Każdy wypadek dziecka 12-letniego (i młodszego) na hulajnodze elektrycznej lekarze z Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku będą zgłaszać policji. Tak chcą walczyć z bezmyślnością dorosłych, którzy narażają swoje dzieci na niebezpieczeństwo.
2 maja – to data, kiedy lekarze ortopedzi z UDSK oficjalnie rozpoczęli sezon wypadków na hulajnogach elektrycznych w naszym regionie. 1 maja było jeszcze zbyt chłodno, ale już 2 maja rozpoczęła się wzmożona aktywność rowerzystów i użytkowników hulajnóg, a w związku z tym pierwsze wypadki. Lekarze nie chcieli czekać, aż problem się zaostrzy. Dlatego już 6 maja zaprosili dziennikarzy na konferencję prasową, by za ich pośrednictwem dotrzeć z ostrzeżeniem do rodziców i opiekunów dzieci.
Do tego dnia (6 maja 2026 r.) licznik ciężkich wypadków na hulajnogach elektrycznych małych pacjentów hospitalizowanych w UDSK w Białymstoku wskazywał już 10 osób, a to dopiero start sezonu.
Jest coraz więcej pacjentów po urazach przede wszystkim z hulajnóg elektrycznych i niestety dominują ciężkie urazy u młodszych dzieci, które teoretycznie nie są w ogóle przygotowane do jazdy na tych urządzeniach – stwierdził dr hab. Tomasz Guszczyn, kierownik Kliniki Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej UDSK. Na spotkanie z dziennikarzami przyszedł prosto z bloku operacyjnego.
Od 3 marca 2026 roku zaostrzyły się także przepisy dotyczące możliwości korzystania z hulajnóg elektrycznych: minimalny wiek poruszania się takim pojazdem po drogach publicznych (ale też po m.in. ścieżkach rowerowych, chodnikach, poboczach) to ukończone 13 lat. Dotyczy to także sytuacji, kiedy osoba młodsza jest pod opieką dorosłego. Osoby poniżej 13 lat mogą jeździć wyłącznie w strefie zamieszkania i pod opieką dorosłych. Samodzielna jazda 12-latka hulajnogą elektryczną po drodze, chodniku czy ścieżce rowerowej jest nielegalna.
Przepis reguluje także, że osoby w wieku 13-18 lat, które chcą poruszać się hulajnogą elektryczną po drodze publicznej, muszą posiadać jeden z dokumentów: kartę rowerową, prawo jazdy kategorii AM lub A1 lub B1 lub T.
Ważne: hulajnoga nie może rozwijać prędkości przekraczającej 20 km/godz.
Co pokazują statystyki? 60 proc. wszystkich urazów w Klinice Ortopedii i Traumatologii Dziecięcej UDSK w tym sezonie pochodzi z korzystania z hulajnóg elektrycznych. Pozostałe –lżejsze – to przeważnie skutek wypadków na rowerach, rolkach lub trampolinach.
Najmłodsza pacjentka, która w tym roku (do 6 maja) doznała urazu na hulajnodze elektrycznej ma 9 lat. Na szczęście była w kasku. Jednak upadek z hulajnogi spowodował u niej złamanie dwóch kości lewej nogi.
Z obserwacji dra hab. Tomasza Guszczyna wynika, że typowe obrażenia dla wypadków na hulajnogach to bardzo rozległe złamania kończyn górnych i dolnych. Dodatkowo dochodzą urazy głowy, jeśli taka osoba nie miała kasku.
Każdy z nas ma taki odruch, żeby podczas upadku chronić głowę przed kontaktem z ziemią. My zawsze ręce wystawiamy przed siebie i dlatego one są narażone na urazy – podkreśla dr hab. Tomasz Guszczyn.
Jak zaznacza ekspert, w tym roku widać spadek liczby urazów głowy u poszkodowanych. To sygnał, że ubiegłoroczne nagłośnienie problemu i apel o noszenie kasków przyniosły częściowy efekt.
Należy jasno powiedzieć, że owszem hulajnoga kojarzy się z dzieciństwem. Tylko nie hulajnoga elektryczna, a hulajnoga mechaniczna. Hulajnogi elektryczne dla małych dzieci mogą być niebezpieczne, ponieważ te dzieci nie mają jeszcze wykształconego zmysłu równowagi – podkreśla ortopeda.
W tym roku lekarze z UDSK podjęli decyzję, że każdy przypadek dziecka 12-letniego i młodszego, poszkodowanego na hulajnodze elektrycznej, będą zgłaszać na policję. Chcą w ten sposób dotrzeć z mocnym przekazem do ich opiekunów, żeby wzmocnić właściwą opiekę nad pociechami korzystającymi z tych urządzeń, ale też skłonić do refleksji nad zakupem i korzystaniem z tego rodzaju środku transportu. Takie zawiadomienia już w tym roku zostały wysłane do mundurowych.









