• Ostatnia zmiana 29.01.2016 przez Medyk Białostocki

    Jak się wybiera rektora UMB

    Najważniejsze wydarzenie tego roku na UMB: wybory rektorskie. Już wiadomo, że będzie musiał być wybrany nowy rektor, ponieważ obecny prof. Jacek Nikliński kończy swoją drugą i ostatnią kadencję. Zmian kadrowych będzie jednak więcej

    Wojciech Więcko: Jak się wybiera rektora na UMB? Czy odbędzie się to tak jak jesteśmy przyzwyczajeni głosując na radnych, czy prezydenta?

    Prof. Janusz Dzięcioł, przewodniczący uczelnianej komisji wyborczej: - Nie, na naszej uczelni jest forma pośrednia. Najpierw w każdej grupie zawodowej na uczelni wybiera się przedstawicieli, których nazywamy elektorami. Łącznie jest ich stu, a swoją funkcje piastują przez kadencję 2016-2020. Dopiero oni wybierają potem rektora. To jest wybór większościowy. Wygrywa kandydat, który uzyska bezwzględną większość głosów elektorów, czyli 50 proc plus jeden procent. To trochę jak wybory prezydenta USA. Tam też najpierw wybiera się elektorów, a dopiero ci wybierają prezydenta.

    Dla mnie wybory na uczelni to takie nasze święto i manifestacja przynależności do niej. Wszak to w czystej postaci uczelniana demokracja. Dlatego zachęcam wszystkich do udziału w wyborach.

    Kto może być rektorem?

    - Każdy samodzielny pracownik naszej uczelni, czyli doktor habilitowany lub profesor, który jest zatrudniony w pełnym wymiarze godzin w UMB, a uczelni jest jego podstawowym miejscem pracy.

    Czyli nie grozi nam kandydat z tzw. teczki, czy osoba kompletnie spoza Uczelni?

    - To nie może być osoba spoza Uczelni. W historii UMB, odkąd wybieramy rektora, nigdy nie było nawet próby zgłoszenia kandydata spoza uczelnianego środowiska.

    W uczelni zdecydowanie przeważają panie, a kobiety rektora jeszcze nie było.

    - To fakt. Z tego co pamiętam, to nawet nigdy nie zgłoszono kobiety na to stanowisko. Raz tylko jedna kobieta pełniła funkcję prorektora. Za czasów rektora prof. Andrzej Kalicińskiego (lata 1990-1993), prof. Elżbieta Hassmann-Poznańska była prorektorem ds. studenckich. U kolejnego rektora prof. Jana Górskiego (1993-1996) pełniła funkcję prorektora ds. klinicznych.

    Będziemy wybierać tylko elektorów, którzy wybiorą rektora?

    - Elektorzy wybiorą całe władze uczelni. Rektor jest niejako głównym wyborem, ale przecież wybierani będą prorektorzy, dziekani, prodziekani. Równocześnie odbędą się też wybory do Senatu Uczelni oraz wybierzemy przedstawiciele niesamodzielnych pracowników naukowych, studentów i doktorantów oraz pracowników administracyjnych do Rad Wydziałów. To bardzo ważne wybory. 

    Kto może zostać elektorem?

    - Elektorem może być przedstawiciel danej grupy zawodowej. Poszczególne grupy to studenci i doktoranci, nauczyciele akademiccy samodzielni (osoby z tytułami profesorskimi i habilitacjami), nauczyciele pozostali oraz pracownicy administracyjni. W każdej z tych grup wybory odbywają się z podziałem na poszczególne wydziały (pracownicy administracyjni głosują swoimi wydziałami tylko w przypadku Rad Wydziałów).

    Kandydat na elektora zgłasza się sam lub jest zgłaszany, za swoją zgodą, do komisji wyborczej ze swojej grupy. Po przyjęciu zgłoszeń, każda komisja tworzy listę zgłoszonych kandydatów, która jest publicznie wywieszana 9 lutego. Potem 22 lutego odbywają się wybory elektorów. Zasada jest taka sama jak przy wyborach rektora, kandydat musi uzyskać minimum 50 proc. ważnych głosów.

    Każda z grup wybiera po tylu samo elektorów?

    - Nie. Są zachowane proporcje w zależności od ilości zatrudnionych osób w danej grupie. 55 elektorów wybierają samodzielni pracownicy akademicy. Jak wcześniej mówiłem, każdy wydział ma oddzielną komisję wyborczą. Na Wydziale Lekarskim będzie można wybrać 35 elektorów, na Wydziale Farmaceutycznym– 11; na Wydziale Nauk o Zdrowiu – 9.

    20 elektorów spośród siebie wybiorą pozostali nauczyciele akademiccy (W. Lekarski - 12; W. Farmaceutyczny - 3; WNoZ – 5). 20 elektorów wybiorą studenci i doktoranci (z W. Lekarskiego – 7, z W. Farmaceutycznego - 4 ;z WNoZ- 6, doktoranci – 3). 5 elektorów spośród siebie wybiorą pracownicy administracji uczelni.

    Pan powiedział, że elektorzy pełnią kadencję czteroletnią. Czy oni po wyborach faktycznie mają jeszcze jakieś zajęcie?

    - Kolegium elektorów najwięcej pracy ma w okresie wyborów i w zasadzie na początku kwietnia, kiedy wybierze się prodziekanów, nie ma już więcej zadań dla nich. Nie zdarzyło się – odkąd pracuję 15 lat w różnych uczelnianych komisjach wyborczych – by kolegium elektorów musiało przeprowadzić wybory uzupełniające w trakcie kadencji.

    Jak będą odbywały się same wybory elektorów?

    - Przedstawiciel danej grupy zawodowej udaje się do swojej komisji wyborczej i tam głosuje. Na przykładzie nauczyciela akademickiego Wydziału Lekarskiego podam, że będzie on głosował na pięciu listach. Pierwsza i druga lista będzie zawierać kandydatów na elektorów samodzielnych pracowników wydziału oraz niesamodzielnych pracowników, trzecia i czwarta lista to będą kandydaci do Senatu uczelni – samodzielni pracownicy oraz niesamodzielni; piąta lista – z kandydatami spośród pracowników niesamodzielnych do rady wydziału.

    Każda karta do głosowania będzie miała inny kolor. To upraszcza pracę dla komisji skrutacyjnej, która potem liczy głosy.

    Jak z frekwencją na uczelnianych wyborach? W zwykłych wyborach waha się ona na poziomie 40-45 proc.

    - Różnie, przeważnie oscyluje wokół 50 procent. Choć faktem jest, że za pierwszym razem jeszcze nie udało się nam wybrać pełnych składów ciał kolegialnych. Potrzebne były drugie tury wyborów. Raz, że jest duża rozbieżność w głosach, dwa – frekwencja też mogłaby być wyższa.

    Z Pana doświadczenia w jakiej atmosferze przebiegają uczelniane wybory? Są emocje znane z politycznych kampanii, czy jest raczej spokojnie?

    - Emocje niewątpliwie są. I to z różnych powodów. Nie ma ciszy wyborczej. Jednak od momentu zgłoszenia kandydata na elektora czy na rektora do samych wyborów jest tylko kilka dni. Nie dziwi więc, że kandydaci się denerwują. Pracownicy komisji wyborczych, w określonych dniach są bardzo mocno obciążeni pracą i też mogą być zdenerwowani. Mają napięty kalendarz wyborczy, a przecież im zależy, żeby wszystko odbyło się sprawnie.

    Wybory to całkiem spore przedsięwzięcie. W samych komisjach wyborczych pracuje ok. 30 osób, a są jeszcze osoby, które nas wspierają.

    Staraliśmy się to tak wszystko przygotować, żeby być jak najbardziej elastycznym. Nawet zgłoszenia o chęci kandydowania nie trzeba przynosić osobiście.

    Chcę być elektorem, co muszę zrobić?

    - Można się samemu zgłosić, może ktoś nas zgłosić, ale musimy się na to zgodzić. Nie trzeba dołączyć podpisów podparcia. Główny punkt organizacyjny wyborów znajduje się w biurze rektora, tam swoją siedzibę ma komisja wyborcza. Jednak w newralgicznych dniach urzędować będziemy w Sali Posiedzeń Senatu Uczelni. Regulaminy, wzory pism i zgłoszeń są na stronie internetowej uczelni, w zakładce z wyborami (www.umb.edu.pl/wybory-kadencja-2016-2020). Do tego wszystkie informacje będą umieszczane na tablicach ogłoszeniowych w holu Pałacu Branickich. Studenci będą swoje informacje umieszczać w holu akademika DS1, ponieważ tak zdecydowali.

    Wiadomo, że musi się zmienić rektor, bo to już druga i ostatnia kadencja prof. Jacka Niklińskiego. Czy można spodziewać się innych zmian personalnych?

    - Na pewno musi się zmienić prorektor ds. nauki prof. Adam Krętowski i prorektor ds. klinicznych prof. Zenon Mariak. Obaj są na swoich stanowiskach po dwie kadencje. Zmieni się na pewno dziekan Wydziału Farmaceutycznego, ponieważ prof. Elżbieta Skrzydlewska, też jest już drugą kadencję na tym stanowisku. Pozostali dziekani – o ile chcą pełnić nadal swoje funkcje - też muszą się zgłosić do wyborów i uzyskać stosowne poparcie.

    Kandydatów na prorektorów zgłasza rektor-eklet. Oni muszą uzyskać akceptację elektorów. Podobnie swoich prodziekanów zgłaszają dziekani-elekci i też ci muszą uzyskać większość elektorskich głosów.

    Przy wyborach prorektora czy prodziekana ds. studenckich bardzo ważny jest głos żaków. Jeżeli elektorzy studenccy nie poprą takiego kandydata co najmniej połową swoich głosów, ten nie może kandydować. Samo poparcie reszty elektorów w tym przypadku to za mało. Hipotetycznie gdyby studenci chcieli, mogą postawić skuteczne veto. Jednak takiej sytuacji na naszej uczelni jeszcze takiej sytuacji.

    Rozmawiał: Wojciech Więcko

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.