• Ostatnia zmiana 06.11.2014 przez Medyk Białostocki

    Kontrakt dla Podlasia i UMB - rozmowa z marszałkiem Jarosławem Dworzańskim

    18,5 mld zł na inwestycje dla województwa podlaskiego w najbliższych latach. To ogromne pieniądze. Pośród wielu projektów o strategicznym znaczeniu dla regionu, zmieściły się także dwa uczelniane. O kontrakcie terytorialnym dla Podlasia rozmawiamy z marszałkiem województwa Jarosławem Dworzańskim

    Wojciech Więcko, Katarzyna Malinowska-Olczyk: Kontrakt terytorialny już podpisany, wybór projektów inwestycyjnych zakończony. A ile z nich nie udało się zmieścić w dokumencie? Ile osób czy organizacji przyszło do Pana z ciekawym pomysłem, ale z powodu braku środków nie uda się zrealizować ich postulatów?

    Jarosław Dworzański:

    - Gdybym mógł jeszcze coś wywalczyć, stawiałbym jeszcze bardziej na rozwój energetyki w regionie. I na komunikację, choć większość dróg i kolei zostanie wybudowana w najbliższych latach. Gdyby udało się zrealizować jeszcze większe inwestycje w energetykę, sieci gazowe i elektryczne plus dokończyć "19" - to by było już blisko szczęścia.

    Jarosław Dworzański, marszałek województwa podlaskiego: - Z reguły przy konstruowaniu budżetów - czy to krajowego, czy w samorządach - początkowe apetyty są przeważnie dwukrotnie wyższe niż możliwości. Tak samo było z kontraktem terytorialnym. Łącznie do wydania w sali kraju jest 400 mld zł, a chętnych jest na co najmniej 800 mld zł. Dlatego tak ważne było, by określić priorytety. Co jest w tej chwili dla nas ważne, a co może jeszcze trochę poczekać. Stąd takie rozstrzygnięcia w transporcie, gdzie preferujemy drogi 61 i 8, a nie 19. Na wszystko nie wystarczyłoby środków, trzeba więc wybrać inwestycje najważniejsze dla mieszkańców.

    Podpisując kontrakt, stwierdził Pan, że to jeszcze dokument otwarty, że czekają Pana kolejne uzgodnienia i możliwe są zmiany.

    - Tak, ale to wynika z faktu, że nie ma jeszcze dopracowanych programów krajowych i regionalnych, które będą realizowane z funduszy europejskich. Duże projekty o znaczeniu krajowym finansowane będą z programów centralnych, takich jak Infrastruktura i Środowisko, Innowacyjny Rozwój, lub ponadwojewódzkich, jak Polska Wschodnia czy programy transgraniczne, mniejsze natomiast - z programów regionalnych. Teraz rozpoczęła się pierwsza tura negocjacji z Komisją Europejską, która dotyczy tych ostatnich. Trochę dziwi mnie to, że rozmowy zaczęły się od programów regionalnych, a nie krajowych, jak było poprzednio. Pewnie ministerstwo chce zobaczyć, jak samorządy poradzą sobie w negocjacjach.

    Pieniądze na które inwestycje są gwarantowane przez państwo?

    - Wszystko, co mamy na liście podstawowej, to są priorytetowe zadania, które otrzymały gwarancje finansowania. O pieniądze na inne projekty trzeba zabiegać w konkursach. Skorzystamy z tych możliwości przy inwestycjach z zakresu kultury czy z miast subregionalnych. Ponadto duże szanse ma aglomeracja białostocka, która w ramach zintegrowanych inwestycji terytorialnych realizować będzie projekty istotne dla miasta i okolicznych gmin. O szczegółach jeszcze za wcześnie mówić, ale promowane będą rozwiązania komunikacyjne.

     

    Problemy wieku dojrzałego

     

    Wśród wielu projektów zapisanych w kontrakcie, dominują te związane z drogami, czy infrastrukturą energetyczną. Nas interesują jednak dwa projekty Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Czy należy to odczytywać tak, iż rozwój UMB czy ogólnie rozwój medycyny w regionie to jako jeden wiodących z kierunków zmian województwa?

    - Kiedy opracowywaliśmy nową strategię rozwoju regionu, zwracaliśmy uwagę na specyfikę naszego województwa związaną z bogactwem natury. W tym kontekście zastanawialiśmy się, jakie usługi moglibyśmy tu rozwinąć. Pojawiło się mnóstwo pomysłów, że tu mogłaby być taka druga Floryda [z racji przyjaznego, ciepłego klimatu do tego stanu lubią przyjeżdżać emeryci i to nie tylko z USA - red.]. U nas ludzie starsi mieliby fajne miejsce w swojej jesieni życia. Drugi argument, który za tym przemawia, to znakomity uniwersytet medyczny. To uczelnia licząca się w kraju i za granicą. W oparciu o te dwie przesłanki spróbowaliśmy wpisać te projekty do naszego kontraktu. Jeden się udało, drugi jest na liście rezerwowej [dalszy rozwój Centrum Badań Innowacyjnych, wart 180 mln zł - red.], ale wierzę, że również ten uda się zrealizować.

    Byłyby to kolejne wspólne przedsięwzięcia samorządu wojewódzkiego i uczelni. Pierwszym znaczącym było przecież przekazanie naszych dwóch szpitali: zakaźnego i chorób płuc. To była bardzo ważna decyzja, bo UMB musi się rozwijać, więc nowa baza była mu po prostu niezbędna. Dla mnie ważny jest także dobry kontakt z rektorem uczelni prof. Jackiem Niklińskim i fakt, że podobnie widzimy wiele spraw.

    Rektor Nikliński pewnie też nie będzie narzekał, skoro udało się zmieścić w kontrakcie inwestycje warte ok. 300 mln zł.

    - To gigantyczne środki. 300 mln zł to więcej niż koszt budowy stadionu czy opery.

    Postęp w medycynie i wszystkie czynniki demograficzne wskazują nam kierunek, w którym trzeba zmierzać. Moim zdaniem uniwersytet medyczny i jego dwa szpitale kliniczne oraz szpitale samorządowe powinny ze sobą współpracować, a nie konkurować. Rywalizacja nie zawsze prowadzi do poprawy świadczonych usług, natomiast wyspecjalizowanie się w pewnych obszarach pozwoli podnieść jakość, a także spowoduje dalszy rozwój i postęp. Dlatego, mimo oporów części środowiska, przekazaliśmy dwa szpitale uniwersytetowi. Uczelnia i jej szpitale kliniczne są bazą do kształcenia studentów, więc muszą mieć do tego warunki. Pozostałe placówki już takiego obowiązku nie mają. Można dla nich wyselekcjonować pewne obszary medycyny, by się w nich specjalizowały i były lepsze. Dzięki temu lepiej będziemy wykorzystywać potencjał kadr, czy nowoczesną aparaturę.

    Samorząd postawił na rozbudowę szpitala USK, rozwój ośrodka zajmującego się chorobami cywilizacyjnymi, a na listach rezerwowych jest jeszcze pomysł budowy m.in. oddziału geriatrycznego, czyli priorytetem stają się problemy osób starszych?

    - Generalnie choroby wieku dojrzałego, ale nie tylko. To ogromne wyzwanie, ale też szansa dla Białegostoku i całego środowiska medycznego. Nie chciałbym jednak, by wszystkie pieniądze przeznaczane były na uniwersytet i jego placówki badawcze czy kliniczne. Dlatego prowadzimy bardzo kosztowne inwestycje w Białostockim Centrum Onkologii, w szpitalu im. Śniadeckiego i w innych placówkach podlegających Zarządowi Województwa. Zarzut, że są one niedofinansowane, jest tylko częściowo prawdziwy i źle zaadresowany, bo pieniądze na  leczenie i wynagrodzenia przekazuje NFZ. Zarząd Województwa, którym od sześciu lat kieruję, przeznacza co roku dziesiątki milionów złotych na przebudowę, rozbudowę i modernizację szpitali oraz na zakup nowoczesnej aparatury. Chciałbym, żeby ta rola samorządu była kontynuowana. Walczyliśmy, by w nowej perspektywie finansowej znalazły się również pieniądze na służbę zdrowia. Początkowo Bruksela nie chciała o tym słyszeć; mówiono nam, że to powinno być finansowane z budżetów krajowych. W końcu udało się: przyszły Zarząd Województwa będzie mógł wykorzystać 40 mln euro na modernizację naszych placówek.

     

    Prąd, gaz, inwestycje

     

    Które inwestycje zapisane w kontrakcie terytorialnym cieszą Pana najbardziej?

    - Wśród inwestycji drogowych są dwie takie: dokończenie "ósemki" z Białegostoku do Warszawy i zbudowanie alternatywnej drogi tranzytowej Via Baltica od Ostrowi Mazowieckiej do granicy polsko-litewskiej w Budzisku [61 - red.]. To poprawi warunki podróżowania, pozwoli na równomierne rozłożenie ruchu ciężarowego w regionie.

    Zadowolony jestem też z zapisu o energetyce. A to dlatego, iż nasza przestarzała i niewydolna sieć stała się hamulcem rozwoju. Inwestorzy nie chcą rozmawiać, gdy słyszą, że będą mieli kłopoty z prądem czy gazem. Dlatego sieć energetyczna i gazowa są naszym być albo nie być.

    Cieszę się również z programu dla Puszczy Białowieskiej. Dla mieszkańców tamtych terenów unikalna przyroda i żubry są bardziej przekleństwem niż skarbem. Ludzie nie mogą inwestować, korzystać z lasu, są duże ograniczenia związane z ochroną środowiska. Dlatego tak ważne jest, by znaleźć taki kompromis, żeby ludzie godnie żyli, a przyroda też miała się dobrze. W tej sprawie miałem sojusznika w osobie byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej. Program stworzony dzięki jej i innych osób życzliwości pozwoli mieszkańcom gmin puszczańskich myśleć o przyszłości z większym optymizmem.

    A z projektów, które się nie zmieściły w kontrakcie, co by Pan do niego przeniósł?

    - Wracamy do początku rozmowy i pytania ze "Skrzypka na dachu" - gdybym był bogaty? Mówiąc poważnie, gdybym mógł jeszcze coś wywalczyć, stawiałbym jeszcze bardziej na rozwój energetyki w regionie. I na komunikację, choć większość dróg i kolei zostanie wybudowana w najbliższych latach. Gdyby udało się zrealizować jeszcze większe inwestycje w energetykę, sieci gazowe i elektryczne plus dokończyć "19" - to by było już blisko szczęścia.

     

    Rozmawiał Wojciech Więcko, Katarzyna Malinowska-Olczyk

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.