• Ostatnia zmiana 18.02.2014 przez Medyk Białostocki

    Nie czytaj gazet, sprawdzaj sam

    Chciałbym kiedyś jeszcze zobaczyć w akcji dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia. Takich, którzy się przygotują, sprawdzą, będą wiedzieli więcej ode mnie, a dzięki temu i ja skorzystam.

    Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale ciągle jeszcze marzę o cofnięciu trendu, który ściąga całe polskie dziennikarstwo w otchłań braku kompetencji. Chciałbym obejrzeć program, przy którym nie będę się musiał zżymać i wsiekać, że mi jakiś nieuk bezczelnie kit wciska, bo nie chciało mu się chwili popracować. Marnie to widzę i, szczerze powiedziawszy, odpuściłem sobie już marzenia o kompetencjach szczegółowych. Wiem, że oglądając program z dziedziny, na której się akurat znam, nie będzie zmiłuj się i na pewno będę przeklinał. Ale litości, chociaż to absolutne minimum wysiłku, choć trochę, przynajmniej tyle, żeby nie robić z siebie idiotów na oczach milionów. Nie podkładać się przy rzeczach, które może sprawdzić rozgarnięty sześciolatek z dostępem do przeglądarki internetowej. Teraz już nawet tego nie uświadczymy? To co będzie za rok, za dziesięć?

    Skąd ten lament? Ano, po obejrzeniu pewnego programu w najpopularniejszej telewizji informacyjnej, w którym to programie najwięksi luminarze polskiego dziennikarstwa podsumowują wydarzenia tygodnia. W ostatni weekend stycznia jednym z głównych tematów był artykuł w prasie amerykańskiej opisujący kulisy przetrzymywania i stosowania, nazwijmy to eufemistycznie, wzmocnionych technik przesłuchania schwytanych przez Amerykanów terrorystów z Al-Kaidy. Kilku z byłych pensjonariuszy niepozornej willi niedaleko lotniska w Szymanach na Mazurach pozwało jakiś czas temu państwo polskie, nie wykazując zrozumienia dla znanej polskiej gościnności, która kazała gospodarzom udostępnić lokal w swoim kraju i nie interesować się, co też nasi sojusznicy w nim robią. A że nasi sojusznicy po zmianie ekipy rządzącej uznali, że sojusznicy Busha nie są najwidoczniej sojusznikami Obamy, to sypią nas na potęgę i musimy potem ze wstydem czytać w prasie zagranicznej, że sprzedaliśmy się taniej, niż np. Maroko, bo za jedyne 15 mln dolarów w pudłach kartonowych.

    Ale to tylko tytułem wstępu, choć sam temat jest ciekawy. Po raz nie wiadomo który już, zawsze bez kontry prowadzącego, zawsze z westchnieniem w stylu: no teraz to już wiemy, podawana jest bezwstydnie legenda o „Świętej pamięci Andrzeju Lepperze” (swoją drogą: jak nam się będzie tak w nieskończoność rozciągać okres, w którym mówimy o zmarłym, który nie jest naszym krewnym, per „Świętej pamięci”, to niedługo dojdziemy do „Świętej pamięci Bolesława Chrobrego”), który rzekomo mówił prawdę o talibach w Klewkach. A tak się z niego, nieboraka, śmiano... I tu na ogół pada sakramentalne: prawda to, prawda. W czasach prawdziwego dziennikarstwa (takiego z „Good night and good luck”) można byłoby palnąć taką głupotę, ale potem sprawdziłoby się, przeprosiło i na przyszłość uważało. A tu, jak kraj długi i szeroki: prawdę mówił „świętej pamięci Andrzej Lepper”, może nie znał szczegółów, ale przecież sprawa była tajna i mogła okoliczna ludność coś pomylić. I znowu: prawda to, prawda. Otóż: NIEPRAWDA. Bzdura na resorach. Idiotyzm.

    Szukamy w guglach daty przylotu pierwszego tajnego amerykańskiego samolotu na lotnisko w Szymanach: 5 grudnia 2002 (data jest znana, bo odnaleziono książkę ruchu lotniska). Przemówienie o „talibach kupujących wąglik w Klewkach” Lepper wygłasza z mównicy sejmowej 29 listopada 2001. Na rok przed pierwszym lądowaniem samolotu CIA.Tajnym źródłem tych rewelacji był Bogdan Gasiński, zootechnik, który w kwietniu 2001 porzucił gospodarstwo rolne w Klewkach po pomorze bydła. Lepperowe „głębokie gardło” tłumaczyło ów pomór wąglikiem hodowanym przez talibów. Jak się okazało, pomór był wynikiem skandalicznych zaniedbań, a nie zbrodniczych knowań talibów. Czyli: tutaj talibowie mordują Gasińskiemu krowy wąglikiem, a tutaj, rok później, lądują skuci w Szymanach i są torturowani. Zaiste: prawda to, prawda.

    Jak sobie czasem człowiek uświadamia, że owa prawda podobnie może wyglądać w innych dziedzinach sprzedawanych nam na co dzień przez, za przeproszeniem, brać dziennikarską, to włosy dęba stają.

     

    Adam Hermanowicz

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.