• Ostatnia zmiana 28.05.2018 przez Medyk Białostocki

    Marzec ‘68: smutna karta historii AMB

    Komitet uczelniany Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej przy Akademii Medycznej w Białymstoku po rozpatrzeniu sprawy w dniu 22 kwietnia 1968 roku stawia wniosek do obywatela ministra zdrowia przez jego magnificencję rektora tutejszej uczelni o odwołanie profesora doktora Jakuba Chlebowskiego ze stanowiska kierownika II Kliniki Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Białymstoku ze względu na wrogą postawę do Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i Związku Radzieckiego…

     

    Zaczęto mówić coś, co nam się nie mieściło w głowie: o profesorach, polskich Żydach. To byli moi mentorzy: prof. Jakub Chlebowski, prof. Janusz Leśniewski. Przedstawiano te osoby w najgorszym świetle, z nienawiścią. Że musimy się ich pozbyć

    Minęło właśnie 50 lat od wydarzeń marcowych. Zdaniem historyków w Białymstoku marzec 1968 roku był względnie spokojny. Przy czym do większości zdarzeń doszło na naszej uczelni.

    Nastroje antysemickie w Polsce narastały od lat 60. Ich kulminacja nastąpiła po wybuchu wojny izraelsko-arabskiej w czerwcu 1967 r. A wydarzenia związane z protestami studenckimi w Warszawie z początku roku 1968 spowodowały, że nastąpiła eskalacja działań władzy.

    Początkowo niewiele wskazywało na to, że w Białymstoku cokolwiek się wydarzy. Po pierwszych protestach studenckich w stolicy, w naszym mieście komitet wojewódzki PZPR rozpoczął organizowanie spotkań, w których przedstawiał swoją wersję faktów i ich właściwą interpretację. Dopiero kiedy w stolicy protesty przybrały ostrzejszą formę, w Białymstoku zintensyfikowano działania propagandowe. Jednocześnie środowisko studenckie AMB zaczęło coraz głośniej wspierać kolegów protestujących w Warszawie.

    15 marca 1968 r., sala kolumnowa Pałacu Branickich: - Na zebranie zwołano wszystkich asystentów. Zaczęto mówić coś, co nam się nie mieściło w głowie: o profesorach, polskich Żydach, którzy pracują na Akademii Medycznej. To byli moi mentorzy: prof. Jakub Chlebowski, prof. Janusz Lesiński. (...) Przedstawiano te osoby w najgorszym świetle, z nienawiścią. Że musimy się ich pozbyć - wspomina na nagraniu Centrum im. L. Zamenhofa Jan Pietruski, ówczesny pracownik uczelni. Trzeba tylko przypomnieć, że profesor był bardzo szanowaną postacią na uczelni. Był jej rektorem, prorektorem, był osobą, która tworzyła AMB, był współbudowniczym szpitala klinicznego. 

    Ze wspomnień innego studenta z tamtego czasu: - Mówiono, że profesorowie cieszyli się z postawy Izraela w wojnie, że znaleziono u nich dowody wpłat na organizacje syjonistyczne, w stosunku do prof. Chlebowskiego wysnuto zarzut, iż jednego ze swoich chorych określił jako osobę „przypominającą osobę z gułagu”.

    W kwietniu uczelniany komitet PZPR składa wniosek o dymisję prof. Chlebowskiego z pełnionych funkcji z uwagi na wrogą postawę wobec Polski Ludowej i ZSRR oraz sprzyjanie Izraelowi i Stanom Zjednoczonym. W archiwach z tamtego okresu zachowały się informacje o dziesiątkach donosów wysyłanych do centrali wojewódzkiej partii. W maju Senat AMB podjął decyzję o zwolnieniu Chlebowskiego z pracy. W efekcie w czerwcu minister zdrowia podjął decyzję o odwołaniu go z funkcji kierownika kliniki. We wrześniu prof. Chlebowski - za pośrednictwem ministra zdrowia - złożył wypowiedzenie z pracy na uczelni.

    Po latach te dni tak wspomina córka Profesora - dr Irena Bennett: - Pewnego razu mój ojciec, wrócił do domu i powiedział: „musimy wyjechać, bo mnie nikt już tu nie potrzebuje”.

    11 października wyjechał z żoną i córką od Izraela. W Tel Awiwie został zatrudniony w Klinice Endokrynologicznej uniwersyteckiego szpitala Beilinson. Pracował krótko. 25 stycznia 1969 roku zginął w wypadku samochodowym. Miał 64 lata.

    Drugą osobą, która stałą się ofiarą wydarzeń marcowych na uczelni, był prof. Janusz Leśniewski, szef kliniki dermatologicznej. Świetny specjalista z zakresu walki z chorobami wenerycznymi. Opracował unikalne testy diagnostyczne dla kiły. Został zaszczuty przez swoich kolegów, oczerniano go i oskarżano o oszustwa naukowe, także te związane ze zdobyciem tytułu profesora. W efekcie złożył rezygnację ze stanowiska kierownika kliniki (to objęła jego żona). Pozostał na uczelni, ale do przejścia na emeryturę nie sprawował już żadnej funkcji. Działał tylko w sferze naukowej. Nawet na łożu śmierci miał dywagować, czy jest coś po życiu. Był tego ciekaw właśnie w sensie naukowym.

    - Doskonały nauczyciel. Jego wykłady miały w sobie coś z przedstawień teatralnych. Profesor posiadał wielką umiejętność przekazywania trudnej wiedzy w sposób niezwykle przystępny - wspomina były student Janusza Leśniewskiego, a dziś profesor Lech Chyczewski, rektor WSMed.

    Prof. Leśniewski miał też niezwykłe poczucie humoru. Pierwszy wykład z danym rocznikiem studentów zaczynał od prośby, aby każdy z żaków się przedstawił. Nawet kiedy na sali było ponad 200 osób.

    - Potem komunikował studentom, by na każdym z wykładów zawsze siadali na tych samych miejscach. Profesor stwierdzał, że ma dobrą pamięć i od razu będzie widział, kogo na zajęciach nie ma - wspomina prof. Chyczewski.

    Kolejny wykład profesor rozpoczynał od szybkiego stwierdzenia, że studenci nie siedzą na swoich miejscach i wymieniał z głowy kilka nazwisk. I tu konsternacja, bo faktycznie te osoby musiały się przesiadać. Efekt? Frekwencja na wykładach była zawsze. Dopiero po latach prof. Chyczewski dowiedział się, że profesor zwykle zapamiętywał tylko kilka osób, ale to wystarczyło, by wzbudzić wśród studentów chęć chodzenia na wykłady. 

    Według historyków na fali wydarzeń marcowych z Białegostoku wyjechało ok. 100 osób. W roku 1990 r. władze AMB zrehabilitowały prof. Chlebowskiego. Jedna z sal w szpitalu klinicznym nosi jego imię, a od 2005 r. przyznawana jest nagroda im. prof. Jakuba Chlebowskiego dla najlepszego absolwenta Wydziału Lekarskiego. Jej fundatorką jest córka profesora, dr Irena Chlebowska-Bennett.

    bdc

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.