• Ostatnia zmiana 08.05.2013 przez Medyk Białostocki

    Paraczłowiek

    Jednym z najgłośniejszych wydarzeń w ostatnim czasie był bezsprzecznie triumfalny powrót naszych paraolimpijczyków z Londynu, którzy przywieźli aż 36 medali i pobili kilka rekordów świata, oraz skandal, jaki temu towarzyszył. Chodzi tu przede wszystkim o wypowiedź Janusza Korwina-Mikkego, który paraolimpiadę porównał do „szachów dla debili” oraz postawił inwalidów w jednym rzędzie ze zboczeńcami i mordercami; jako grupę, której nie należy pokazywać w mediach zdrowemu społeczeństwu. Niestety zawiniła tu również telewizja publiczna, która - chociaż ma z założenia pełnić we wspomnianym społeczeństwie misję - nie transmitowała ani minuty zmagań naszych paraolimpijczyków.

     

    Czy słabe ciało i umysł rzeczywiście dyskwalifikują człowieka? Sam przedrostek para- pochodzi od greckiego słowa pará oznaczającego obok, poza. We współczesnym języku przedrostek para- oznacza: zaprzeczenie (np. paranormalny), podobieństwo (np. paramedyk), coś obok (np. paragraf). Taka analiza sprawia, że faktycznie można spojrzeć na para-olimpiadę z każdego z trzech znaczeń.

    Zaprzeczenie. To właśnie prezentuje pogląd Janusza Korwina-Mikkego: paraolimpijczyk to nie sportowiec. W tym założeniu sam inwalida to nie człowiek. Zmagania kalekich sportowców oglądał prawie cały świat, z wyjątkiem Polski i Pakistanu. Jednak emocje, jakie może budzić np. mecz piłkarzy po amputacji nóg, są u widza sprzeczne. Z jednej strony mamy radosną sportową rywalizację, a z drugiej widzimy smutne zmagania z własnym kalectwem. Czego w tym meczu będzie więcej? Właśnie te sprzeczności mogą być zgrzytem w postrzeganiu ludzi kalekich jako normalnych.

    Podobieństwo. Na szczęście dzięki postępowi współczesnej medycyny i technologii protetycznej jest to stan przejściowy, gdyż kalectwo jest coraz mniej dostrzegalne. Coraz nowsze osiągnięcia pozwalają zniwelować kalectwo nie tylko estetycznie, ale i funkcjonalnie. Niestety w obecnej sytuacji polskiej służby zdrowia ten stan zapowiada się na bardziej permanentny...

    Coś obok. A raczej ktoś obok - zwykły członek społeczeństwa. Jest to naturalne następstwo opisanego powyżej postępu technologicznego. Ta technoewolucja już sprawia, że ludzie kalecy z powodzeniem mogą rywalizować ze zdrowymi. Doskonałym przykładem jest tu Oscar Pistorius. Protezy nóg pozwalają mu pokonywać w sprincie pełnosprawnych sportowców - w tym wypadku technologia nawet pokonała naturę. Ale mamy jeszcze Roberta Kubicę, który ostatnio znowu odnosi rajdowe sukcesy, a w którego łokciu znajdują się dwie endoprotezy. Natomiast tegoroczna zdobywczyni złotego medalu w Londynie, nieposiadająca przedramienia, tenisistka stołowa Natalia Partyka już w 2008 roku brała udział zarówno w pekińskiej olimpiadzie, jak i paraolimpiadzie.

    Mamy także ludzi upośledzonych umysłowo, gdzie w kwestii niwelacji różnic medycyna jest na razie niedoskonała, lecz czy jest to zadanie medycyny, czy społeczeństwa, by takich ludzi traktować jak równych? Mamy tu przecież do czynienia z wymiarem intelektualnym, co oznacza, że taką „protezę” dla osoby upośledzonej powinien mieć w sobie każdy z nas.

    Jak widać, granice się powoli zacierają. Paraolimpiady w nie tak bardzo odległej przyszłości prawdopodobnie nie będą już organizowane, gdyż sprawność fizyczna i intelektualna, na szczęście, przestaje być wyznacznikiem człowieka.

    Lecz na barkach nauki spoczywa to, by ludzie dotknięci przez los mogli wreszcie skupić się na życiu, a nie walce z ułomnościami ciała, by wspomniane zmagania paraolimpijczyków budziły już tylko sportowe emocje. Nauka stanowi tu klucz do człowieczeństwa, o czym niestety cały czas trzeba przypominać rządzącym.

    Gwidon Świątkowski

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.