• Ostatnia zmiana 05.12.2017 przez Medyk Białostocki

    Robot zasymuluje chorobę, student się nauczy

    W Centrum Symulacji Medycznych UMB wszystko jest takie samo jak w szpitalu: sprzęt diagnostyczny, łóżka pacjentów, oświetlenie, instalacje wspierające czy wykładziny na podłodze. Tylko zamiast prawdziwych chorych są roboty. Ale tak ma być.

    Budowa Centrum od momentu wbicia łopaty pod fundamenty do pierwszych zajęć ze studentami zajęła ok. 15 miesięcy. Piętrowy budynek to koszt ok. 8 mln zł (ok. 7,5 mln zł to środki z Ministerstwa Zdrowia), 21 mln zł to koszt wyposażenia (fundusze unijne)

    Centra symulacyjne powstają przy uczelniach medycznych w całej Polsce. To uroczyście otwarte w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku jest obecnie najnowocześniejszym takim obiektem w kraju. Dzięki niemu będzie można lepiej uczyć zawodu studentów studiów lekarskich, pielęgniarskich czy położniczych, stomatologów i ratowników medycznych. W przyszłości mogą się tu też szkolić służby mundurowe, ale i pracownicy szpitali.

    - Dzięki tej inwestycji my nie robimy kroku w przód ku lepszej dydaktyce studentów, my od razu wskazujemy na jej najwyższy poziom - nie krył zadowolenia prof. Adrian Chabowski, prorektor ds. studenckich UMB, ale też kierownik całego projektu stworzenia centrum symulacji.

    Z prorektorem Chabowskim rozmawiamy w sali, w której studenci akurat ćwiczą reanimację pacjenta. Jest zaintubowany, właśnie odbywa się masaż serca, w pewnym momencie studentka wykonuje defibrylację. Jej koledzy na jej sygnał odchodzą od łóżka. - Takich procedur student nie ma szans wykonać w szpitalu. Przede wszystkim jest ich niewiele, a po drugie są one szalenie ryzykowne i z racji śmiertelnego zagrożenia dla takiego pacjenta, wykonują je tylko specjaliści. A w centrum można to ćwiczyć do woli. Co więcej „nasz pacjent” w każdej chwili może mieć dowolne objawy - dodaje prof. Chabowski.

    - Tu wszystko odbywa się w warunkach bezpiecznych dla studenta. Taki fantom nie może „umrzeć” podczas ćwiczeń, zaś źle wykonane procedury można powtórzyć prawidłowo - mówi dr hab. Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz. Chodzi o to, by uczących się młodych ludzi nie narażać na stres, by w efekcie nie bali się pomagać prawdziwym pacjentom. - Zależy nam na tym, by nauczyć studentów wykonywania prawidłowej techniki i czynności. Dzięki temu, nawet w sytuacji stresującej, pewne procedury będą mogli wykonać niemal automatycznie.

    Cała inwestycja powstała ekspresowo. Od wbicia łopaty pod fundamenty budynku, do pierwszych zajęć ze studentami minęło ok. 15 miesięcy. Piętrowy budynek to koszt ok. 8 mln zł (ok. 7,5 mln zł to środki z Ministerstwa Zdrowia), 21 mln zł to koszt wyposażenia go we wszystkie fantomy, sprzęt oraz pakiet kilkuletnich szkoleń dla pracowników uczelni (kwota w całości została pokryta z dotacja unijnej z Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój).

    W CSM można nauczyć się, jak założyć szwy chirurgiczne, jak zrobić sztuczne oddychanie, jak zrobić zastrzyk czy pobrać krew, jak zaintubować pacjenta, jak wykonać defibrylację, masaż serca, odebrać poród, leczyć zęby, monitorować parametry życiowe pacjenta na sali szpitalnej. Lada moment w budynku stanie prawdziwa karetka, a na parkingu obok budynku - wrak samochodu. To specjalnie dla studentów ratownictwa medycznego. Jeszcze ciekawiej będzie, kiedy w centrum rozpoczną się ćwiczenia z tzw. pacjentem standaryzowanym. Tym razem w rolę chorych czy ich rodzin będą się wcielać aktorzy. - Umiejętność rozmowy z pacjentem, przekazania mu, czy jego bliskim, trudnych informacji, jest szalenie ważna - dopowiada prof. Chabowski.

    Część z fantomów to zaawansowane roboty, którymi można sterować. Specjalne oprogramowanie powoduje, że mogą symulować objawy różnych chorób. Potrafią się pocić, kaszleć, krztusić, mają wyczuwalne tętno, ich źrenice reagują na światło. Jeżeli zrobimy im zastrzyk, zareagują na lek tak samo jak człowiek. Co ważne, komunikują się po polsku i angielsku. Robotami sterują specjalnie przeszkoleni technicy, którzy pracę studentów oglądają przez lustro weneckie.

    Z zajęć w CSM będą mogli korzystać studenci starszych roczników, którzy rozpoczęli już zajęcia kliniczne. Na razie zajmą one ok. 5 proc. ich czasu poświęcanego na naukę. Docelowo będzie to ok. 10 proc.

    Choć najbardziej spektakularne w centrum są roboty, to kluczowe do prowadzenia zajęć są scenariusze przypadków. To szczegółowo opisane objawy chorób i procedury konieczne do zastosowania przy ich leczeniu. To na ich podstawie fantomy reagują tak, a nie inaczej. By tych opracowań było jak najwięcej, planuje się, że niedługo powstanie centralna baza scenariuszy dla wszystkich centrów symulacyjnych w Polsce.

    bdc

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.