• Będą uczyć empatii.
  • Ostatnia zmiana 19.04.2013 przez Medyk Białostocki

    Będą uczyć empatii

    Władze Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku chcą by od nowego roku akademickiego wprowadzić przedmiot łączący bioetykę z empatią. Na zajęciach przyszli lekarze będą się uczyć, jak rozmawiać z pacjentami i jak przekazywać im trudne informacje.

    Plany wprowadzenia nowego przedmiotu na uczelni były już od dawna. Teraz przyspieszyły po wydarzeniach, jakie miały miejsce w grudniu 2012 roku w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku. Wtedy, dopiero za trzecim razem, po k

    łótni z rodzicami, lekarze zgodzili się przyjąć do szpitala 13 miesięcznego chłopca. Okazało się, że był chory na białaczkę. Zmarł kilkanaście dni później.

    - Chcemy na tych zajęciach uczyć, jak przekazywać niepomyślne informacje. Jak rozmawiać z agresywnym pacjentem. Takiej wiedzy studenci nie mają i boją się takich rozmów - mówi prof. Lech Chyczewski, rzecznik UMB.

    Jak się okazuje, zajęcia z komunikacji, w mniejszym lub większym wymiarze godzin są już na innych uczelniach. Od czterech lat na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi w ramach przedmiotu Dziecięca Medycyna Paliatywna podczas zajęć warsztatowych studenci wcielają się w rolę lekarza, który musi rozmawiać z pacjentem albo jego rodziną. Podobnie zajęcia wyglądają na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym.

    W ubiegłym roku miała też miejsce ogólnopolska Kampania Fundacji Hospicyjnej „Zdrowa rozmowa pomaga leczyć. Mów. Słuchaj. Zaufaj”. W ramach tej kampanii Fundacja Hospicyjna chce sfinansować projekt edukacyjny skierowany do studentów uniwersytetów medycznych. Z kolei w tym roku na Uniwersytecie Śląskim ruszył trzyletni projekt „Komunikacja w ochronie zdrowia. Relacje lekarza z pacjentem i uwarunkowania”. Naukowcy z UŚ będą odwiedzać Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Katowicach, rozdawać ankiety wśród lekarzy i pacjentów i obserwować, jak przebiegają rozmowy lekarzy z pacjentami np. podczas wizyt przy łóżku pacjenta w szpitalu i spotkań z pacjentem w przychodni przyszpitalnej. Będą również uczestniczyć w odprawach lekarzy, a także przysłuchiwać się, jak komunikują się między sobą. Celem tych obserwacji będzie m.in. zbadanie sposobu komunikowania się pomiędzy lekarzem a pacjentem. Z badań ma powstać publikacja.

    Ks. Jan Kaczkowski, dyrektor hospicjum w Pucku, a jednocześnie organizator wakacyjnych Aeropagów Etycznych nie ma wątpliwości, że takie zajęcia są potrzebne (są to spotkania organizowane dla studentów medycyny i składają się z dwóch części: wykładów prowadzonych przez lekarzy, etyków, psychologów oraz ćwiczeń ze specjalistami w zakresie komunikacji oraz warsztatów z aktorami, którzy wcielają się w role chorych lub ich rodzin - red.).

    - Takich zajęć brakuje - mówi ks. Jan. - Lekarze nie umieją, boją się i nie rozmawiają z pacjentami. A jeżeli już nawet rozmawiają, to informacje przekazują bardzo medycznym, naukowym językiem. Pacjent i tak jest zestresowany, a dostaje zupełnie niezrozumiałą informacje. Ja od lat prowadzę hospicjum w Pucku, skończyłem studia dyplomowe z bioetyki, i można powiedzieć, że jestem „otrzaskany” z tym słownictwem. Ale ostatnio sam zachorowałem i teraz widzę na własnym przykładzie, jak się rozmawia z chorymi. Nie tylko młodzi lekarze nie umieją rozmawiać, ale starzy np. onkolodzy potrafią być w takich rozmowach okrutni.

     

    Katarzyna Malinowska-Olczyk

     

    Dla Medyka

    Dr Krzysztof Furman, absolwent UMB, mieszkający i pracujący jako lekarz w Australii

    - W Australii panuje przekonanie, że medycyny, tej praktycznej, każdy lekarz zdąży się nauczyć na stażu pod opieką mentora, a najważniejszy jest kontakt z pacjentem. Najtrudniejszy jest egzamin ustny, składający się z sytuacyjnych przypadków. Sprawdza się podczas niego, czy lekarz umie porozumieć się z pacjentem i potrafi wszystko mu wytłumaczyć, a nie czy np. zna dawki leków. To było dla mnie novum, bo tego w Polsce nie byłem uczony. Pacjentowi w Polsce nie mówiło się dużo, a jak się już tłumaczyło to zawiłym medycznym językiem. Na egzaminie w Australii trzeba było wyjaśnić choremu, którego grał aktor, co się z nim dzieje, co będzie dalej, jakie są rokowania. Pacjent musi mieć poczucie, że lekarz się nim dobrze zajął. Musiałem też poinformować „na niby” pacjenta, że ma raka. Oceniany był sposób, w jaki to zrobiłem. Nie mogłem wprost powiedzieć: wyniki są złe, ma pan raka. Trzeba było zapytać: czy ktoś jest może z panem? Czy może zadzwonimy po kogoś z rodziny? Jak aktor zaczynał płakać, to trzeba było mu podać chusteczki, i pozwolić mu się wypłakać, a nie próbować w tym momencie rozmawiać. Można zaproponować: może jutro się spotkamy, powiem panu więcej. Za niewłaściwe zachowanie można oblać egzamin. To było najtrudniejsze. Studenci z Australii można powiedzieć „wysysają” tę wiedzę podczas studiów i wiedzą, jak się w takich sytuacjach zachować.

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.