• Ostatnia zmiana 12.05.2016 przez Medyk Białostocki

    Typowy (nie)klinicysta - –prof. Janusz Dzięcioł, prorektor elekt ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego

    Typowy (nie)klinicysta - –prof. Janusz Dzięcioł, prorektor elekt ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego

    To na jego głowie będzie koordynowanie działań związanych z funkcjonowaniem obu szpitali klinicznych, czy prowadzonych tam inwestycji, cała sfera administracyjna Uczelni to też jego nowy zakres obowiązków –prof. Janusz Dzięcioł, prorektor elekt ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego.

     

    Wojciech Więcko, Katarzyna Malinowska-Olczyk: Czy emocje po wyborach prorektorów już opadły?

    Prof. Janusz Dzięcioł, prorektor elekt ds. klinicznych UMB, kierownik Zakładu Anatomii Prawidłowej UMB: - Od trzech kadencji jestem przewodniczącym uczelnianej komisji wyborczej. Zarówno okres poprzedzający wybory związany z przygotowaniem kalendarza wyborczego, jak i kolejne etapy wyborów bezpośrednich zawsze budzą pewne emocje. Jako UKW staramy się jak najlepiej przygotować do tego wydarzenia, które ma istotny wpływ na funkcjonowanie naszej uczelni przez kolejne cztery lata. Tegoroczne wybory na kadencję 2016-2020 były dla mnie szczególne, ponieważ kandydowałem do pełnienia funkcji prorektora. Etap wyborów dziekanów i prorektorów zakończył się, ale dalej realizowany jest kalendarz wyborczy i trwają przygotowania do wyborów prodziekanów. Kolejnym etapem będą wybory uzupełniające do senatu, ponieważ trzy osoby wybrane na senatorów będą pełniły funkcje we władzach uczelni. Jedną z nich jest prorektor ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego. Tak więc emocje związane z tym etapem wyborów już minęły.

    Jakie zadania zostały przed Panem postawione?

    - Zakres obowiązków, które realizuje prorektor jest ściśle określony. Obecnie skupiam się na zapoznaniu z nowymi obowiązkami.

    Nie jest Pan klinicystą, a będzie Pan nadzorował pracę m.in. szpitali klinicznych.

    - Nie jestem lekarzem klinicystą, ale jak rektor elekt przedstawiał w swoim uzasadnieniu, współpracuję z wieloma klinikami. Mam bezpośredni kontakt z pacjentem i uczestniczę w procesie diagnostycznym. Wielokrotnie rozmawiałem zarówno z lekarzami „prowadzącymi” pacjentów, jak i kierownikami jednostek. Sądzę, że własne obserwacje oraz przekazywane mi spostrzeżenia oparte na wieloletnim doświadczeniu personelu medycznego będą przydatne w pełnieniu powierzonej mi funkcji. Także inne spojrzenie osoby z zewnątrz, nie „typowego” klinicysty, który jest przyzwyczajony do określonego schematu funkcjonowania niektórych struktur szpitala, może wnieść coś dobrego.

    Prócz części klinicznej uczelni, będzie Pan też odpowiadał za praktycznie całą jej sferę administracyjną. Jak Pan reaguje na tę część obowiązków?

    - Część administracyjna związana jest między innymi z kształceniem podyplomowym, pracą komisji etyki. Przez cały okres zatrudnienia w uczelni uczestniczyłem w pracach wielu różnych komisji i zespołów. Zakres tzw. „sfery administracyjnej” jak Pan to określił nie jest mi obcy. Ta część obowiązków wymaga oczywiście szczegółowego zapoznania się z nimi. Liczę także na współpracę z profesjonalnym zespołem pracownic prorektoratu, które aktywnie uczestniczyły w pracach UKW [prof. Dzięcioł jest przewodniczącym uczelnianej komisji wyborczej, na okres wyborów prorektorów i dziekanów wyłączył się z pracy w niej - red.]. Objęcie funkcji prorektora i dodatkowe obowiązki administracyjne oznaczają konieczność przeorganizowania dotychczasowego kalendarza dnia pracy i wygospodarowania dodatkowego czasu.

    Kiedy dostał Pan propozycję objęcia tego stanowiska?

    Po wyborach rektora propozycję objęcia funkcji prorektora ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego przedstawił mi rektor elekt.

    Czy zgodził się Pan od razu?

    - Odpowiedzialne pełnienie każdej funkcji wymaga ogromnego zaangażowania. Podjęcie decyzji związanej z nowymi obowiązkami wymaga zawsze szczegółowej analizy i spokojnego zastanowienia się. Tak było również w moim przypadku. Przyznaję, że propozycja rektora elekta była niespodziewana. Uważam, że uczelnię można wspomagać i przyczyniać się do jej rozwoju, nie pełniąc żadnej reprezentacyjnej funkcji. Jednak tak to czasami w życiu jest, że niektóre sytuacje są nieprzewidywalne. Argumenty przedstawione przez rektora elekta sprawiły, iż uznałem, że warto podjąć to zadanie.

    Ma Pan już swoje przemyślenia, założenia, co trzeba zrobić?

    - Obecnie najważniejsze jest dokładne zapoznanie się ze szpitalnymi inwestycjami. To są olbrzymie zadania. Często drobne sprawy nieuwzględnione na etapie planowania czy uzgodnień, mogą później znacząco wpływać na pracę poszczególnych klinik. Stąd też mogą pojawiać się różne problemy, czy różnice zdań. Dlatego tak ważne jest, by wspólnie umieć znaleźć dobre dla wszystkich rozwiązanie.

    Zakończenie inwestycji w istotny sposób poprawi warunki pobytu pacjentów i pracy personelu medycznego. Mam nadzieję, że w kolejnych latach USK nadal będzie wiodącym ośrodkiem medycznym nie tylko w naszym regionie. Zwiększenie zakresu świadczeń usług medycznych być może będzie wymagało wprowadzenia racjonalnego systemu motywacyjnego dla pracowników. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z obciążenia zatrudnionego personelu. Dotyczy to szczególnie lekarzy, którzy obok zajęć klinicznych mają także obowiązki naukowe i dydaktyczne. Wierzę, że po zakończeniu prac inwestycyjnych odczuwalnie poprawią się także warunki zajęć dla studentów.

    Rektor Mariak, kiedy obejmował swoją funkcję, nowa część szpitala USK była jeszcze na planach. Obecnie wciąż trwa realizacja inwestycji. Nie obawia się Pan zmniejszonego budżetu na wyposażenie i na dodatek pierwszego od lat zadłużenia szpitala klinicznego?

    - Ograniczenia finansowe są istotnym problemem wyposażenia poszczególnych jednostek. Proszę pamiętać, że ceny niektórych sprzętów uległy zmianie w stosunku do cen pierwotnie uwzględnianych przy przygotowywaniu projektu. Należy także uwzględnić wartość inflacji w okresie realizacji inwestycji. Ograniczenia w wyposażeniu nie powinny jednak mieć istotnego wpływu na funkcjonowanie poszczególnych klinik. Tak jak Pan wspomniał, USK po raz pierwszy od lat wykazał straty. Problem ten będzie w najbliższym czasie poddany szczegółowej analizie, na podstawie której zostaną wyciągnięte wnioski i podjęte stosowne decyzje.

    Jest Pan rewolucjonistą?

    - (Uśmiech). Nie, nie jestem rewolucjonistą. Do tej pory udawało mi się funkcjonować bezkonfliktowo na różnych płaszczyznach swojej działalności. Zawsze staram się maksymalnie wykorzystać wszelkie formy dyskusji, ustaleń, kompromisów.

    W szpitalach, jako zespołach jednostek, ścierają się różne koncepcje, które nie zawsze są spójne. Budżety szpitali są ograniczone, trzeba zaspokoić potrzeby pacjentów, zadowolić wszystkie grupy zawodowe i pilnować wyniku finansowego placówek. Należy także pamiętać, że w szpitalach uniwersyteckich kształceni są przyszli lekarze. Od ich umiejętności będzie w przyszłości zależał los tych szpitali.

    Czego życzyć nowemu prorektorowi ds. klinicznych?

    - Aby pacjenci byli zadowoleni, personel medyczny miał dobre warunki do pracy i finansowy system motywacyjny, studenci zdobyli jak najwięcej wiedzy praktycznej. Żebyśmy byli wyrozumiali, ponieważ nie każda decyzja będzie zadawalała wszystkich. Pamiętajmy, że pracujemy w jednej jednostce i czasami trzeba zrobić krok do tyłu, żeby potem można było łatwiej i szybciej pójść do przodu.

    Rozmawiali: Wojciech Więcko i Katarzyna Malinowska-Olczyk

     

    Biogram

    Prof. Janusz Dzięcioł, absolwent Wydziału Lekarskiego naszej Uczelni z 1983 r. Pracę na niej rozpoczął już na ostatnim roku studiów. W 1987 r. został doktorem nauk medycznych, 1996 r. zrobił habilitację, a nominację profesorską odebrał w 2003 r. Dorobek naukowych to 170 publikacji i łączny IF 52. Zainteresowania naukowe to onkologia i diagnostyka cytologiczna nowotworów. Za swoją działalność naukową otrzymał wiele nagród rektora. Jest założycielem Komitetu referencyjnego ds. epidemiologii i diagnostyki raka tarczycy, szkolił się w Bazylei, Londynie, Kolonii, Palermo, czy Mediolanie. 

    Od 2000 r. jest kierownikiem Zakładu Anatomii Prawidłowej i gruntownie go zmodernizował (m.in. dzięki zdobytemu grantowi wartemu 1,5 mln zł).. Jest m.in. członkiem Senatu UMB (od 2002 r.), był członkiem zarządu uczelnianej fundacji, pełnił funkcję rzecznik dyscyplinarnego, był prodziekanem Wydziału Lekarskiego, jest przewodniczącym Uczelnianej Komisji Wyborczej.

     

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.