• Ostatnia zmiana 26.07.2016 przez Medyk Białostocki

    Niedostatek witaminy D

    Konieczność ciągłego dokształcania się rzuciła mnie ostatnio do stolicy Grecji, kraju, który w zgodnej opinii polskich mediów stanowi obecnie coś pośredniego między Somalią i Wenezuelą.

     

    Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące tylko zimno i pada. Gdybyśmy zamienili naszą półroczną szarugę na greckie słoneczko, być może wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej

    Trudno powiedzieć, czego się spodziewałem, bo jednak trochę już po tym świecie chodzę i niby wiem, że poleganie na polskich mediach to wyraz skrajnego zdziecinnienia. Ale jednak uchodźcy, demonstranci i kolejki pod bankomatami wydawały mi się elementami obowiązkowymi wycieczki. A tu nic z tych rzeczy. Życie toczy się normalnie, ludzie zrelaksowani, uśmiechnięci, słoneczko świeci, żyć, nie umierać.

    Elementem najbardziej zestresowanym są cudzoziemcy ze szczególnym uwzględnieniem naszych rodaków. Jak słusznie zauważył kiedyś Kazik: „Polacy są tak agresywni, a to dlatego, że nie ma słońca nieomal przez siedem miesięcy w roku, a lato nie jest gorące tylko zimno i pada”. Święta prawda. Kiedy się patrzy na ludzi, którzy spokojnie sączą swoją café frappe, uśmiechając się do siebie z błogą nieświadomością katastrofy, jaką ściągnęli na siebie i co najmniej dwa następne pokolenia, człowiek mimo woli zastanawia się, czy przypadkiem gros naszych problemów i frustracji, którymi się na co dzień ekscytujemy, nie bierze się z niedostatku witaminy D, wynikającego z naszego fatalnego klimatu. Gdybyśmy zamienili naszą półroczną szarugę na greckie słoneczko, być może wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej.

    Kiedyś w Rzymie byłem świadkiem sceny, która w Polsce nie wydarzyłaby się nigdy. Wąska uliczka została zablokowana przez typowe kobiece autko, którego właścicielka postanowiła zamówić sobie na wynos kawę w ulubionej kawiarni. Momentalnie powstał korek złożony ze śmieciarki, kilku samochodów prywatnych i… radiowozu. Oczywiście wszyscy trąbili, ale raczej na wesoło, bez złorzeczeń. Kiedy właścicielka zawalidrogi ukazała się z kawą i okazało się, że jest to atrakcyjna blondynka, wszyscy panowie pomachali do niej, posłali parę żywiołowych komplementów, ona im wesoło odmachała i wszyscy się spokojnie rozjechali. W Polsce taka sytuacja zakończyłaby się pewnie bluzgami, mandatem i opowieściami uczestników zajścia o głupocie blondynki, która uprzykrzyła im życie tak, że najchętniej daliby komuś po mordzie.

    Oczywiście, ten wrodzony luz ma i drugą stronę. Każdy, kto próbował załatwić cokolwiek w greckim urzędzie w godzinach popołudniowych, będzie płakał ze wzruszenia na wspomnienie zaangażowanych i szybko pracujących polskich urzędników. Tylko co z tego, jeśli potem może się zrelaksować w kafejce nad morzem i mieć w nosie troski swego rządu, Unii Europejskiej i całego świata.

    W takich okolicznościach przyrody nawet plagi egipskie, jakie dotknęły ostatnio Greków wydają się niewartym uwagi przypisem do wygranego na loterii losu, jakim jest życie w tak cudownym miejscu. Mamy akurat ten krótki okres w ciągu roku, kiedy i my możemy czasem doświadczyć pięknej pogody, słońca i atmosfery wakacji. Cieszmy się tym, cieszmy się mistrzostwami Europy i olimpiadą, bo niedługo słońce znowu zajdzie na pół roku i znowu wpadniemy w depresję.

    Adam Hermanowicz

     

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.