• Ostatnia zmiana 06.04.2018 przez Medyk Białostocki

    Oszukany do już oszukanych

    Ta plaga miała się dobrze bez względu na czas i miejsce. W każdym systemie nie brakowało i nie brakuje oszustów, ale i naiwnych także.

     

    W słowniku wyrazów bliskoznacznych pod hasłem oszukaństwo znaleźć można ponad 300 wyrazów. Niektóre wypadły z użycia ze starości, czego przykładami oszkapienie (szkapę można było oszukać karmiąc ją sieczką, a nie owsem) i kuglowanie (robienie sztuczek). Inne odeszły w niepamięć wraz ze zmianami demograficznymi: szwindel, geszeft, hucpa. Ciekawe, że za niepoprawne uznaje się obecnie określenie Cyganie (prawidłowo - Romowie), ale ostało się cyganienie. Lipa to pozostałość po latach wojen i kryzysów, kiedy z braku prawdziwej herbaty pić trzeba było napój z kwiatu tego drzewa. Kitowanie szyb mogło być wykonane oszukańczo, gdy partacz kitem zalepiał szczerby i pęknięcia w szybach, Szachrajstwo zostało uwiecznione przez Jana Brzechwę w bajce o Pchle szachrajce. I choć po kilku wyczynach „przyłapano Pchłę na mieście i zamknięto ją w areszcie”, to wyszła ta blagierka na wolność z pomocą sędziego, wzięła ślub.

    Wątek oszustw ma charakter rozwojowy, o czym świadczy między innymi kariera słowa ściema.

    Czy pamiętacie Państwo swoje pierwsze oszukaństwo? To popełnione w okresie przedszkolnym można uznać za żart (wiem coś o tym jako dziadek czwórki wnuczek), dokonane w szkole - za oznakę postępu w kształceniu, bo inteligentniejsi nie mają kłopotów z przekonywującym wytłumaczeniem przyczyn wagarowania lub nieodrobienia pracy domowej. Karciarze twierdzą, że oszukują dla rozrywki, wróżbici przepowiadają tylko prawdę, oszuści wyborczy zasłaniają się koniecznością polityczną, a matrymonialni nagłym przypływem uczuć. Zwycięstwa militarne często były wynikiem działań zmierzających do dezinformacji wroga. Tu przypomnę, że jednym z największych takich oszustw stała się operacja morsko-desantowa z udziałem około 7 tysięcy jednostek pływających. Lądowanie wojsk nastąpiło 6 czerwca 1944 roku (D-Day) na plaży w Normandii. Z pomocą szpiegów, poprzez stawianie makiet czołgów i tworzenia rzekomych obozów wojskowych oraz dzięki przemyślnym akcjom przekonano dowództwo niemieckie, że najbardziej prawdopodobna jest inwazja aliantów przez Cieśninę Kaletańską lub nawet na Norwegię, ale nie na Normandię.  

    W pracy w realiach PRL bez oszustw trudno było wykonać oficjalnie plany produkcyjne, a swój udział w oszukańczej propagandzie sukcesów mieli także statystycy. Podobnie było z tak zwanymi pracami społecznymi. Osobny rozdział to oszustwa historyczne, co miało częstokroć związek z polityką historyczną. Pamiętam, jak kolega badający ruch oporu doszedł do wniosku, że gdyby pociągi wysadzone w czasie okupacji niemieckiej - wykazane w pamiętnikach partyzanckich i w broszurkach propagandowych - ustawić (wirtualnie!) na ówczesnych szlakach kolejowych, to by… zabrakło torów.

    Oszustwa zdrowotne, to temat rzeka, by przywołać choćby sposoby na cudowne diety, odrastające włosy i podnoszenie sprawności nie tylko umysłowej. To przypadki „białych” przekłamań i niedopowiedzeń, personelu medycznego dla poprawy samopoczucia chorego. To wspomnienie znachorów, szeptuch. Przed laty przebadałem „Echa Płockie i Łomżyńskie” z pierwszych lat XX w., by wybrać notki o oszustach. Grająca rolę kobiety dotkniętej nieszczęściem wyłudzała pożyczki pod weksel (sfałszowany) na zakup trumny dla zmarłego ojca, czy ślub ukochanej córki trapionej chorobami. Pod Ciechanowcem aferzyści poprosili włościanina o pomoc w wykopaniu skarbu, z cudownie szybko znalezionej skrzyni wyjęli srebrną monetę i posłali chłopinę do karczmy po wódkę. Ten wrócił z butelkami siwuchy i odkupił ochoczo za kilkaset rubli całą skrzynię z… metalowymi krążkami. Elokwentny młodzian zagadnął na targu sprzedawcę dwóch wołów, zaprosił go do karczmy, a po kilku kolejkach zapytał „wuja”, gdzie nosi pieniądze. Wykrzyknął: - W woreczku na szyi!? Toć to niebezpieczne, trzeba nosić na plecach. Następnie oszust pomógł uczynnie „kuzynowi” przewiesić woreczek opróżniając go z rubli. Na prowincji roiło się od doradców, fałszywych mecenasów. „Adwokat” łomżyński pisał skargi do władz, które petenci sami zanosili na pocztę - analfabeci nie wiedzieli, że na kopertach widniał adres szalbierza.

    O lekarzach na Kurpiach mówiono wówczas, że mogą być porównywalni do misjonarzy „nawracających dzikich na wiarę”. Doktora brakowało nawet w Nowogrodzie, w całej guberni łomżyńskiej jeden lekarz przypadał na 13 tys. mieszkańców. Za to znachorów było „jak psów we wsi”, niektórzy z nich mieli nawet gotowe recepty, puszczali chętnie krew, warzyli smarowidła na zbolałe członki, zaskakiwali oryginalnymi komponentami cudownych leków.

    Współczuć ofiarom oszustw, grzmieć na upadek moralności i obyczajów, apelować o srogie kary, liczyć na pomoc policji? Przede wszystkim bronić się samemu przed oszustami. Też przed rokiem zawarłem umowę okazyjną przez telefon, szczegóły pominę, bo wstyd.

    Adam Czesław Dobroński

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.