Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. Aktualności.
  • Aktualności

    Maszyna zamiast serca: niezwykły przypadek kardiochirurgów z USK

    30.04.2026 15:15
    Autor: Biuro Komunikacji i Popularyzacji Nauki

    Kardiolodzy i kardiochirurdzy z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku po raz pierwszy zastosowali zestaw urządzeń do wspomagania pracy chorego serca, które przez prawie dwa tygodnie zastąpiły ten organ u chorego mężczyzny.

     

    Wydaje się, że za wszystkim stoi tzw. „przechodzone przeziębienie”, może grypa. Na początku kwietnia pan Radosław (35 lat) domowymi sposobami leczył przeziębienie. Gorączka, ból głowy, gorsze samopoczucie - nic nadzwyczajnego. Mniej więcej po dwóch tygodniach takiej kuracji, zaczął się czuć bardzo źle. Lekarz rodzinny od razu skierował go do szpitala.

    Jak przychodziłem tutaj, miałem problem z oddychaniem, pracą serca. Opadałem z sił. Nawet spod prysznica nie dałem rady wyjść – wspomina 35-latek. Dodaje, że wcześniej nie miał takich problemów.

     

    Zdiagnozowano u niego ciężką niewydolność serca. Miał bardzo poważne zaburzenia rytmu serca. To był stan zagrażający życiu. Od razu trafił do Kliniki Kardiologii. Początkowe leczenie dało szybki efekt, a stan mężczyzny się poprawił. W drugiej dobie – jak opowiada szef kliniki prof. Karol Kamiński – nagle wszystko się zmieniło.

     

    Kiedy zobaczyliśmy, że pacjent zaczyna się pogarszać w parametrach, przede wszystkim krwi, od razu poprosiliśmy o konsultację pod kątem leczenia interwencyjnego – tłumaczy prof. Kamiński.

     

    Dr Szymon Kocańda, zastępca kierownika Kliniki Kardiochirurgii USK: - Pacjent był w ciężkim wstrząsie kardiogennym, miał praktycznie „stojące” serce. Jedyną możliwością uratowanie życia było wszczepienie pozaustrojowej pompy wspomagania krążenia i oddychania (tzw. ECMO), które natlenowuje krew i zapobiega niedokrwieniu narządów. To dało nam czas, żeby zadecydować co dalej.

     

    Od decyzji do podłączenia urządzenia (specjalne wenflony wkłuwa się w żyłę udową i tętnicę udową) minęło kilkanaście minut.

     

    Pacjent ponownie dobrze zareagował. Jego stan był stabilny przez dwie doby, a potem ponownie zaczął się pogarszać. Lekarze trochę się tego spodziewali. Choć ECMO natlenowuje krew i wspomaga pracę narządów, to w dłuższym okresie obciąża serce, nie pozwalając mu na wyrzucanie krwi z lewej komory. Dlatego konieczne było podłączenie pompy odbarczającej lewą komorę serca. Urządzenie to pomaga przepompowywać krew z lewej komory do aorty pacjenta (jest wprowadzane przez tętnicę udową, dalej przez aortę i zastawkę aortalną aż do lewej komory serca).

     

    Prof. Karol Kamiński: - Te dwa urządzenia, pracujące wspólnie, w pewien sposób dają nam krótkotrwałe sztuczne serce.

     

    Pierwszy raz w białostockim szpitalu użyto takiej kombinacji urządzeń. Oba urządzenie podłączył dr Szymon Kocańda z zespołem.

     

    Wspomaganie pracy serca pana Radosława trwało niespełna dwa tygodnie. Dzięki temu serce samo się trochę naprawiło. Pierwsze zostało odłączone ECMO, a w czwartek w południe (30 kwietnia 2026 r.) zaplanowane zostało odłączenie pompy wspierającej pracę serca. Pacjent czuł się dobrze, lekarze pozwolili mu nawet porozmawiać z dziennikarzami.

     

    Po zabiegu mężczyzna miał wrócić już do Kliniki Kardiologii na dodatkowe badania, by za kilka dni wrócić do domu.

    - Pacjent miał naprawdę złe rokowania. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby to wszystko wydarzyło się nawet kilka godzin później – zauważa prof. Tomasz Hirnle, szef Kliniki Kardiochirurgii USK.

     

    Podkreśla, że w tym przypadku kluczem do powodzenia było dobre współdziałanie specjalistów z klinik zajmujących się chorobami serca w szpitalu USK: Kliniki Kardiologii, Kliniki Kardiochirurgii oraz Kliniki Kardiologii Inwazyjnej.

     

    Przed panem Radosławem konieczność dalszego leczenia. Trzeba ustalić, dlaczego doszło do tej sytuacji i jak jej zapobiec w przyszłości.

    Powrót