• Ostatnia zmiana 20.02.2017 przez Medyk Białostocki

    Postprawda. Dobra jak każda inna

    Znajomy prawnik od lat przekonuje mnie, nie kryjąc przy tym wściekłości, że istnieje w naszym kraju jedno stwierdzenie, po którym można wypowiedzieć dowolnie kretyńskie zdanie, a i tak większość uzna mówiącego za mózgowca.

     

    Prawda nie jest seksi, prawda się nie sprzeda, prawda jest nudna. Teraz na topie jest „postprawda”, czyli ten trzeci rodzaj prawdy, o którym mówił ksiądz Tischner. Postprawdą Trump wygrywa wybory w Stanach, a Nigel Farage załatwia Brytyjczykom Brexit

     

    Takie czary-mary konwersacji, święty Graal wymazujący z czoła osoby wygadującej głupoty znamię idioty. Wystarczy bowiem powiedzieć święte: „nie jestem wprawdzie prawnikiem, ale uważam, że powinno być tak…” i cała reszta w zasadzie może dowolnie gwałcić rozum, doświadczenie i kilka tysięcy lat rozwoju nauk prawniczych. Bo JA uważam, że powinno być tak i tak, i tylko ci niedouczeni prawnicy nie rozumieją, jakie to proste. Jasne, przecież cała ta niby-nauka, jaką jest prawo, te wszystkie filozofie prawa, logiki, prawoznawstwa i cokolwiek oni tam sobie nawymyślają, to tylko taki pic i lipa, żeby uzasadnić wysokie stawki godzinowe adwokatów. Usiadłby jeden z drugim, logicznie pomyślał i mielibyśmy takie prawo, że wszystko byłoby jasne i sądów byśmy nie potrzebowali.

    Trochę mnie to śmieszyło, bo niespecjalnie mnie to dotyczy. Kolega się wściekał: czemu nikt nie mówi: „nie jestem fizykiem kwantowym, ale uważam, że powinno być tak…”, albo: „nie jestem wprawdzie chirurgiem dziecięcym, ale….”? Sprawa do niedawna dotyczyła tylko prawa i wydawała mi się egzotyczną ciekawostką.

    Ostatnio jednak zaczynam zauważać rozlewanie się problemu na coraz to inne dziedziny. Czołowy specjalista od badania preferencji wyborczych, dysponujący gigantyczną wiedzą podpartą badaniami, z osłupieniem konstatuje, że na konferencji wstaje bliżej nieznany pan Wiesio i mówi, że wszystkie te badania to nieprawda, bo Pan Kazio mówi co innego, a on ma więcej lajków na fejsie. W telewizji publicznej w czterdziestominutowym programie występuje agentka ubezpieczeniowa oraz „doktor medycyny naturalnej” i przekonują, że szczepienia są niepotrzebne, nieskuteczne, wręcz niebezpieczne. Oczywiście, są na to badania. Dziewczę startujące w wyborach „Miss Egzotica” mówi w studio telewizyjnym o inwazji islamistów na Europę, III wojnie światowej i muzułmańskiej przestępczości zamiatanej pod dywan przez służby krajów Unii Europejskiej. Wie o tym dużo, bo jej ojciec jest Syryjczykiem. Szczuplutkie maleństwo o oczach jelonka Bambi mówi, że islam to nie religia, ale system totalitarny, a w Niemczech dzień w dzień dochodzi do masowych gwałtów, ale o tym nikt nie chce mówić. Mówi to pewnym głosem, więc pewnie jest fachowcem.

    W czasach, w których nazwanie kogoś członkiem elity jest równoznaczne z plunięciem mu w twarz, wcale nie zniknęła chęć przynależności do elity. Nie zniknęła też potrzeba powoływania się na zdanie osób, które mają poszerzoną wiedzę w jakiejś dziedzinie. Jedyne, co uległo zmianie, to sposób, w jaki można się stać ekspertem, członkiem elitarnej grupy, która coś może wytłumaczyć. Która rozumie coś, czego inni nie rozumieją.  Teraz wystarczy głośniej krzyknąć, „mocniej” coś powiedzieć, tudzież mieć możnego protektora politycznego. I już, koniec. Nie musisz się uczyć, zdobywać doświadczenia, konfrontować swojej wiedzy na polu nauki. No i przede wszystkim nie musisz mówić prawdy. To ostatnie to w zasadzie warunek sine qua non bycia współczesnym ekspertem. Prawda nie jest seksi, prawda się nie sprzeda, prawda jest nudna. Teraz na topie jest „postprawda”, czyli ten trzeci rodzaj prawdy, o którym mówił ksiądz Tischner. Postprawdą Trump wygrywa wybory w Stanach, a Nigel Farage załatwia Brytyjczykom Brexit, po którym przyznaje w programie telewizyjnym, że te 350 milionów funtów, które miały trafić po rozwodzie z UE do tamtejszej służby zdrowia, to pomyłka. Znaczy postprawda. Zachłysnęli się tą postprawdą dziennikarze, politolodzy i chyba wszyscy, którzy nie rozumieją, co się dzieje ze światem.

    A ja ze zgrozą uświadamiam sobie, że za chwilę jakiś student może mi powiedzieć, że jego odpowiedź na egzaminie to wcale nie dowód na niewiedzę i tygodniowe spotkanie z kolegami i przywiezionym z rodzinnych stron „duchem puszczy”, tylko postprawda. Dobra, jak każda inna. Chwilowo wymyśliłem sobie, że ocena, którą wtedy dostanie to postocena. Dobra, jak każda inna i niech się sam w dziekanacie tłumaczy. Może przejdzie?

    Adam Hermanowicz

     


     

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.