• Ostatnia zmiana 22.05.2020 przez Medyk Białostocki

    Koronawirus nas nie zatrzyma

    Tradycyjnych zajęć w tym roku akademickim już raczej nie będzie. Za to egzaminy będziemy zdawać online. Na przyszły rok przełożono wszystkie imprezy związane z 70-leciem UMB. Pojawia się właśnie nowy element strategii naukowej UMB - o tym, jak epidemia SARS-COV-2 wpływa na uczelnię, rozmawiamy z rektorem prof. Adamem Krętowskim.

    Wojciech Więcko: Jak będzie wyglądał koniec tego roku akademickiego? Co z zajęciami, zaliczeniami, czy egzaminami? Tuż po wyborach rektorskich (13 marca - red.) stwierdził Pan, że w tym semestrze nauki w tradycyjnej formie raczej nie będzie. Wtedy Panu nie wierzyłem, a dziś wydaje się to całkiem realne.

    Prof. dr hab. Adam Krętowski, rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku: - Wszystko zależy, jak będzie się rozwijała sytuacja epidemiologiczna w kraju. W kontekście powrotu studentów na uczelnie jesteśmy uzależnieni od decyzji władz państwowych. Jeśli minister nauki zawiesza dydaktykę do 24 maja, to my sami nie możemy tego zmienić. Osobiście jestem zwolennikiem, żebyśmy stosowali środki ochrony indywidualnej i stopniowo odmrażali różne sfery naszej życiowej aktywności, również dydaktykę na uczelni.

    DYDAKTYKA

    To oznacza, że jednak wrócimy przed wakacjami na sale wykładowe?

    - W przypadku większości studentów raczej nie. Inaczej jest w przypadku szóstego roku „lekarskiego”. Oni muszą w terminie zrealizować swój program zajęć klinicznych. Roczniki trzeci, czwarty i piąty mają prościej, bo część programu z zajęć klinicznych możemy przenieść im na przyszły rok akademicki i wtedy go odrobić. Szósty rok może mieć tylko 20 proc. programu praktycznego zrobionego w formie zdalnej. Konferencja Rektorów Uczelni Medycznych - z mojej inicjatywy - wystąpiła do wiceministra nauki prof. Wojciecha Maksymowicza, żeby zwiększyć tę wartość do 50 proc. Chodzi o to, żebyśmy pozwolili studentom skończyć naukę. Dzięki temu, oni od razu będą mogli rozpocząć pracę zawodową. Są bardzo potrzebni. Czekamy na tę decyzję. Jeśli się nie uda, to rozważymy z dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Iriną Kowalską zmianę formy tych zajęć. Już nie w szóstkach, ale może w parach, ewentualnie pojedynczo, studenci będą przychodzić na konkretne dyżury lekarskie i będą się tam szkolić. Oczywiście wszystko ma się odbywać z pełnym zabezpieczeniem jeśli chodzi o środki ochrony osobistej.

    Czyli tam, gdzie się da, kształcenie ma się odbywać zdalnie?

    - Tak. Od ponad miesiąca uczelnia realizuje dydaktykę poprzez specjalną platformę edukacyjną i wiele jednostek świetnie sobie z tym radzi. Niestety okazało się, że nie wszędzie te zajęcia były właściwie prowadzone, to się musi zmienić i zrobimy wszystko, żeby to się szybko zmieniło. To ciągle jest jeszcze etap wdrożeniowy, więc czasami nie wszystko działa tak, jakbyśmy tego chcieli. Poprosiłem dziekan Kowalską i prorektora prof. Adriana Chabowskiego, by sprawdzili możliwość zdalnego egzaminowania studentów za pośrednictwem tej platformy. Dostałem pozytywne opinie, więc wydaje się, że najbliższa sesja może być też w wersji online. To taki czas, kiedy uczą się nie tylko studenci, ale też ich wykładowcy. Wszyscy muszą opanować działanie narzędzi do kształcenia zdalnego, bo wiele wskazuje na to, że jesienią ta nauka może się dalej odbywać w podobnej formie. Mówię to, bo są jednostki, w których kształcenie zdalne nie odbywa się na akceptowalnym przez nas poziomie. Podjęliśmy już działania dyscyplinujące i zrobimy wszystko, by to się to poprawiło.

    Planujemy zakupić jeszcze nowocześniejszą platformę do e-learningu. Przygotowujemy się na dłuższy dystans takiej pracy. Może trzeba będzie wspierać tak dydaktykę przez najbliższy rok lub dwa. Epidemiolodzy mówią, że koronawirus od nas nie odejdzie. Może będzie sezonowo jak grypa? Z czasem pewnie będziemy się go mniej bali, będziemy do niego podchodzić bardziej racjonalnie i nauczymy się chronić osoby najbardziej narażone na zarażenie. Myślę, że strategia zamrażania wszystkiego już nie będzie stosowana.

    Czy planuje Pan zmiany w długości trwania tego roku akademickiego i np. skrócenie wakacji, by nadrobić zaległości w dydaktyce?

    - To wszystko zależy od sytuacji epidemiologicznej w kraju. Nie chcielibyśmy wydłużać roku akademickiego ponad standardowe terminy. Chciałbym, żeby wszystko odbyło się zgodnie z planem.  

    Co z obronami prac dyplomowych?

    - Pracujemy nad tym, żeby mogły się odbyć w wersji online. Tu też nam bardzo zależy, by np. studentki pielęgniarstwa mogły ten egzamin zaliczyć jak najszybciej. Tak jak w przypadku lekarzy, potrzebujemy ich rąk w naszej codziennej pracy w szpitalach.

    SZPITALE KLINICZNE

    A jak wygląda sytuacja naszych szpitalach klinicznych? One zawsze były niedofinansowane. Wszystko było sztukowane, żeby się tylko jakoś trzymało. Koronawirus momentalnie obnażył wszystkie słabości.

    - Nie chcę powiedzieć: a nie mówiłem. W zasadzie od ostatnich kilku lat, z racji funkcji, którą pełnię, każdemu ministrowi zdrowia i innym decydentom powtarzałem, że obecny system finansowania służby zdrowia jest na granicy wytrzymałości, że się załamie. Lekarzy, pielęgniarek i innego personelu mamy za mało, a na dodatek oni za mało zarabiają. Być może ta dramatyczna sytuacja zmieni stosunek władz do wyceny świadczeń medycznych, a zwłaszcza do szpitali uniwersyteckich. To one mają być tym miejscem, w którym są te unikatowe specjalizacje, w tym np. choroby zakaźne, gdzie ten poziom jest najwyższy. Nie chcę, żeby to zabrzmiało, że się chwalę, ale w naszym regionie, gdyby nie UMB, to byłyby jeszcze większe problemy z SARS-COV-2: długo nie byłoby badań testowych na koronawirusa, a naszym mieście - nie byłoby oddziałów zakaźnych zarówno dziecięcej, jak i dla dorosłych. Wszystkim tym naszym koleżankom i kolegom „walczących codziennie na pierwszej linii frontu” należą się wielkie podziękowania! Kiedy realnie zaczęła nam zagrażać epidemia, to pan wojewoda w stan podwyższonej gotowości postawił w pierwszej kolejności właśnie nasze szpitale uniwersyteckie. To taki „wyraz uznania” dla tego, jak pracujemy i co potrafimy. Naprawdę jesteśmy potrzebni i wierzę, że ta nasza sytuacja musi się w końcu poprawić.

    Laboratorium do badania próbek od pacjentów podejrzanych o zakażenie najpierw uczelnia pomogła zorganizować w sanepidzie, a potem uruchomiła własne.

    - Badania tych próbek to od początku była nasza inicjatywa. Nikt nas o to nie prosił, czy jakoś zachęcał. Te działania podjęliśmy z dobrej woli naszych kolegów diagnostów z genetyki i biologii molekularnej. Pan rektor Marcin Moniuszko naprawdę postarał się, żeby to sprawnie uruchomić najpierw w Sanepidzie, a potem u nas. Jest przy tym sporo problemów, kuleje możliwość szybkiego zakupu odczynników czy aparatury i naprawdę trzeba zabiegać o to, żeby nasze zamówienia dotarły do nas tak szybko, jak się da. To jest także pierwsza linia frontu.

    Jako uczelnia mocno zainwestowaliśmy ostatnio w tę dziedzinę. Włożyliśmy tam dobrze ponad 3 miliony złotych. Kupiliśmy innowacyjne analizatory na „szybkie” testy, nowe komory laminarne, urządzenia do RT-PCR, teraz czekamy na robota do izolacji RNA. Tylko on kosztował ponad milion złotych. Miał być przywieziony w tym tygodniu (rozmawiamy w końcu kwietnia - red.), ale wiem, że się nie uda. Zrobił się problem natury sporu międzynarodowego. Rząd państwa, w którym zrobiliśmy zakupy, zatrzymał to urządzenie u siebie. Tłumaczy to tym, że chce je wykorzystać do swoich celów. Jestem w kontakcie w tej sprawie z ministrem zdrowia oraz naszym Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Wierzę, że uda się wywrzeć presję i to urządzenie w końcu zostanie dostarczone.

    Takie inwestycje przyspieszyła zmiana przepisów, która na ten cel pozwala wydatkować środki unijne. Mamy na to „zielone światło” i obietnicę zwrotu poniesionych kosztów od naszego marszałka województwa.

    Czy szpitale wytrzymają epidemię od strony finansowej?

    - Ich koszty funkcjonowania drastycznie rosną, choć ograniczyliśmy znacząco przyjęcia pacjentów, a czasowo nawet wstrzymaliśmy przyjęcia planowe. Standardowych przychodów nie mamy. NFZ co miesiąc płaci 1/12 zaplanowanego ryczałtu. Pytanie, co zrobi na koniec roku, kiedy okaże się, że mieliśmy za mało pacjentów? Rozliczy nas? Tego teraz nie wiemy. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie sytuacji, że NFZ zostawi nas na lodzie. Chociaż były takie sytuacje, że minister mówił o tym, że trzeba robić testy dla personelu szpitala, a NFZ nie chciał za nie płacić.

    Obecnie podejmujemy decyzje o stopniowym odmrażaniu pracy szpitali. Pacjenci przecież nadal chorują, ten koronawirus jest tylko przy okazji. Chcemy pomagać im w sposób bezpieczny. W szpitalu klinicznym przyjmowani są już pacjenci onkologiczni, za chwilę będą inni planowi. Wcześniej mają robione badanie na obecność wirusa i dopiero gdy wynik jest negatywny, są wprowadzani na oddziały. Mamy pomysł na to, by przychodził do nas już z wynikiem takiego testu. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Musimy pamiętać, że statystyki zakażeń wskazują, iż największym źródłem zakażeń są szpitale niejednoimienne.

    Dlaczego doszło do zmiany dyrektora w szpitalu USK?

    - Pan dyrektor Marek Karp napisał wniosek o rezygnacji z tego stanowiska z powodów osobistych. Rozmawiałem z nim o tym, szanuję jego decyzję. Pracował w tym szpitalu prawie 20 lat, z czego cztery ostatnie jako dyrektor główny i trzeba mu za to podziękować. Teraz mamy trudny czas, potrzebne były szybkie decyzje. Powołałem na stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora dr hab. Jana Kochanowicza. Nie mogliśmy sobie pozwolić na zwłokę w podejmowaniu najważniejszych decyzji. Niedługo zostanie ogłoszony konkurs na nowego dyrektora szpitala. Procedura zajmie pewnie 2-3 miesiące.

     

    STRATEGIA NAUKOWA UMB

    Uczelnia ostatnio dużo zainwestowała w sprzęt do diagnostyki wirusowej, czy oznacza to, że właśnie pojawił się nowy element w jej strategii naukowej?

    - Tak, to już się dzieje. Dostaliśmy właśnie grant ponad 5 mln zł z Agencji Badań Medycznych na genomowe testy predykcyjne ryzyka rozwoju ciężkiej postaci COVID-19. Jednocześnie w ramach tych badań będzie sekwencjonowany genom koronawirusa, bo wiemy już o istnieniu co najmniej trzech jego mutacji. Może jest jakaś zależność pomiędzy jego złośliwością a wariantem mutacji? To badanie ogólnopolskie realizowane pod kierunkiem prof. Marcina Moniuszki we współpracy z zespołem dr hab. Mirosława Kwaśniewskiego i dr Magdy Niemiry z Centrum Badań Klinicznych.

    W kolejnym projekcie złożonym do Narodowego Centrum Nauki, którego kierownikiem została dr hab. Anna Moniuszko, chcemy prowadzić badania przeciwciał skierowanych przeciwko SARS-COV-2, a więc chcemy poznać proces nabywania odporności przed zakażeniem. Chcemy znaleźć odpowiedź na pytanie: czy wyzdrowienie oznacza nabycie odporności na tę chorobę? Do tego chcemy ustalić progowe miana przeciwciał, dynamikę rozwoju wirusa w różnych klasach, itp.

    W innym ciekawym projekcie bierze udział dr hab. Karol Kramkowski. Jest on w zespole, który buduje nowy typ respiratora, który wspomaga oddychanie ciężko chorych osób. Spółka spin-off pracowników naszej uczelni kierowana przez dr hab. Mirosława Kwaśniewskiego przygotowała aplikację Polcovid-19, która jest z jednej strony jest programem edukacyjnym, a z drugiej - przetwarza zebrane dane w mapy zagrożeń. To bardzo ciekawa rzecz. Mamy sporo jednostek, które zgłaszają swoje pomysły na badania koronawirusowe, a my jako uczelnia, chcemy je połączyć w większe projekty. Niektóre z trwających już projektów naukowych, w tym badania populacyjne, są modyfikowane, tak by uwzględnić te najnowsze wydarzenia. Tak się dzieje choćby w programie Białystok PLUS czy projektów dotyczących badań nad sztuczną inteligencją w medycynie. Chcemy, by uwzględniono w nich problemy epidemiologiczne.

    Tak więc, choć jeszcze nie zmieniliśmy formalnie zapisów naszej strategii naukowej, to w tym względzie robimy już sporo. My jesteśmy do tego przygotowani. Mamy świetnych naukowców i światowej klasy sprzęt badawczy w laboratoriach.

     

    UCZELNIA

    Czy koronawirus przekłada się na uczelnię i jej sprawy finansowe? Czy planowany jest przegląd inwestycji i wstrzymywanie niektórych z nich?

    - Wstrzymaliśmy tylko te projekty, których nie dało się w obecnym czasie realizować. Te najczęściej dotyczyły szkoleń, czy zajęć edukacyjnych finansowanych z funduszy europejskich. Jeśli chodzi o inwestycje budowlane, to wszystko się nadal toczy. Najpilniejsza jest sprawa zakończenia rozbudowy szpitala zakaźnego na Dojlidach. Brakowało nam tam kilkunastu milionów złotych na wyposażenie. Na szczęście część tego sprzętu uda się kupić w ramach programów unijnych, które powstały do walki z koronawirusem. Najważniejsze, by w tym szpitalu uruchomić intensywną terapię. Chciałbym, żeby to było w tym roku. Najpierw jednak muszą się tam zakończyć prace budowlane.

    Udało się nam prawnie rozstrzygnąć przetarg na budowę Centrum Psychiatrii. Wygrał Budimex, czyli firma, która zrealizowała na UMB kilka inwestycji i okazała się solidnym wykonawcą. Kontynuujemy też projekty z kontraktu terytorialnego, więc mam nadzieję, że się nie zatrzymamy.

    Wiele firm z powodu gorszej sytuacji gospodarczej zmniejsza pensje pracownikom, czy wręcz redukuje swoje zespoły. Czy w tym względzie jest jakieś zagrożenie?

    - Uczelnia dalej działa na 100 procent. Może jest to trochę inna forma pracy, ale nadal kształcimy studentów, nadal chcę pełnego zaangażowania naszych nauczycieli. Działalność naukowa także nie została zawieszona. Co prawda pewne działania są ograniczone i niektórzy z tego powodu tracą pewne dodatki, ale to tylko tyle.

    W przypadku działalności klinicznej mamy wręcz postulaty, by nasi pracownicy wreszcie zarabiali więcej. Naprawdę mam nadzieję, że ta sytuacja zmieni optykę u decydentów. Potrzebujemy więcej osób do pracy, musimy godnie im płacić, a przede wszystkim powinniśmy kształcić więcej osób.

    A co z obchodami jubileuszu 70-lecia UMB?

    - Niestety musimy przełożyć je na przyszły rok. Wszystko rozpoczęło się bardzo interesująco. Jestem pod wrażeniem naszej internetowej platformy jubileuszowej, zwłaszcza zakładki „UMB to MY”. Niemniej ostatnio podjęliśmy decyzje o tym, że przekładamy wszystkie imprezy majowe oraz październikowy Zjazd Absolwentów UMB na kolejny rok. Nasi absolwenci zaczęli już podejmować decyzje o zakupie biletów lotniczych, czy organizacji swojego pobytu w naszym mieście, a nie chcemy ich obarczać kosztami. Nie można ryzykować. Epidemiolodzy mówią, że jesienią może być druga fala epidemii. Niezależnie od wszystkiego, na razie świętować będziemy na razie w przestrzeni internetowej.

    Rozmawiał Wojciech Więcko

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.