensywna codzienna praca, przebyte choroby, zawały serca  nadwątliły stan zdrowia prof. Kanigowskiego i spowodowały jego nagłą śmierć w wieku 59 lat. Tu warto też dodać, że również jego syn, Krzysztof, został znanym lekarzem -  kardiochirurgiem, związanym z Oddziałem Chirurgii Szpitala Wojewódzkiego im. Śniadeckiego w Białymstoku, gdzie przez kilka lat kierował oddziałem chirurgii. Niestety też zmarł wcześnie, w 2008 roku.

     

    Dyrektor pogotowia

    Wśród wielu lekarzy związanych z Białymstokiem, aż do tragicznego końca, było też bardzo wielu lekarzy żydowskich, którym Józef Kretowski poświęca osobny rozdział. Wspomina m.in. o lekarzu Hirszu Łukaczewskim, który - podobnie jak i inni - łączył wiele aktywności. Możliwe, że jego ścieżki zaraz po I wojnie światowej przecięły się we Lwowie z Marią Seidler-Dymitrowską - gdzie oboje na początku lat 20. XX wieku zaczęli studiować. Hirsz Łukaczewski do Lwowa przeniósł się po dwóch latach studiów lekarskich na Uniwersytecie Warszawskim. We Lwowie studiował i pracował jednocześnie w uniwersyteckiej klinice, działał w Towarzystwie Ochrony Zdrowia, a jako znawca języka hebrajskiego - pisywał do różnych gazet artykuły na ten temat. Z czasem przeniósł się do Białegostoku, gdzie szybko związał się m.in. z najstarszym w mieście żydowskim Towarzystwem Opiekuńczym Linas Hacedek, prowadzącym Pogotowie Ratunkowe. Towarzystwo początkowo opiekowało się samotnymi chorymi Żydami, ale szybko rozszerzyło opiekę na wszystkich mieszkańców - organizując przychodnię i jedyne na terenie województwa białostockiego pogotowie ratunkowe. Była to niezwykła białostocka instytucja, niosąca pomoc wszystkim potrzebującym bez względu na narodowość i wyznanie. W 1928 roku pogotowie Linas Hacedek zaczęło wyjeżdżać do pacjentów również w nocy, obsługując nagłe przypadki od godz. 23 do godz. 7. I właśnie nad koordynacją pracy personelu czuwał dr Łukaczewski, udzielając też doraźnej pomocy pacjentom.

    Jednocześnie znany białostocki lekarz angażował się w działalność społeczną i kulturalną miasta, pisywał artykuły do lokalnych gazet.

    Gdy białostoccy Żydzi zostali zamknięci w getcie - dr Łukaczewski niósł im pomoc do samego końca, jak wielu innych jego kolegów po fachu. Jest kilka wersji jego śmierci - jedna z nich mówi o tym, że zginął w obozie na Majdanku już po likwidacji getta białostockiego, inna, że jeszcze w szpitalu żydowskim, w którym Niemcy mordowali pacjentów.

    Tych kilka przytoczonych tu biogramów lekarzy ze wschodnich rubieży, którzy w jakiś sposób związani byli z Białymstokiem - to zaledwie drobny ułamek wszystkich 2,5 tysiąca krótkich lekarskich historii, zbieranych przez dr. Krętowskiego. Warto przeczytać wszystkie,

     

    Najważniejsze ośrodki

    Dodać też warto, że niezależnie od biogramów, autor publikacji w telegraficznym skrócie przypomina również historię dwóch najważniejszych ośrodków naukowych i uniwersyteckich uczących medycyny na rubieżach Rzeczypospolitej, które wypuściły w świat wielu znakomitych lekarzy: Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie oraz Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Dr Krętowski wspomina, jak tworzono wydziały medyczne na tych uczelniach, jak duże były trudności związane z nauczaniem podczas dramatycznych zakrętów historii, i jak  wreszcie tragiczne były losy wielu wykładowców mordowanych przez okupantów zarówno niemieckich, jak i sowieckich. Dr Krętowski wiedzie nas nie tylko przez historię nauczania medycyny na Kresach, ale też przy okazji potrafi opowiedzieć o „tragicznej w swoich skutkach historii tyfusu plamistego”, którą przerwał dopiero człowiek niezwykły, zwany geniuszem - prof. Rudolf Weigl (1883-1957). Wynalazca pierwszej skutecznej szczepionki przeciw tyfusowi plamistemu do produkcji wykorzystał wszy, a w czasie okupacji, dzięki swojemu pomysłowi na „karmienie” wszy, uratował nie tylko istnienie 8 milionów ludzi rozsianych po Europie, ale też życie blisko 5 tysiącom przedstawicieli lwowskiej inteligencji. Przetrwali, bo jako „karmiciele” - byli nietykalni.

     

    Ratując ludzi, ratowali świat

    Pracę dr. Krętowskiego chwali recenzent  dr Sławomir Presnarowicz, prof. Uniwersytetu w Białymstoku:

    „Książka… jest dziełem absolutnie nowatorskim. Autorowi recenzji nie jest znane zwarte dzieło o tak znaczącej  liczbie alfabetycznie ułożonych biogramów. Dr Józef  Krętowski zebrał  i uporządkował w formie quazi encyklopedycznej informacje o postaciach, często z ich wizerunkami, związanych z Kresami Rzeczypospolitej Polskiej w latach II wojny światowej oraz późniejszych. To dowód wdzięczności złożony naszym bohaterom, którzy ratując ludzi, jednocześnie ratowali cały świat (...) Autor niniejszej recenzji ma nadzieję na kolejny aneks dr. Józefa Kretowskiego, poświęcony tym razem wszystkim lekarzom, felczerom i farmaceutom, pracującym na Białostocczyźnie”.

    My również mamy taką nadzieję, życząc dr. Krętowskiemu przede wszystkim zdrowia i siły.

     

    Monika Żmijewska

    Powrót