• Ostatnia zmiana 05.07.2013 przez Medyk Białostocki

    Leki szeptuchy

    Współczesne szeptuchy dysponują dość prostym zestawem leków i metod. O ziołolecznictwie wiedzą tyle, co przeciętni mieszkańcy ich wsi. Przyczyna tkwi w tradycji. Szeptuchy są spadkobierczyniami pokoleń podlaskich znachorów, czyli lekarzy ludu.

    Przeczytaj wszystkie artykuły o szeptuchach

    Dawniej ludowi „pomagacze” dzielili się na kilka grup specjalistów - podobnie jak dzisiejszy personel medyczny. Przykładowo kowale służyli chłopstwu za dentystów. Wioskowe akuszerki były pielęgniarkami i położnymi zarazem. Ludowych zielarzy w znacznej mierze zastąpili współcześni farmaceuci. Wreszcie podlaskie szeptuchy są spadkobierczyniami pokoleń tutejszych znachorów, czyli lekarzy ludu. Z tej tradycji wywodzi się dzisiejsza specyfika ich działalności oraz zestaw wykorzystywanych metod i środków. Dlatego też o ziołolecznictwie wiedzą tyle, co przeciętni mieszkańcy ich wsi.

    Nie znaczy to, że szeptuchy nie używają środków pochodzenia naturalnego. Przeciwnie, niemal wyłącznie takie stosują. Do niedawna tylko takie były na wsi dostępne. Tylko takie mogły służyć tu w nagłej potrzebie do ratowania zdrowia i życia. Dziś w powszechnym użyciu jest woda, cukier i chleb (ew. ciastko), czasem też mak. Zawsze są pod ręką i łatwo wydzielać z nich kolejne porcje leku. Wszystkie one mają szerokie prozdrowotne zastosowanie. Same w sobie właściwie nie są lekami. Zaczynają nimi być dopiero w rękach szeptuchy. Wówczas stają się nośnikami ozdrawiającej mocy. Właśnie dzięki nim tę moc pacjent może zabrać ze sobą do domu - dla siebie lub kogoś z bliskich.

    Charakter współczesnej medycyny ludowej szeptuch wyznacza jednak przede wszystkim zakres zwalczanych przez nie chorób. Wszak domeną uzdrowicieli jest walka z tym, czego lekarze nie uznają. To głównie pięć chorób, o których opowiadałam w ostatnich miesiącach - wiatr, przestrach z urokiem, róża oraz nerw-kołtun. Z tego zapotrzebowania w terapii pojawiają się środki o szczególnym przeznaczeniu. Będą to kolejno popiół drzewny, wosk pszczeli, pakuły lniane oraz surowa owcza wełna. Tradycyjnie łatwo dostępne, dziś sprawiają nieco kłopotu samym uzdrowicielom. Silnie zakorzenione w terapii nie wychodzą jednak z użycia.

    Popiół drzewny to sposób na przewianie. Wykorzystująca go metoda ma charakter mieszany, diagnostyczno-leczniczy. Popiół pozyskuje się na bieżąco z kuchennego pieca i umieszcza w szklance. Szklankę szczelnie owija białą, lnianą chustką (łatką) i obraca do góry dnem. Popiołem wielokrotnie obwodzi się ciało, szczególnie chore miejsce. Na zakończenie szklankę się odwraca i rozwija chustkę. Analizuje się spękania i nierówności w bryle popiołu. Większa ilość i głębokość bruzd świadczy o cięższej chorobie. Jest też wskazaniem do powtarzania wizyty. Brak wyrwy dowodzi, że dolegliwości nie są związane z wiatrem, a przyczyn cierpienia należy szukać gdzie indziej.

    Użycie wosku pszczelego również ma wymiar diagnostyczno-leczniczy. Najlepiej sprawdza się w przypadku zwalczania przestrachu (a więc i uroku). W małym garnku wosk ogrzewa się na płycie kuchennego pieca. Roztopiony przelewa się do drugiego garnuszka z zimną wodą, opartego o głowę pacjenta. Na podstawie kształtu zakrzepłego wosku orzeka się o nasileniu oraz przyczynie lub sprawcy przestrachu. Zabieg można zastosować kilkukrotnie. Wosk stopniowo wyciąga wówczas to, co odpowiada za złe samopoczucie chorego. Przy kolejnych powtórzeniach staje się zatem coraz gładszy.

    Podobną funkcję spełnia len, gdy spala się go na okrytej chustką głowie. By len się zajął, zbliża się woskową cienką świeczkę - nigdy zapałkę czy zapalniczkę. Wielkość płomienia, gwałtowność spalania i wysokość unoszenia pozwalają na ocenę nasilenia problemu, a także ocenę terapeutycznej skuteczności zabiegu. Ponadto len jest niezastąpiony w walce z różą. Wówczas procedura różni się w wielu szczegółach. Przede wszystkim spala się go nad częścią ciała objętą zmianami skórnymi. Chore miejsce okrywa się lnianą, koniecznie białą lub czerwoną chustkę. W obu wariantach kluczowe jest jednak odpowiednie przygotowanie lnu. Wykorzystuje się surowe pakuły, wydziela z nich kilka włókien i kształtuje je w trzy (ew. dziewięć) bardzo luźne gałki, czyli kłębki.

    Ostatnim środkiem leczniczym charakterystycznym dla medycyny ludowej szeptuch jest wełna - koniecznie surowa, wyprana jedynie. Nie bierze ona udziału w specjalistycznych zabiegach, lecz podobnie jak woda lub cukier, zabierana jest przez pacjenta do domu. Nie ma też tak szerokiego zastosowania, jak wspomniane środki. Dedykowana jest wyłącznie chorym na nerw-kołtun. Porcję wełny dzieli się na trzy części. Każdą częścią przez trzy dni okłada się miejsce objęte chorobą (ból, paraliż). W przypadku objawów uogólnionych wełnę umieszcza się na noc pod głową.

    Jaka siła kryje się w tych symbolicznych przedmiotach i zabiegach? Dlaczego właśnie w rękach szeptuchy owe środki zyskują leczniczą moc? Powody, dla których stosowana przez podlaskich uzdrowicieli ludowych medycyna może być skuteczna, wyjaśnię już w następnym miesiącu.

     

    Małgorzata Anna Charyton

    mgr etnologii, doktorantka

    Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM

     

    Zapraszamy do dyskusji: chary@amu.edu.pl

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.