Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. Pora na czwarty wydział UMB - rozmowa z Rektorem UMB.
  • Ostatnia zmiana 06.10.2023 przez Medyk Białostocki

    Pora na czwarty wydział UMB - rozmowa z Rektorem UMB

    Nie uciekniemy od Big Data w medycynie, sztucznej inteligencji czy tych wszystkich wielkoskalowych obliczeń. Choć pracujemy nad tym od wielu lat, chcemy być liderami w Polsce, to musimy w zakresie dydaktyki jeszcze bardziej iść w tę stronę. Niedługo wbijemy pierwsze łopaty pod budowę Centrum Bioinformatyki i Biostatystyki Klinicznej. Liczę, że będzie to zalążek czwartego wydziału UMB. Miejsce, w którym będziemy łączyć medycynę z informatyką, matematyką czy analizą danych – mówi prof. Adam Krętowski, JM Rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku

    Wojciech Więcko: Przed Panem ostatnia inauguracja roku akademickiego w roli rektora. Zakręci się łezka w oku podczas uroczystości?

    Prof. Adam Krętowski, Rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku: - Pewnie nie, choć może jakieś emocje będą. Jak wiemy, czas bycia rektorem jest ściśle określony (maksymalnie dwie kadencje po cztery lata – red.). W sumie nazbierało się już 16 lat pracy na rzecz Uczelni, bo to była kontynuacja wcześniejszego zadania, kiedy byłem jeszcze Prorektorem ds. Nauki UMB. Starałem się zrobić wszystko, co dało się zrobić w tym czasie. Przy czym nie oznacza to, iż udało się zrobić wszystko, co zostało zaplanowane. Były rzeczy, które się nie powiodły. Jednak w ogólnym rozrachunku, udało się nam osiągnąć dużo i to często w ponadstandardowym rozmiarze. Zastrzegam, że to moja opinia, bo zawsze są tacy, którzy mają inne zdanie. 

    Krytyka jest dobra, bo zmusza do wysiłku.

    - Czasy poprzedniego Rektora, prof. Jacka Niklińskiego ja osobiście uważam za złoty okres naszej Uczelni. Dlatego tak bardzo się starałem, żeby utrzymać ten poziom. Zawsze chce się więcej, bo marzeń i pomysłów mam więcej niż możliwości ich wdrożenia. Kolejny rektor będzie miał co robić. Ja, już jako pracownik Uczelni, będę starał się go wspierać i motywować. Mimo, że kończę kadencję, to ciągle mi się chce. Mam nowe pomysły na teraz, ale i na później. Może jak przestanę być Rektorem, to będę miał więcej czasu na ich realizację? Może uda mi się wrócić do przyjmowania pacjentów w poradni? Bardzo lubię być lekarzem. Teraz prócz bycia rektorem, jestem kierownikiem Kliniki Endokrynologii, koordynuję kilka innych projektów na Uczelni, przez co nie zawsze starcza czasu na wszystko. Zobaczymy.

    Czyli ostatni rok to nie będzie nostalgiczne patrzenie wstecz?

    - Oj nie, tej bieżącej pracy jest ogrom. Lubię doprowadzać sprawy do końca, lubię osiągać sukces. Za tym zawsze stoi ciężka praca, moja i współpracowników. Dlatego momenty, kiedy coś się nie udaje, są zawsze tak dużym rozczarowaniem. Choć wolę dodać, że „jeszcze się nie udało”. Ja jestem trybikiem w machinie o nazwie Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. Czuję dumę, że jestem członkiem tej społeczności. Marka Uniwersytetu jest silna nie tylko w mieście i regionie. Chciałbym, żebyśmy z naszymi osiągnięciami i dokonaniami byli jeszcze bardziej dostrzegani w kraju i na świecie. Wierzę, że moi następcy nadal będą szli drogą rozwoju.

     

    UCZELNIA

    Czy wydarzeniem tego roku w UMB będzie ewaluacja Szkoły Doktorskiej?

    - Na pewno to będzie wyzwanie. Szkoła Doktorska to coś zupełnie nowego. Powstała od zera. Do samej ewaluacji podchodzę jednak spokojnie. Od samego początku Szkoła była kontrolowana, sprawdzana. Z resztą te kontrole praktycznie cały czas toczą się gdzieś w Uczelni. Wiadomo, że taki kontroler musi coś znaleźć, bo to jego praca. Ja zwykle im mówię, że się ich nie obawiam, bo mamy świetnych pracowników, którzy są odpowiedzialni za weryfikowane przez nich obszary. Ostatnio miałem satysfakcję, bo już po kontroli Dziekanatu Wydziału Lekarskiego, przyszedł do mnie jeden z inspektorów i stwierdził, że miałem rację, bo nic mu się nie udało znaleźć nieprawidłowego.

    Uważam, że nasz system prowadzenia Szkoły Doktorskiej jest dobry. Stworzyliśmy naszym doktorantom świetne warunki do nauki, pracy i prowadzenia badań. Najlepsi mogą jeszcze liczyć na dodatkowe ekstra stypendia. Dyrektor Szkoły prof. Barbara Mroczko wraz ze swoim Zespołem wykonują świetną pracę.

    Ta ocena, podobnie jak przy ewaluacji Uczelni (obecnie UMB jest ocenione na A+, A, A – red.), ma ogromną wagę. Nie tylko w sensie oceny samej pracy Szkoły Doktorskiej, ale także przez pryzmat prestiżu Uczelni, rekrutacji czy promocji?

    - Tak było kiedyś, choć jeszcze całkiem niedawno. Dziś mam wrażenie, że to się wszystko rozmywa. Wiele uczelni, bez żadnego zaplecza naukowego czy klinicznego, otwiera kierunki medyczne. Ciężko mi się w tej sytuacji wypowiadać, jak to mierzalnie porównywać do siebie, czy w jaki sposób to sprawdzać?

    Jak Pan ocenia kończącą się rekrutację na UMB?

    - Odpowiem jak chwilę wcześniej: mocno zwiększono nabory na kierunki lekarskie w całym kraju. Otwiera się te kierunki nawet przy szkołach zawodowych, bez zaplecza. To powoduje, że tych kandydatów na inne specjalności jest mniej. A już niedługo pojawią się roczniki maturzystów, które są 4-krotnie mniej liczne niż obecne. Rozmawiałem ostatnio z dyrektor białostockiego liceum, która wspomniała, że w tym roku przygotowano w mieście trochę ponad 6 tys. miejsc dla kandydatów, a za rok będzie potrzeba tych miejsce pewnie połowę. Za 2-3 lata będziemy ich potrzebować może 1,5 tys. Uczelnie niemedyczne w ten sposób przygotowują się do braku chętnych do nauczania, bo na medycynę zawsze są chętni.

    Wracając do pytania, nasz nabór jest całkiem dobry. UMB ma wyrobioną markę i renomę. W Polsce nadal liczy się dyplom z dobrej uczelni.

    Zastanawia mnie sytuacja studiów ze specjalności szeroko rozumianej farmacji. Kiedyś bardzo popularne studia, dziś chyba tracą na randze?

    - To kwestia sytuacji na rynku pracy. On w pewien sposób został ograniczony. Kiedyś absolwent farmacji np. mógł bez problemu otworzyć i utrzymać aptekę. Dziś z tym jest o wiele trudniej, bo jest konkurencja dużych sieci. Tylko my nie możemy nagle przerwać kształcenia w takich chwilowo mniej popularnych kierunkach. Musimy zachować ciągłość. Za chwilę może się okazać, że wraca boom na takich specjalistów i znowu są potrzebni. Bez tej ciągłości pracy, nie uda się tego odtworzyć. To misja i rola Uniwersytetu. Powiem więcej, będziemy starać się rozszerzać kierunki kształcenia o nowe specjalizacje. Będziemy chcieli łączyć medycynę z informatyką, z analizą danych. Tego nikt w Polsce jeszcze w takim zakresie nie robi.

     

    CZWARTY WYDZIAŁ

    Będzie to coś więcej niż studia z biostatystyki, które już mamy w ofercie UMB?

    - Nie uciekniemy od Big Data w medycynie, sztucznej inteligencji czy tych wszystkich wielkoskalowych obliczeń. Choć pracujemy nad tym od wielu lat, chcemy być liderami w Polsce, mamy już świetnie wyposażone laboratoria, gromadzimy i przetwarzamy te dane od lat, to musimy w zakresie dydaktyki jeszcze bardziej iść w tę stronę. Niedługo wbijemy pierwsze łopaty pod budowę Centrum Bioinformatyki i Biostatystyki Klinicznej UMB (okolice Centrum Symulacji Medycznych i UDSK – red.). Liczę, że będzie to zalążek czwartego wydziału UMB. Miejsce, w którym będziemy łączyć medycynę z informatyką, matematyką, czy analizą danych. Chcemy w tym względzie współpracować także z Politechniką Białostocką i z Uniwersytetem w Hasselt w Belgii. Z resztą już teraz często w takich zadaniach opieramy się na ich specjalistach. Pozyskaliśmy na tę budowę środki z różnych obligacji rządowych. Liczyliśmy co prawda jeszcze na dodatkowe wsparcie z Ministerstwa Edukacji i Nauki, ale na razie będziemy to budować w trochę mniejszym zakresie i dopiero stopniowo się rozwijać. Nie mamy wyjścia. Musimy iść w tym kierunku. Musimy wykształcić własnych specjalistów z tej dziedziny. To pozwoli na wspieranie naszych badań algorytmami maszynowymi, sztuczną inteligencją.

    Kończy się nam dofinansowanie z grantu na sztuczną inteligencję w medycynie. Dzięki temu udało się wykonać ogrom prac. Teraz w ramach grantu z Agencji Badań Medycznych otrzymamy prawie 30 mln zł na kontynuację, czyli stworzenie Regionalnego Centrum Medycyny Cyfrowej UMB.  

    Zatem bioinformatyka będzie naszym nowym głównym kierunkiem rozwoju?

    - Nie, chodzi o rozwój nauki. Nauka na UMB zawsze rozwijała się i będzie się rozwijać, bardzo szeroko, na wielu płaszczyznach. Badania wielkoskalowe, analizy big data, to jest coś na co postawiliśmy ileś lat temu, to nas wyróżnia i staramy się to konsekwentnie rozwijać.

    Docenia nas branża technologiczna. Jako pierwsi w Polsce, nieliczni w Europie, mamy najnowocześniejsze urządzenia do sekwencjonowania genów. Mówimy o takiej klasie sprzętu, którego nie da się tak zwyczajnie kupić. Zostaliśmy niejako zaproszeni do korzystania z tego urządzenia. Środki na zakup mieliśmy z kontraktu terytorialnego. Dzięki temu przebadanie jednego genomu kosztuje nas 100-150 dolarów. To cena bliska marzeniom. Kiedy zaczynaliśmy badania genomowe, to ten koszt wynosił 20-30 tys. zł. To pozwoli nam na jeszcze większy rozwój naszych badań, rozwój badań klinicznych. W ramach tego przedsięwzięcia UMB powołała też swoją zewnętrzną spółkę celową (Genomika Polska), aby usługa sekwencjonowania DNA była dostępna także na zewnątrz.

    Widzimy, co się dzieje w naszym otoczeniu. Inni nas podglądają, starają się gonić. Topowe polskie politechniki otwierają kierunki lekarskie i jeśli nie wykorzystamy naszego potencjału, to w pewnych obszarach na pewno nas wyprzedzą. Oni mają już pełne zaplecze informatyczne, techniczne i matematyczne, a teraz do tego dokładają medycynę.

    Nie wiem, co zrobi kolejny rektor, jakie będzie miał zdanie na ten temat, ale ja będę go namawiał, że musimy iść w kierunku czwartego wydziału. On jest dla UMB strategicznie ważny.

    Czy można jakieś konkretne daty dla tej inwestycji?

    - Centrum Bioinformatyki jest już prawie zaprojektowane, niedługo zaczniemy je budować. Pozyskaliśmy już środki na zatrudnienie ludzi w ramach Centrum Medycyny Cyfrowej. Za rok, może dwa otworzymy studia z zakresu bioinformatyki. To duże wyzwanie. Obecnie rozwijamy studia z biostatystyki, we współpracy z Uniwersytetem Hasselt. Choć program realizujemy kilka lat, to nie wszystko udaje się tak, jakbyśmy chcieli. Stale coś musimy ulepszać.

     

    WYBORY REKTORA

    W styczniu 2024 roku rozpocznie się procedura wyłonienia nowych władz Uczelni. Kilkukrotnie użył Pan zwrotu „nowy rektor”, wewnątrz Uczelni też trwają spekulacje kim mógłby on być. Wie Pan kto może się zgłosić do pełnienia tej funkcji?

    - Chciałbym, żeby to był ktoś z obecnego zespołu, który uczestniczy w zarządzaniu Uczelnią. Osoba wdrożona w te wszystkie zadania, toczące się projekty, wiedząca jak je kontynuować, a jednocześnie mająca potrzebne doświadczenie. Ktoś, kto nie będzie musiał się uczyć tego od nowa, kto płynnie przejmie władzę, dzięki czemu nie stracimy czasu aż się tego wszystkiego nauczy.

    Wymieni Pan jakieś nazwisko?

    - Ja będę się starał przekonać do ubiegania się o funkcję rektora mojego obecnego zastępcę, Prorektora ds. Nauki i Rozwoju UMB prof. Marcina Moniuszko. Liczę, że podejmie się tego zadania. To musi być jednak jego decyzja i decyzja Rady Uczelni. Będę starał się go wspierać. Jeżeli uda mi się zostać elektorem, to oddam na niego swój głos. To naprawdę bardzo dobry kandydat

     

    INWESTYCJE

    Pytanie podchwytliwe - co Panu sprawiło największą satysfakcję: otwarcie Centrum Futuri, Biobanku, Collegium Floridum, czy nowego boiska wielofunkcyjnego przy Domu Studenta nr 1?

    - (Śmiech). Wszystko mnie cieszy. Naprawdę. Cieszę się z każdego z tych obiektów tak samo. Przy powstawaniu każdego z nich byłem od momentu pomysłu, przez zdobywanie finansów, ich budowę i wyposażanie. Jeśli chodzi o boisko przy akademiku, to ono było moim wielkim marzeniem. Choć przy skali naszych inwestycji, ta była najmniejsza, to mieliśmy z nią ogrom trudności. Mimo, że mieliśmy na to środki, to działy się rzeczy niezależne od nas i roboty nie chciały się skończyć. Ważne, że się jednak udało.

    Chciałbym, żeby to boisko, stało się początkiem czegoś nowego na naszej Uczelni. Żebyśmy my – pracownicy, studenci – zaczęli dbać bardziej o nas samych. Aktywność fizyczna dla zachowania zdrowia jest szalenie ważna. To najtańszy lek. Stworzenie takiej przestrzeni było konieczne. Jeżeli wspomnimy jeszcze o oddanej po remoncie i modernizacji naszej hali sportowej, to mamy już zalążek czegoś fajnego. Chodzi mi po głowie jeszcze jeden projekt, który roboczo nazywam „UMB+FIT”. Byłby on dedykowany poprawie zdrowia metabolicznego naszej społeczności. Opracowaliśmy już projekt Centrum Medycyny Nowej Generacji. Z jednej strony nasza społeczność – w godzinach pracy – mogła by tam trenować, ćwiczyć, mieć zajęcia sportowe, a z drugiej strony - to wszystko byłoby badane i analizowane przez naszych naukowców. W Centrum można by także prowadzić zajęcia edukacyjne, uczyć się przygotowania lepszych posiłków, zmieniać nawyki żywieniowe. Uczelni opłaca się dbać o zdrowie pracowników. Raczej nie uda mi się tego wdrożyć do końca mojej kadencji, ale kolejne władze będę zachęcał do kontynuacji tego projektu. Z resztą to jest trend w Unii Europejskiej, która dodatkowymi grantami zachęca pracodawców do takiego lub podobnego sposobu dbania o zdrowie pracowników.

    W Centrum Futuri zaczną niedługo działać laboratoria core facilitys, to też jeden z Pana pomysłów.

    - Tak, na całej Uczelni powstało szereg centrów naukowych, które mają być ośrodkami wspierającymi naszych naukowców. Idea jest taka, że badacz który ma pomysł, będzie mógł go zrealizować w takich laboratoriach. Nie musi być pracownikiem tego laboratorium czy przynależeć do konkretnej jednostki. Przykładowo, lekarz będzie miał pomysł na ciekawe badania, zdobędzie na nie grant, ale nie będzie już musiał znać się na wszystkim, by samodzielnie wykonać każdy element badania lub zabiegać o kupno jakiegoś urządzenia. On w takim centrum naukowym będzie mógł liczyć na wsparcie różnych specjalistów, którzy mu pomogą w realizacji jego wizji. On będzie tylko nadzorował ich pracę. Chodzi o to, żeby jeszcze lepiej wykorzystać potencjał naukowy i infrastrukturalny Uczelni. Nie pracujemy tam tylko dla siebie, ale robimy projekty dla innych naukowców, dla całej Uczelni. To taka naukowa trampolina.

    W Uczelni trwa boom budowalny. Za chwilę wystartuje budowa poradni w szpitalu dziecięcym i zostanie dokończony remont głównej części obiektu. Wtedy w zasadzie cały szpital będzie już nowy. Czy to oznacza, że ciężar inwestycyjny pójdzie teraz w kierunku szpitala na Dojlidach? Lada moment powinny się tam rozpocząć budowy nowych klinik zakaźnych.

    - Szpital przy ul. Żurawiej to ciągle moje nie do końca spełnione marzenie. Mamy tam uruchomioną wspaniałą pulmonologię, intensywną terapię (budynek E1), niedługo wystartuje budowa dwóch klinik zakaźnych. Na razie nie udało nam się jeszcze zdobyć finansowania na centrum onkologii w tym miejscu. W obecnym konkursie na takie działania preferowane są duże centra onkologii. My takiego nie mamy, więc nie spełniamy podstawowego warunku. Wierzę, że przy kolejnym podejściu, uda się nam wywalczyć środki i zapisać je w programie wieloletnim w tym obszarze. Niezależnie od tego, musimy rozwijać onkologię na Uczelni, ale też w szpitalu klinicznym. Potrzebujemy nowoczesnej diagnostyki, radioterapii, rozwoju kierunków zabiegowych, rozwinięcia medycyny nuklearnej. Poza tym czeka nas przebudowa, modernizacja i rozbudowa reszty szpitala przy ul. Żurawiej.

    W ogóle temat wszelkich inwestycji jest szalenie trudny. Tu nic nie dzieje się jednoosobowo. Możesz mieć najlepsze pomysły, ale jak nie masz zaplecza, świetnych ludzi – jak prorektorów, zespołów dziekańskich, kanclerzy, całej administracji Uczelni – dających ci wsparcie, to nic nie zrobisz. Ktoś na początku daje impuls, ale potem ta ciężka praca wykonywana jest przez wiele osób. Ja mam wielkie szczęście, że mam takie osoby obok siebie.

    Czy na podziemną aulę przed Pałacem Branickich będziemy musieli jeszcze poczekać?

    - Fundusze na budowę auli, ale też nowego Dziekanatu Wydziału Lekarskiego, Szkoły Doktorskiej czy rozbudowę Zakładu Anatomii są wpisane do Krajowego Planu Odbudowy. Przygotowujemy się do tego i czekamy. Bardzo liczę na realizację tych inwestycji. Uczelnia potrzebuje nowych, dużych przestrzeni wykładowych dla studentów. Dodatkowo, dzięki modułowości obiektu, zyskalibyśmy przestrzeń do organizacji konferencji naukowych i sympozjów o wymiarze europejskim i światowym. Na razie w Białymstoku trudno jest zorganizować wydarzenie na tysiąc osób. To szalenie ważna inwestycja dla rozwoju Uczelni, ale też prestiżowa dla miasta.

    Obecnie na pałacowym dziedzińcu trwają prace archeologiczne. Wydaje się, że sięgamy tam do historii Białegostoku jeszcze przed Branickimi. Jako gospodarze Pałacu Branickich musimy dbać o dziedzictwo tego miejsca.

     

    NOWY ROK AKADEMICKI

    Jaki będzie nowy rok akademicki? Wydaje się, że pierwszy raz od dawna będzie normalnie. Nie widać niebezpieczeństw?

    - Tfu, tfu… Kto z nas przypuszczał jeszcze niedawno, że wybuchnie pandemia, wojna na Ukrainie czy będą takie zawirowania gospodarcze związane z inflacją czy podwyżkami cen? Trudno jest teraz używać sformułowania „normalnie”. Jest ogromnie dużo wyzwań przed nami, pracy też nie zabraknie.

    Jak Uczelnia poradzi sobie z falą wzrostów wszelakich cen, kosztów utrzymania budynków, presji podwyżek pensji. Wytrzymamy to?

    - Koszty funkcjonowania Uczelni czy dwóch szpitali klinicznych są duże i rosną. Subwencja, którą otrzymujemy z ministerstwa nie pokrywa naszych wydatków. Dlatego, tworząc nowe budynki czy je modernizując, patrzymy w kierunku energooszczędnych technologii i odnawialnych źródeł energii. Na zmodernizowanej hali sportowej zamontowaliśmy fotowoltaikę. Niedługo panele zamontujemy na dobudowanej części w szpitalu dziecięcym. Robimy, co się da, by ograniczać koszty.

    Najbardziej jednak boję się o zbyt niskie wynagrodzenia naszych pracowników. O ile w zawodach medycznych, po wprowadzeniu regulacji ustawowych wysokości pensji, ta sytuacja nieco się poprawiła (nie jest jakoś super, ale jest w miarę przyzwoicie), to w wielu obszarach życia Uczelni (administracja, działy pomocnicze) te pensje są zdecydowanie niewystarczające. To jest moja największa troska. Tracimy przez to dobrych ludzi. W ostatnim czasie przychodzą do mnie osoby z ogromnym doświadczeniem, pracujące na Uczelni przez wiele lat i żegnają się, bo ich pensja nie pozwala im utrzymać rodziny. Nie chcą odejść z UMB, ale muszą odejść, żeby zarabiać więcej. To dramatyczne. Mówi się, że ludzi można zastąpić. Jednak takiego doświadczenia, oddania i serca, jakie te osoby wkładają w swoją pracę, tego nie da się zastąpić. To wspaniałe osoby. Robimy, co możemy, żeby wygospodarować dodatkowe środki na pensje. Przekazujemy na ten cel środki, które wypracowujemy z dydaktyki (English Division, studia niestacjonarne), ze spółek celowych, z grantów. Przy tych rosnących cenach i kosztach życia staramy się, aby poziom wynagrodzeń sukcesywnie wzrastał i w miarę możliwości doganiał inflację. Do tego, co jest w przedsiębiorstwach, niestety nie mamy co się porównywać.

    Jak nasz Uniwersytet będzie wyglądała za 15-20 lat? Gdzie zmierzamy jako Uczelnia?

    - A jak wygląda dziś? Kto wygłosi w tym roku wykład inauguracyjny na UMB? Prof. Jose C. Florez z Uniwersytetu w Harwardzie, najwyższy rangą lekarz z Department of Medicine Massachusetts General Hospital, odpowiednik naszego dziekana lub dyrektora medycznego. To naukowiec z najlepszej medycznej uczelni na świecie. On z wykładami jest zapraszany do Uniwersytetu w Cambridge czy w Oxfordzie. Wybrał Białystok.

    Chciałbym żebyśmy za te 15 lat, jako równorzędni partnerzy, współpracowali z Harvardem, Cambridge i Oxfordem. Żebyśmy nie mieli kompleksów. Już teraz mamy odpowiedni potencjał, mamy gotowych ludzi i liderów, którzy dadzą radę to osiągnąć.

    Jakie życzenia złoży Pan w wystąpieniu inauguracyjnym studentom, doktorantom, naukowcom, pracownikom Uczelni? Zwykle Pan mówi - ciężko pracujcie.

    - Będę chciał podziękować wszystkim za ich ogromy wysiłek, żeby każdy miał radość i satysfakcję z tego co robi. Pandemia mocno nas doświadczyła. Wielu osobom zdrowie i nastrój się pogorszyły. Ludzie są zmęczeni oraz przepracowani. Chciałbym wlać w nich nową nadzieję i entuzjazm. Mamy to szczęcie, że jesteśmy w unikalnej instytucji, która obecnie daje ogromną szansę na rozwój. A dzieje się to dlatego, że społeczność UMB ciężko na to pracuje.

     

    Rozmawiał Wojciech Więcko

  • 70 LAT UMB            Logotyp Młody Medyk.