• Ostatnia zmiana 28.08.2018 przez Medyk Białostocki

    Wielokulturowość bez recepty

    Przedmiot „Problemy wielokulturowości w medycynie” to zajęcia bardzo niezwykłe. Jak inaczej można nazwać fakt, że np. o obojętności wobec innego człowieka rozmawia się przy kolejowej rampie niemieckiego obozu zagłady w Treblince

    Dr Andrzej Guzowski:

    - Chcemy, by młodzież zrozumiała, czym jest otaczająca nas kultura, problemy migracyjne i związane z tym podejście do pacjenta. Nie można każdego traktować tak samo. Nie ma też gotowych recept, jak to robić. Zrozumienie cierpienia człowieka, zwłaszcza w aspekcie pozamedycznym, to bardzo ważna umiejętność.

    Obóz koncentracyjny w Treblince, Drohiczyn i Grabarka – to lista naukowych przystanków studentek położnictwa WNoZ podczas zajęć z dr Andrzejem Guzowskim. Każde z tych miejsc jest niepasujące do siebie i właśnie te różnice stanowią o wyjątkowości tych zajęć. To już trzeci taki wyjazd.

    Dr Guzowski: - Pierwszy przystanek to była Treblinka, gdzie kierowano m.in. transporty Żydów z białostockiego getta. Siedząc na rampie obozowej mięliśmy okazje zastanowić się dlaczego tak łatwo człowiek był wstanie wysłać na śmierć niewinne osoby? Dlaczego jest tak ogromna obojętność w tym estetycznym stwierdzeniu "transporty Żydów"? Zastanawialiśmy się, czy początkiem znieczulicy jaka może dotknąć przyszłe osoby pracujące z pacjentem, nie jest warstwa językowa. Łatwo nad "transportem Żydów" przejść to porządku dziennego. Łatwo jest też opisać przypadek i wyznaczyć procedurę.

    Jak dodaje dr Guzowski obecnie w służbie zdrowia co raz częściej zasłaniając się różnymi systemami jakości, procedurami ISO, checklistami, zapominamy, że po drugiej stronie jest chory, cierpiący człowiek. Już co raz rzadziej mówi się o nim pacjent, częściej klient. 

    - Człowiek ma tożsamość i imię. To właśnie to, że jest nazwany u starożytnych świadczyło o istnieniu. Numer obozowy był odwróceniem wartości imienia. Był nadaniem antywartości w perspektywie relacji. Współczesny człowiek potrzebuje wrażliwości etycznej, ale też rozwoju duchowego. Medycyna bez tych dwóch płuc jakim jest jej rozwój etyczno-duchowy i działanie, praktyczne nie może istnieć. Dopiero postrzeganie medycyny jako spotkania, a przez to wejście w relację z cierpiącym człowiekiem, może skutkować powrotem do jej źródeł. A źródłem nie była choroba lecz człowiek.

    Drugim przystankiem był Drohiczyn, jedno z najstarszych miast w regionie. Wycieczka nad Bug połączona była ze zwiedzaniem muzeum diecezjalnego oraz poznawaniem historii Podlasia. Drohiczyn jest symbolem ścierania się kultur i przyczynkiem do rozmowy o problemach dialogu nad wielokulturowością.

    Ostatnim odwiedzonym miejscem była święta góra Grabarka, podczas wizyty na której studenci mieli okazję poznać inne niż zachodnie podejście do chrześcijańskiej tradycji. To w znajdującym się tam klasztorze była okazja do zapoznania się z tradycja prawosławia w Polsce i wymianą swoich spostrzeżeń czy doświadczeń jakie dostarczają pacjenci różnych wyznań i religii.

    Wielokulturowość w medycynie to nie tylko sprawy związane z wyznaniem chorych, czy ich narodowością. Naukowcy z Wydziału Nauk o Zdrowiu rozszerzają to pojęcie, używają w tym względzie zwrotu „pacjent inny”. Inny – to np. emigrant, osoba z AIDS, HIV, nowotworem lub wstydliwą chorobą. To współczesne stygmaty, które mimo akceptacji wszystkiego co się mieści pod pojęciem „wielokulturowość”, sprawiają, iż takie osoby traktuje się inaczej.

    - Chcemy, by młodzież zrozumiała, czym jest otaczająca nas kultura, problemy migracyjne i związane z tym podejście do pacjenta. Nie można każdego pacjenta traktować tak samo. Nie ma też gotowych recept, jak to robić. Zrozumienie cierpienia człowieka zwłaszcza w aspekcie pozamedycznym to bardzo ważna umiejętność – kończy dr Guzowski.

    Dr Andrzej Guzowski, Wojciech Więcko

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.