• Ostatnia zmiana 21.12.2018 przez Medyk Białostocki

    Specjalizacje lekarskie: zmiana trendów

    Jesień to czas wyboru specjalizacji przez młodych lekarzy. Ale tu zaskoczenie: specjalizacje, o które jeszcze kilka lat temu mocno zabiegali młodzi medycy, teraz nie zostały obsadzone. Z kolei na te, jeszcze niedawno mało popularne, jest więcej chętnych niż miejsc. 

    Do rozpoczęcia pracy na szpitalnym oddziale, czy otwarcia własnego gabinetu lekarskiego przez absolwentów studiów medycznych, konieczne jest zrobienie specjalizacji w danej dziedzinie. Trwa to zazwyczaj od czterech do sześciu lat. Przez ten czas ich pensję opłaca Ministerstwo Zdrowia. To na początek ponad 4 tys. zł brutto (w przypadku dziedzin tzw. priorytetowych - 4,7 tys. zł). Resort dwa razy w roku - wiosną i jesienią - publikuje listę miejsc specjalizacyjnych w poszczególnych dziedzinach medycyny.

    Rodzinna dla najlepszych

    W tegorocznym jesiennym rozdaniu w woj. podlaskim miejsc specjalizacyjnych rezydenckich - i tozarówno z dziedzin lekarskich jak i stomatologicznych było łącznie ponad 220. Dokumenty złożyło 120 lekarzy. Na wymarzoną „speckę” nie dostało się 24. Jeśli chodzi o wybór - również zaskoczenie. Jeszcze dwa-trzy lata temu Ministerstwo Zdrowia grzmiało, że za parę lat nie będzie miał nas kto leczyć w przychodniach, bo brakuje lekarzy rodzinnych. Społeczeństwo się starzeje, lekarze też. Średnia wieku lekarzy rodzinnych to 60 lat. Z roku na rok resort zwiększał liczbę etatów rezydenckich z medycyny rodzinnej, lekarze kręcili nosami: po co? Około dwóch lat temu sytuacja odwróciła się. Teraz to medycyna rodzinna jest tą najbardziej obleganą specjalnością. W tym roku chętnych było 21 osób na 7 miejsc (rok temu 24 na 9 miejsc). Na „rodzinną” dostali się ci, którzy lekarski egzamin państwowy zdali z wynikiem 79 proc.

    Młoda lekarka: - Wybrałam medycynę rodzinną z kilku powodów. Po pierwsze po zakończeniu specjalizacji czeka na mnie praca za dobre pieniądze. Praca od poniedziałku do piątku, weekendy wolne. Po drugie w Zakładzie Medycyny Rodzinnej jest fajna atmosfera. Mam męża, chciałabym mieć dzieci. To dla mnie idealna specjalizacja, będę robić to, co lubię, i będę mieć czas dla rodziny.

    Przeczytaj jeszcze: Jak kusić rezydentów 

    W internecie jest sporo ogłoszeń o pracę dla lekarzy rodzinnych w całej Polsce. Właściciele przychodni czekają na specjalistów i lekarzy jeszcze w trakcie specjalizacji, kuszą pensjami powyżej 10 tys. zł (lub 100 zł za godzinę przy niepełnym etacie), czasem oferują służbowe mieszkanie lub nawet samochód. Nie brakuje też ofert pracy w Szwajcarii, Niemczech czy Skandynawii.

    Kolejna specjalizacja, która ostatnio jest modna, to radiologia.

    - Tu podobnie jak w medycynie rodzinnej, ofert pracy jest dużo, pieniądze są dobre, a człowiek sam może sobie ustawić pracę: czy pracuje rano, po południu, a weekendy ma np. wolne. Jest też możliwość pracy online - dodaje inny lekarz.

    Od lat powodzeniem cieszą się też takie specjalizacje jak okulistyka, urologia, czy ortopedia.

    - Wiadomo, że po takiej specjalizacji można otworzyć prywatny gabinet. Jest praca, są dobre pieniądze - mówi Krzysztof.

    Podobnie jest w gastroenterologią. W całej Polsce przyznano jedynie 8 miejsc, w tym aż 2 na Podlasiu. Jednym ze szkolących się w tej dziedzinie będzie młody lekarz ze Szczecina.

    - W Zachodniopomorskiem nie przyznano w ogóle miejsc w tej specjalności - mówi. - Złożyłem tu swoje dokumenty, bo skoro były dwa miejsca, to uważałem, że będę miał większe szanse.

    Z bardziej obleganych specjalizacji jest też anestezjologia - na 6 miejsc zgłosiło się sześciu chętnych. To jednak nikogo nie dziwi. Anestezjologów brakuje w całej Polsce i to oni dyktują warunki finansowe dyrektorom szpitali. To oni wybierają sobie, gdzie i za ile chcą pracować. I to właśnie dzięki finansom ta specjalizacja, kiedyś niezbyt popularna i doceniana, odzyskała prestiż.

    Prestiż i pieniądze

    Niewielu chętnych udało się natomiast znaleźć na tak potrzebne specjalizacje, jak choroby wewnętrzne.

    - „Specka” z chorób wewnętrznych kończy się jednym z najtrudniejszych możliwych egzaminów - mówi Ania. - Nauka to kilku lat ogromnej pracy, a jednocześnie jest to najmniej doceniany zawód. I to zarówno przez pacjentów, jak i innych lekarzy. Po kilku latach praktyki dalej wszyscy uważają cię za lekarza ogólnego od wystawiania skierowań i wypełniania ton papierów, a to wszystko za małe pieniądze.

    Podobnie pediatria.

    - My na pediatrię mówimy weterynaria - dodaje Michał. - Do dzieci trzeba mieć podejście. To mocno stresująca praca, rodzice są coraz bardziej roszczeniowi, choć tu można zarobić przyzwoite pieniądze.

    Ciekawostką jest w tym roku ginekologia. Na dziesięć przyznanych miejsc (rekord ostatnich lat) zgłosiło się tylko 5 chętnych. Z kolei na medycynę ratunkową, na którą było dziewięć miejsc - tylko jedna.

    - Praca na SOR jest niezwykle ciężka, ta specjalizacja nie wiąże się z takim prestiżem jak np. chirurgia - mówi Joanna, filigranowa szatynka, która wybrała medycynę ratunkową. - Ale dla mnie jest tu jednak wszystko, co mnie fascynuje w medycynie. Jest adrenalina. Tu trzeba szybko działać. Są elementy chirurgii. Ja nie lubię długiego kontaktu z pacjentem, a tu szybko można coś zrobić i od razu widać efekty. 

    Nie będzie hematologów

    Są jednak specjalizacje, których już od lat nikt nie wybiera. To hematologia, geriatria, choroby płuc, choroby zakaźne czy patomorfologia.

    - Są takie specjalizacje, których nie ma na stażu i właściwie nikt tak do końca nie wie, czy warto tam iść czy nie - przyznaje Michał.

    Z drugiej strony przyznaje, że jeszcze na studiach IFMSA organizuje spotkania dla studentów, by zapoznać ich ze specyfiką danej specjalizacji. Okazuje się, że to jednak za mało.

    - Potrzebne są rozmowy z młodymi ludźmi - przyznaje prof. Lech Chyczewski, patomorfolog z 48-letnim stażem pracy. - Kiedy widziałem, że student jest zainteresowany moją specjalnością, rozmawiałem, zachęcałem, opowiadałem o tych dobrych i gorszych stronach mojej pracy. Patomorfologia uchodzi za dziedzinę mało lekarską, bo tu nie ma kontaktu z pacjentem. Jednak dla niektórych osób, np. introwertyków, to zaleta. Pracy jest dużo, są dobre pieniądze, nie ma dyżurów, a czas pracy jest elastyczny. Tylko młody człowiek musi wiedzieć, co za daną specjalizacją idzie.

    Młodzi lekarze dodają, że dobrze by było, gdyby była możliwość wybierania dwóch specjalizacji.

    - Nie można kogoś zmusić do robienia specjalizacji, która mu nie odpowiada - mówi Kasia. - Z drugiej strony ministerstwo powinno zrobić wszystko, by zachęcić lekarzy do dalszego kształcenia się. Ja chciałam składać papiery na medycynę rodzinną, ale bałam się, że się nie dostanę i co wtedy robić? Fajnie by było, gdyby można było składać papiery na dwie specjalizacje. Wskazywać np. tę priorytetową i drugą alternatywną, np. medycynę rodzinną i choroby wewnętrzne. Jakbym się nie dostała na tę pierwszą, mogłabym robić tę drugą. Nie trzeba byłoby czekać do kolejnego rozdania specjalizacji. Bo przez te pół roku wiele może się zmienić: ktoś wyjedzie za granicę, albo znajdzie pracę, która nie wymaga specjalizacji i już nie zostanie specjalistą.

    Jest też i inny powód omijania niektórych specjalizacji. Zastrzegając anonimowość, niektórzy z naszych rozmówców wprost wskazują na fatalne opinie o niektórych jednostkach. Wolą unikać apodyktycznych szefów, którzy blokują rozwój podwładnych.

    Katarzyna Malinowska-Olczyk

     

     

    TABELA

    Specjalizacje cieszące się dużym zainteresowaniem (wyróżnione te gdzie więcej chętnych niż miejsc):

     

     

    Specjalności, na które nie zgłosili się chętni (w nawiasie liczba miejsc):

    - chirurgia klatki piersiowej (1)

    - choroby płuc (2)

    - choroby zakaźne (15)

    - endokrynologia i diabetologia dziecięca (2)

    - geriatria (2)

    - hematologia (1)

    - medycyna nuklearna (1)

    - medycyna paliatywna (1)

    - medycyna pracy (1)

    - medycyna sądowa (1)

    - mikrobiologia (1)

    - patomorfologia (3)

    - transfuzjologia (1)

     

    Dziedziny uznane przez Ministerstwo Zdrowia za priorytetowe (czyli takie, w których brakuje specjalistów):

    • anestezjologia i intensywna terapia,
    • chirurgia ogólna
    • chirurgia onkologiczna,
    • choroby wewnętrzne
    • geriatria,
    • hematologia,
    • kardiologia dziecięca
    • medycyna ratunkowa,
    • medycyna rodzinna,
    • neonatologia,
    • neurologia dziecięca,
    • onkologia i hematologia dziecięca,
    • onkologia kliniczna,
    • ortodoncja
    • patomorfologia,
    • pediatria,
    • psychiatria
    • psychiatria dzieci i młodzieży,
    • radioterapia onkologiczna,
    • stomatologia dziecięca.

     

    Pensje rezydentów

    Od 1 lipca rezydenci zarabiają 4 tys. zł brutto lub 4,7 tys. zł brutto, jeśli odbywają specjalizację w dziedzinach priorytetowych. Od trzeciego roku wynagrodzenia te zwiększą się odpowiednio o 500 lub 600 zł. Ponadto w „celu zachęcenia lekarzy do pracy w kraju po ukończeniu szkolenia specjalizacyjnego” rezydenci otrzymają tzw. bon patriotyczny, czyli dodatkowe 600 zł lub 700 zł, jeśli odbywają szkolenie w dziedzinach priorytetowych. Dodatek ten będą otrzymywali wszyscy rezydenci, którzy zobowiążą się do przepracowania w Polsce łącznie dwóch z pięciu lat przypadających bezpośrednio po zakończeniu szkolenia specjalizacyjnego.

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.