• Ostatnia zmiana 07.02.2014 przez Medyk Białostocki

    Hej, Podlasiak ci ja

    Świętujemy pięćsetlecie województwa podlaskiego, a w następnym roku kolejny jubileusz, tym razem skromniejszy, bo piętnastolecia województwa podlaskiego.

    Przeczytaj: Paradoksy historią podszyte

    Nie chcę nikogo straszyć, ale jubileuszów naszego województwa można sobie zafundować w ciągu najbliższych lat jeszcze kilka. I wszystkie da się uzasadnić historycznie.  

    Przegląd szesnastki. Pewniaki

    Od 1 stycznia 1999 r. powróciły do III Rzeczypospolitej Polskiej duże województwa. Takie były w II RP, w RP po wojnie (do VII 1952 r. była to RP, ale bez numeru) i w PRL (RP numer II i pół?) do 1975 roku. Po utarczkach z udziałem ciała profesorskiego, z liderami partyjnymi w pierwszym szeregu i pospolitym ruszeniem samorządowców w tle, stanęło koniec końców na 16 jednostkach administracyjnych trzeciego szczebla, czyli wyższych od gmin i powiatów.

    Z tej szesnastki tylko trzy wzięły nazwę po prostu od siedziby władz wojewódzkich (lubelskie, łódzkie, opolskie). Pozostałe „ubrano” w kostiumy historyczne, bardzo różnie skrojone i przybrane. Do przedwojennej autonomii nawiązało województwo śląskie (w PRL województwo katowickie z przerwą na stalinogrodzkie, a region zwano Górny Śląsk). Dodano województwo pobratymcze (uboższy krewny?) - dolnośląskie. Wyszło trochę niezręcznie, ale pretensji nie słuchać. Bardzo mężnie zaprezentowały się województwa pomorskie: zachodnie (Szczecin), pomorskie bez dodatku (pachnie propagandowo-niemieckim „korytarzem pomorskim”, osobiście byłbym za gdańskim) i kujawsko-pomorskie (duet Bydgoszcz i Toruń). Nie wybiło się natomiast na wojewódzkość Pomorze Środkowe, co zapobiegło kolejnej odsłonie bezkrwawej wojny koszalińsko-słupskiej.

    Oczywiście nie mogło zabraknąć w tym zacnym gronie wielkiej trójcy piastowskiej, teraz w wersji mniej lub bardziej okrojonej jako województwa: małopolskie, mazowieckie, wielkopolskie.

    Dodane po przymiarkach

    Uratowało byt samodzielny województwo warmińsko-mazurskie (w pierwszych przymiarkach Olszyn miał być „pod Białymstokiem”, ale ponoć lobby żeglarskie okazało się bardzo silne) i rzutem na taśmę wcisnęło się do ekstraligi samorządowej województwo świętokrzyskie (bez Radomia, by nie denerwować kielczan).

    Odnotujmy jeszcze dwa województwa, z którymi najtężsi historycy mieliby trudności, bo złożono je na podobieństwo trójpolówek. Nowe lubuskie zawiera ziemie lubuskie, śląskie i wielkopolskie. O poprzedniku sprzed 1975 roku mówiono, że było to województwo zielonogórskie z tramwajami w Gorzowie Wielkopolskim.

    A nowe podlaskie to złączone części: Podlasia (małowato), Mazowsza Północno-Wschodniego (Łomżyńskie) i duże połacie staropolskiego województwa trockiego z Wielkiego Księstwa Litewskiego (Suwalszczyzna, Sokólskie z Wasilkowem, Choroszczą, Dojlidami i Zabłudowem). Były ponoć sugestie, by to nasze nazwać kresowym (w niezgodzie z prawdą historyczną) lub wschodnim (raczej północno-wschodnim). Dobrze, że nie doszli do głosu ekolodzy, poeci i marzyciele, bo mogło być śmiesznie. Dlaczego nie województwo białostockie, jak było przed wojną i po wojnie?

    Które to już podlaskie?  

    Z moich wyliczeń wynika, że jest to czwarte już województwo podlaskie. Pierwsze - wielkie powstało w latach 1513-1520 i sięgało od Augustowa po Parczew, drugie - pomniejszone uformowano w 1566 roku po odłączeniu ziem: brzeskiej, kobryńskiej i kamienieckiej. Podlasie III można nazwać dodanym, utworzono je w 1815 roku ze stolicą w Siedlcach, a trzy lata później powstała diecezja podlaska ze stolicą w Janowie Podlaskim. Kiedy w Białymstoku, nawet w Bielsku Podlaskim i Drohiczynie zapomniano o Podlasiu, to Siedlce - trzeba im za to podziękować - upodobało się, bo w dawnej Rzeczypospolitej leżało nie na Podlasiu i nie na Mazowszu, a w ziemi łukowskiej wchodzącej w skład Małopolski. Takie tu panowały zawiłości granic, na szczęście niemal symbolicznych.

    Również w PRL w województwie warszawskim wyłonił się region podlaski, czytaj siedlecki. Jak w mieście św. Jacka (patrz figurkę na ratuszu) powstała Akademia (szkoła wyższa), to oczywiście też Podlaska. Podlaskie były tam zespoły ludowe (w Białymstoku powstały Kurpie Zielone) i kluby sportowe, organizacje, festyny. W 1998 roku Podlasiacy siedleccy mieli łzy żalu w oczach, że odebrano im nazwę, do której przywykli i żeby się pocieszyć uknuli nowy termin - Podlasie Południowe, znaczy się leżące na południe od rzeki Bug.

    Fanfary!

    Demokrację mamy rozbudowaną (za bardzo?), ale nazwy regionu zaproponowali eksperci, obrobili urzędnicy, a przyklepali parlamentarzyści. Dzisiaj wypada tylko powiedzieć, że mleko się rozlało, uczmy się być Podlasiakami. Proponuję zatem ogłosić konkurs na strój podlaski, hymn Podlasia i gwarę podlaską. Mój znajomy, też Mazowszanin z ojca i matki, zakopał jakoś zeszłego roku (latoś) topór twierdząc, że mu jednak określenie Podlasiak lepiej odpowiada niż śledzik. Też logiczne!

     

    Prof. Adam Czesław Dobroński 

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.