• Ostatnia zmiana 15.03.2016 przez Medyk Białostocki

    Najlepiej chodzi się po nieznanym - Katarzyna Niemirowicz

    Była magistrem, kiedy jako jedna z sześciu odbierała statuetkę „Innowatora UMB”. W jednym rzędzie stała z czołówką naukowców naszej uczelni. Dziś to już pani doktor Katarzyna Niemirowicz, ale nadal z szeregiem nowych pomysłów na kolejne odkrycia

    Tytuł „Innowatora” otrzymało sześciu naukowców (niektórzy wraz z zespołami), którzy tak kierowali swoimi badaniami, by miał z nich szansę powstać innowacyjny produkt. W „Medyku” chcemy co jakiś czas przestawiać osoby, które na naukę patrzą właśnie w perspektywie jej zastosowań, a nie tylko punktów, czy publikacji.

    Medycyna – absolutnie nie

    Trzeba mieć świadomość, że nie każdy wysłany wniosek gwarantuje otrzymanie grantu. Podobnie jest z publikacjami naukowymi.

    - Kluczem do wszystkiego jest pokora i pracowitość – radzi pani doktor. - Nie wolno myśleć, że skoro raz coś się nie wyszło, ktoś odrzucił mój artykuł, to wszystko jest do niczego. Trzeba przeanalizować sytuację, znaleźć błędy, poprawić je i iść dalej.

    W chemii zakochała się w gimnazjum, kiedy zobaczyła pierwszy eksperyment. Przełomem była jednak dwója z kartkówki z chemii. – Zawsze miałam dobre stopnie, świadectwa z czerwonym paskiem. A tu takie coś! Powiedziałam sobie, że ta chemia mnie nie pokona – wspomina dr Katarzyna Niemirowicz, dziś adiunkt w Samodzielnej Pracowni Technik Mikrobiologicznych i Nanobiomedycznych UMB.

    W efekcie została laureatką olimpiady chemicznej. Naturalnym kierunkiem rozwoju była klasa biologiczno-chemiczna w I LO w Białymstoku. Studia i medycyna? Nie wchodziła w grę z uwagi na fizykę. Była więc chemia na białostockim uniwersytecie. Po pierwszym roku dodatkowo rozpoczęła jeszcze studia na analityce medycznej na UMB.

    Przełomów było kilka. Na IV roku chemii spotkanie dr Agnieszki Wilczewskiej, która praktycznego podejścia do nauki nauczyła się we Francji. W UMB na jej drodze stanęła też prof. Halina Car.

    - Ja zawsze wiedziałam, że mam szczęście do ludzi. Każda z tych osób funkcjonowała w trochę innej dziedzinie naukowej, ma ogromną wiedzę i swoje kontakty naukowe. I każda z tych osób pozwoliła, bym mogła czerpać z ich doświadczeń – tłumaczy.

    Nawet praca magisterska nie mogła być opracowaniem teoretycznym. – Założenie miałam takie: czego brakuje w diagnostyce i jak to można poprawić, dzięki temu, że syntetyzujemy nowe związki o szerokim spektrum zastosowań medycznych. I krok po kroku tak to się wszystko rodziło.

    Później to wyszukiwanie luk w diagnostyce przerodziło się w pracę zawodową.

    Nagroda

    „Innowator” był nagrodą wręczaną na konferencji podsumowującej projekt "UMB na ścieżce innowacyjnego rozwoju" we wrześniu 2014 r. Wtedy po raz pierwszy uczelnia postanowiła wyróżnić naukowców za aplikacyjność ich osiągnięć (obecnie jest to już jedna z kategorii nagród rektorskich przyznawanych naukowcom na koniec roku, dr Niemirowicz też ją już otrzymała).

    Przyznano sześć statuetek. Pierwsza trafiła do zespołu prof. Marii Borawskiej za odkrycie naturalnych związków konserwujących. Profesorowie Anna i Krzysztof Bielawscy zostali nagrodzeni za odkrycie związku mogącego być lekiem na nowotwory. Dr hab. Piotr Laudański otrzymał ją za odkrycie biosensora mogącego pomóc w diagnozie nowotworowej. Prof. Halina Ostrowska została nagrodzona za odkrycie metody umożliwiającej szybsze wykrywanie wczesnych stadiów nowotworów złośliwych. Ostatnia swoją statuetkę odebrała – wtedy jeszcze magister – Katarzyna Niemirowicz. 

    Uzasadnienie: „za opracowanie multifunkcjonalnego nanosystemu o właściwościach magnetycznych i fluorescencyjnych. Jego szerokie właściwości pozwalają na wykorzystanie go m.in. w roli nośnika dostarczającego lek bezpośrednio do wybranego narządu, albo jako środka kontrastowego w obrazowaniu metodą rezonansu magnetycznego, czy też jako detektora wybranych typów komórek (np. nowotworowych) (…) Opracowana metoda może mieć kluczowe znaczenie w wielu dziedzinach medycyny i przemysłu”.

    Z wyników tych badań do Urzędu Patentowego wysłano dwa zgłoszenia patentowe. Oba bazowały na zastosowaniu magnetycznych nanosystemów w diagnostyce.

    - Pomyśleliśmy o zastosowaniu nanocząstek, które posiadają dużą powierzchnię właściwą w stosunku do swojej objętości i posiadają grupy funkcyjne, dzięki czemu potrafią oddziaływać ze ścianą komórki patogenu. Dalsze badania z wykorzystaniem technik spektralnych wykazały, iż oddziaływania te zależne są od rodzaju grup funkcyjnych na powierzchni nanocząstki i klasyfikują się w grupie oddziaływań niekowalencyjnych bądź chemicznej adsorpcji – opisuje swoje osiągnięcia.

    Wartym podkreślenia jest, iż pierwszy ze zgłoszonych wynalazków pt: Sposób separacji chorobotwórczych bakterii Escherichia coli, Pseudomonas aeruginosa, Staphylococcus aureus oraz grzybów Candida albicans” ma już status patentu.

    Jak dodaje dr Niemirowicz, jeden pomysł uruchamia kolejne, za moment to już są całe kaskady planów na dalsze badania. 

    - Czasami koledzy mówią mi, że mam szczęście bo wybrałam fajny obszar badawczy, z którego wychodzą ciekawe badania i publikacje. A ja im powtarzam, że oni też mają ciekawe tematy badawcze. Niech tylko się odważą wyjść poza schemat, znaleźć jakąś lukę, postarać się o grant i wtedy ruszy lawina. Jak masz grant, to łatwiej zrobić lepsze badania. Z tych powstanie lepsza publikacja, dzięki której masz szansę na kolejne granty i jeszcze lepsze badania. To się samo napędza – radzi młodym odkrywcom.

    Bo pieniądze w nauce to ważna sprawa.

    Pieniądze

    To zawsze drażliwy temat. Pensja młodego naukowca nijak nie przystaje do realiów współczesnego życia. W przemyśle zarobić można zdecydowanie więcej. To dlatego naukowiec musi być pasjonatem.

    - Ja miałam szczęście... Szukałam możliwości zdobycia grantów badawczych, stypendiów i przy wsparciu wielu osób, udało mi się je uzyskać. To niezwykle komfortowa sytuacja, kiedy robi się doktorat i jest się kierownikiem grantu badawczego. Dzięki temu zyskuje się też przekonanie, że te moje pomysły są coś warte i rokują w przyszłości – dodaje.

    Trzeba mieć świadomość, że nie każdy wysłany wniosek gwarantuje otrzymanie grantu. Mówi się, że dobry wynik to ten, kiedy jeden wniosek na pięć dostaje akceptację. Podobnie jest z publikacjami naukowymi. Nie każdy manuskrypt jest przyjmowany przez redakcję po jego przesłaniu. Czasami trzeba długo szukać kolejnego wydawcy.

    - Kluczem do wszystkiego jest pokora i pracowitość – radzi pani doktor. - Nie wolno myśleć, że skoro raz coś się nie wyszło, ktoś odrzucił mój artykuł, to wszystko jest do niczego. Trzeba przeanalizować sytuację, znaleźć błędy, poprawić je i iść dalej.

    A pracowitość? Czasami jest tak, że ostatnią osobą która gasi światło w budynku Collegium Universum (tam jest pracownia bohaterki artykułu) jest właśnie Katarzyna Niemirowicz.

    W statystykach Katarzyna Niemirowicz wygląda tak: IF > 35 pkt., 4 zgłoszenia patentowe i 1 patent (we współpracy), dwa granty badawcze na przeszło 600 tys. zł. A przecież to dopiero początek drogi.

    Wojciech Więcko

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.