• Ostatnia zmiana 17.03.2015 przez Medyk Białostocki

    Doktor na złoty medal

    „Szanowny Panie Ministrze Zdrowia, piszę do Pana list jako apel nie tylko do ministra, a przede wszystkim do ojca i lekarza. To, co się dzieje w dzisiejszej służbie zdrowia woła o pomstę”… - rozpoczęła swoje pismo kobieta z Zambrowa.

    Wszystko zaczynało się jak typowa skarga. Nawet czytający list ministerialny urzędnik w połowie pierwszej strony postawił pieczątkę „Wydział skarg”. A że list napisany był odręcznie na czterech stronach podaniowych, to dopiero na następnej okazało się, że to wyraz wdzięczności złożony na ręce ministra dla dr hab. Krzysztofa Sendrowskiego z Kliniki Neurologii i Rehabilitacji Dziecięcej białostockiego szpitala dziecięcego.

    Kobieta ma kilkoro dzieci. Jedno z nich, 5-letni chłopiec, mocno choruje. Zdiagnozowano u niego kilka poważnych schorzeń. Mama i dziecko są częstymi gośćmi u różnych specjalistów. Wizyty w przychodniach, szpitalach to ich chleb powszedni.

    „Moim problemem nie jest to, że mam chorego syna. Tylko to, z jakim podejściem i wrogością spotykamy się wśród lekarzy i pielęgniarek. Jaką niechęcią pałają do syna ze względu na jego krzyk, płacz i utrudniony kontakt (…) Bardzo mnie to boli jako matkę” - pisze w liście kobieta.

    „Ale zdarzył się wyjątek”… - oznajmia dalej i zaczyna opisywać dra Sendrowskiego.

    - Nie wiem, co powiedzieć, ja nie robię nic niezwykłego - przedstawia „Medykowi” sprawę dr hab. Sendrowski. - Ta pani ma naprawdę dużo trosk, a ja się staram dokładnie jej wszystko tłumaczyć, podpowiadam, co warto jeszcze zbadać, jak załatwić jakąś sprawę. To co robię, to naprawdę nic wielkiego.

    List pacjentki wraz z oddzielnym podziękowaniem z Ministerstwa Zdrowia trafiły najpierw do rektora UMB prof. Jacka Niklińskiego. Tego typu korespondencja nie jest zbyt częsta.

    Dr Sendrowski jest absolwentem naszej uczelni z rocznika 1996. Od samego początku pracował w Klinice Neurologii i Rehabilitacji Dziecięcej UDSK, z krótką przerwą na pracę na neurologii dorosłych szpitala wojewódzkiego.

    „Tak naprawdę to jedyny lekarz, który widzi dziecko, a nie problem czy kolejny numer, za który zapłaci NFZ” - stwierdza dalej kobieta. Wiele ciepłych słów kieruje też do pracujących w klinice pielęgniarek. Dziękuje im za to, że opiekowały się dzieckiem, kiedy ona musiała zjeść obiad, przespać się po ciężkiej nocy, że załatwiły wózek, żeby chłopca nie trzeba było nosić na rękach.

    „Ci ludzie mają serce na dłoni, nie tylko dla chorych dzieci, ale również dla ich rodziców” - pisze dalej. Swój list kończy wnioskiem o przyznanie nagród całemu personelowi kliniki, a dr Sendrowskiemu - „złotego medalu”.

    bdc

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.