• Ostatnia zmiana 27.07.2016 przez Medyk Białostocki

    Helenka w drodze do Toskanii

    Zazwyczaj postawienie rozpoznania u dziecka zespołu uwarunkowanego genetycznie jako przyczyny zaburzeń jego zdrowia, czy odmiennego zachowania, odbierane jest jako brak możliwości jego leczenia.

    To wywołuje też ogromną frustrację jego rodziców. Często jest wyrażana lekarska opinia, że nic się nie da zrobić. Czy zawsze jednak musimy myśleć w perspektywie postępowania lekarskiego tylko o naprawie mutacji danego genu, skoro przyczyna tkwi w tym, że jego funkcja jest zaburzona.

    Geny kodują białko, którego funkcja będzie - czy już jest - zaburzona. Upraszczając, dane białko bierze udział w szlakach sygnałowych współdziałając z innymi molekułami, czy również białkami, aby spełnić wymaganą funkcję w danej tkance w odpowiednim czasie, czy okresie rozwojowym. Może w tym aspekcie powinniśmy pomyśleć, jak wspomóc działanie całego szlaku sygnałowego, jak go naprawić, wprowadzając do organizmu brakujące elementy do zrealizowania określonego zadania funkcjonalnego czy też ograniczyć te czynniki, które są produkowane w nadmiarze?

    Z tego założenia wyszli badacze zajmujący się poszukiwaniem wsparcia farmakologicznego w zespole Retta - neurorozwojowego zaburzenia zmieniającego funkcję ośrodkowego i autonomicznego układu nerwowego, wywoływanego u dziewczynek zazwyczaj de novo poprzez powstawanie mutacji pojedynczego genu MECP2 położonego na chromosomie X w dystalnej części jego długiego ramienia ( Xq28).

    O etiologii genetycznej z Retta wiemy od 1999 r., kiedy odkryto w dość zaskakujący sposób pierwszą mutację w Houston w Teksasie i nasi studenci mają okazję obejrzeć to na filmie pt. „Milczące Anioły” z udziałem Julii Roberts. „Silent Angels” w wersji polskiej opowiada nie tylko o okolicznościach odkrycia tej mutacji genu MECP2, ale i o fenotypie dziewczynek, ich zachowaniu, relacjach z rodziną, jak i o sposobach jego diagnozowania. Powstanie filmu zawdzięczamy nie tylko zaangażowanym naukowcom i lekarzom, ale też ich niezwykłej współpracy z rodzinami tworzącymi stowarzyszenia rodziców i opiekunów osób z zespołem Retta. Rodzice w swoisty sposób są ekspertami własnego dziecka i te obserwacje mogą mieć niezwykłą wartość do wykorzystania ich w pracy lekarzy.

    Ogromny wysiłek, jaki został włożony przez nich na rzecz osób z zespołem Retta w informowanie środowiska medycznego o zespole, nie pozostał bez echa. Spotkania naukowców z rodzicami na turnusach rehabilitacyjnych i na konferencjach naukowych oprócz efektów wspólnej pracy są nowym znakiem czasu. Ważną sprawa była obecność studentów i młodych lekarzy na turnusach i podczas polskich konferencji po utworzeniu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Retta w 1996 r. W wyniku takich spotkań pękały sztywne ramy standardowych relacji lekarz - pacjent.

    W Ameryce i na Zachodzie udział rodziców przyczynił się do stymulacji środowisk naukowych do działania na rzecz nowych projektów badawczych wyjaśniających patogenezę tego zespołu i pozyskiwania funduszy na ich realizację. Popularne już rzucone hasło przez International Rett Syndrome Association: „Ręka w rękę z zespołem Retta” przyczyniało się do realizacji wyzwań badawczych.

    Kiedy zostałam zaproszona na Światowy Kongres Zespołu Retta do Paryża w 2008 r., to już nie byłam wtedy tak bardzo zaskoczona, kiedy zobaczyłam, że realne będą triale kliniczne z wykorzystaniem produktów farmakologicznych, które miały wspomóc rozwój dziewczynek, jak to by wynikało z ciekawych doświadczeń na modelach zwierzęcych. Jedną z propozycji było zastosowanie neuronalnej stymulacji przez insulinopodobny czynnik wzrostu IGF1. Wpływa on na neuronalny czynnik wzrostu BDNF, którego niedobór jest spowodowany przez niewydolność funkcji białka transkrypcyjnego MeCP2 wskutek mutacji genu. Sam BDNF nie może być stosowany z uwagi na brak możliwości pokonania bariery krew - mózg. Zapowiadano podjęcie prób klinicznych oceny ewentualnych działań ubocznych IGF1 w przypadku dziewczynek RTT, między innymi przez ośrodki w Bostonie w grupie prof. Kaufmana, we Francji i we Włoszech u pani prof. Renieri.

    Będąc w 2005 r na klinice z Retta w Houston poznałam grupę prof. Daniela Glaze i ku wielkiej mojej radości w roku 2015 w październiku na europejskiej konferencji Zespołu Retta w Rzymie dowiedziałam się od niego, że jego zespół z Baylor College of Medicine jest już na etapie kończenia 2 etapu próby klinicznej z syntetycznym odpowiednikiem IGF1 nazywanym NNZ-2566 produkowanym przez firmę Neuren. Jej zadawalające wyniki dotyczące efektywności w zakresie funkcji ruchowych i bezpieczeństwa przeprowadzone w grupie 56 osób w wieku 16 do 44 lat, kontrolowanych też przez podawanie placebo, zapowiadały możliwość prędkiego uzyskania zgody na wprowadzenie 3 etapu trialu przed komercyjnym wprowadzeniem podawanego już doustnie w formie płynu - leku NNZ-2566, nazywanego też Trofinetide, na rynek.

    Wstępne wyniki zachęcającej efektywności IGF-1 na stan zdrowia 6 młodszych dziewczynek poznałam na wcześniejszej konferencji europejskiej organizowanej w 2013 r. w Maastricht. Wtedy byłam urzeczona pierwszymi wynikami próby klinicznej we Włoszech bowiem prof. Georgio Pini pokazał nam nagrania wideo dokonania swoich małych pacjentek, którym podawał podskórnie Mecasermin rekombinacyjny odpowiednik IGF1. Dziewczynki nabywały nowych umiejętności: zaczęły samodzielnie chodzić i poprawiły się elementy koncentracji uwagi i możliwości komunikacji. Pełna entuzjazmu przekazałam te informacje polskiej grupie rodziców dziewczynek z zespołem Retta. Niektórzy z nich osobiście wybrali się więc jesienią w ubiegłym roku do Rzymu na Europejską Konferencję, aby jak najwięcej wiedzy zdobyć, poprawiać jakość życia swoich córek, poznać najnowsze metody rehabilitacji i formy pracy z dziewczynkami w innych krajach.

    Ojciec Helenki znający biegle język włoski marzył, aby jego córka jak najwcześniej mogła też dostać IGF1, nawet jeszcze w ramach prób klinicznych. Poprosił więc Pana prof. Giorgio Pini, neuropsychiatrę dziecięcego i jednego z największych znawców we Włoszech zespołem Retta, o konsultację. Tak się złożyło, że też zostałam zaproszona przez prof. Pini do prowadzonego przez niego oddziału w Szpitalu Versillia na Lido di Camaiore i konsultanta ośrodka dla osób z rzadkimi chorobami w Viareggio zorganizowanego przez Fundację TIAMO. (Tutti Insieme Associazioni Malattie Orane) w Toskanii. Mogliśmy więc się teraz w kwietniu 2016 razem spotkać na badaniach i prowadzić dyskusje nad perspektywami współpracy i możliwościami leczenia z Retta. Helence poza dokładnym badaniem podmiotowym i przedmiotowym wykonano szereg badań laboratoryjnych i klinicznych. Siedząc w żółtym czepeczku z podłączonymi doń przewodami dzielnie się trzymała podczas całogodzinnego nagrywania i odczytywania stanu układu oddechowego i serca. Niebawem rodzice otrzymają wyniki całodniowej konsultacji i badań zaangażowanej grupy lekarzy i diagnostów.  Czy będzie mogła brać udział w próbie klinicznej? Jeszcze nie wiemy. Okazuje się, że nie każda dotychczas badana dziewczynka jednakowo dobrze tolerowała lek. Były incydenty hipoglikemiczne i napady padaczkowe; dlatego, zdaniem prof. Pini. należy jeszcze szczegółowo określić kryteria ograniczające możliwość działania efektów ubocznych stosowania IGF1 w przypadku dziewczynek z zespołem Retta. Przewiduje, że prace nad tym zakończone mają być w 2018 r.

    Ośrodek Stowarzyszenia TIAMO położony w malowniczej okolicy wśród ukwieconych łąk z widokiem na góry i niespotykane u nas pinie urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Jest miejscem leczenia duszy wyrażanej poprzez społeczne potrzeby każdego z nas. Założony został na cześć osób z niepełnosprawnością, by - jak wyjaśniał mi pan Giorgio Fazzini, fundator i opiekun ośrodka - prowadzić rehabilitację rekreatywną, wspierającą indywidualne potrzeby rozwoju kultury i sportu. Wewnątrz uposażenie dostosowane do możliwości osób z różnymi formami niepełnosprawności, z wielką dbałością o ograniczenia barier architektonicznych i komunikacyjnych. Na zewnątrz też, pod celowo prowizorycznym dachem, kolejne skupisko mebli i stołków dostosowanych do różnych możliwości uczestników. Podjazd na wózku inwalidzkim możliwy nawet pod huśtawkę, by cieszyć się nawet takim drobnym wyczynem, bujając ku obłokom. Na ścianach oko cieszy wystawa pięknych prac plastycznych wykonanych przez uczestników zajęć i spotkań.

    Włoska prof. Maria Montessori, lekarz i pedagog, jednocześnie opracowała w ubiegłym wieku teorię postępowania aktualną do dzisiaj - sposób indywidualnego podejścia w wychowaniu do każdego zgodnie z jego wewnętrznym światem potrzeb. Terapia montessoriańska otwiera możliwości poznania umiejętności każdego człowieka, a stąd wynika rozpoznanie jego potrzeb, by je realizując pozwolić mu na rozwój na miarę jego możliwości. Dziewczynki z zespołem Retta zwykle nie mówią, nie używają rąk, poruszają się na wózku inwalidzkim niejednokrotnie w późniejszym wieku. Mimo to potrafią się komunikować wzrokiem, mimiką twarzy czy ruchami całego ciała. Potrafią się uśmiechać, ale i krzyczeć ze zgrozą. Kochają muzykę i odpowiednio na nią reagują. Prof. Stengel-Rutkowski pierwsza przeprowadziła badania z zastosowaniem metody Montessori wskazując, że dziewczynki z zespołem Retta też wykazują szereg umiejętności. Od nas wszystkich zależy, czy potrafimy je zrozumieć i pokochać, i znaleźć miejsce wśród nas. Odmienność genetyczna nie oznacza, że nic się nie da zrobić. Geny działają w dialogu ze środowiskiem, ich produkty w sieci powiązań molekularnych organizmu i my, lekarze, poznając te zasady, możemy nieść profesjonalną pomoc osobom ze zmianami, bądź mutacjami genów.

     

    Prof. dr hab. med. Alina Teresa

    Midro Zakład Genetyki Klinicznej

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.