• Ostatnia zmiana 09.02.2018 przez Medyk Białostocki

    Onkologia kobiecych spraw

    W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym od lutego rozpocznie działalność pododdział ginekologii onkologicznej. Znajdzie się tam 12 łóżek, na których hospitalizowane będą pacjentki z rakiem m.in. jajnika, endometrium czy szyjki macicy, a także te zgłaszające się na chemioterapię.

     

    Katarzyna Malinowska-Olczyk: Jaki jest cel powstania takiego pododdziału?

    Angelina Jolie bardzo pomogła nam lekarzom. W przypadku raka jajnika lepiej byłoby zapobiegać niż leczyć, a jest to jedynie możliwe u pacjentek z potwierdzoną mutacją w genach BRCA. W innych przypadkach niestety nie jest to możliwe. Ten typ nowotworu to dla lekarza ginekologa najgorsza chor

    Dr hab. Paweł Knapp, koordynator stworzenia pododdziału ginekologii onkologicznej: - W Europie Zachodniej czy w USA leczenie onkologiczne jest scentralizowane i w naszym szpitalu uniwersyteckim my też dążymy do takiego modelu. Założenia są proste. Chodzi o to, by pacjentka z rozpoznaniem onkologicznym trafiała do specjalistycznego centrum, na sprofilowany oddział, gdzie działa multidyscyplinarny zespół, który z jednej strony ustala takiej pacjentce kompleksowe leczenie, z drugiej zaś koncentruje się na tym, aby wykonany zabieg operacyjny był procedurą doszczętną, redukującą całkowicie masę nowotworu. W niektórych przypadkach jest to niezmiernie trudne.

    W Polsce w przypadku zaawansowanych nowotworów, np. jajnika, wciąż istnieje pewna dowolność postępowania. Są ośrodki, które proponują radykalne operacje, czyli zalecane na świecie postępowanie, ale są też takie, które w pierwszej kolejności stosują chemioterapię jako postępowanie pierwszorazowe. Wciąż poszukujemy najlepszych rozwiązań dla naszych chorych onkologicznych, gdyż tylko to jest często jedynym elementem, który warunkuje ich życie. Moim marzeniem jest stworzenie systemu, podobnego do tego, który działa w Czechach. Tam pacjentka z rozpoznanym np. rakiem jajnika, od razu jest kierowana do ośrodka specjalizującego się w leczeniu tego typu nowotworów, który ma odpowiednio dużą praktykę i jest na to przygotowany medycznie. To często bardzo poważne zabiegi operacyjne trwające nawet kilkanaście godzin. Taka chora nie idzie, mówiąc kolokwialnie, do pierwszego, najbliższego ośrodka onkologicznego. W Europie i USA od dawna są obserwowane już tego efekty: czas przeżycia pacjentów z nowotworami oraz czas do nawrotu choroby jest zdecydowanie dłuższy niż w Polsce. Czesi wyprzedzili nas o dwie długości, mówiąc językiem sportowym.

    Jak na Podlasiu wygląda leczenie pacjentek z chorobami onkologicznymi narządu rodnego?

    - Wciąż nie mamy powodów do dumy. Województwo podlaskie jest na 13 miejscu w Polsce, jeśli chodzi o leczenie nowotworów narządu rodnego. Od kilku lat te nasze niechlubne statystyki, jako konsultant wojewódzki, staram się poprawiać. Jeszcze kilka lat temu pacjentki, u których rozpoznano nowotwór wychodzący z narządu rodnego, trafiały do pierwszego, najczęściej najbliższego szpitala. W chwili obecnej trochę udało się to zmienić. Pacjentki zaczęły być kierowane do USK lub do Białostockiego Centrum Onkologii. Najtrudniejsze są pacjentki z rakiem jajnika. One potrzebują szerokowachlarzowego leczenia chirurgicznego. Tu nie wystarcza usunięcie macicy i chorych jajników, a potem poddanie leczeniu uzupełniającemu. W ich przypadku konieczna jest wielonarządowa chirurgia: operacje zajętych chorobą jelit, wątroby, śledziony, sieci większej czy otrzewnej. Zamysłem szpitala jest stworzenie centrum ginekologii onkologicznej z nastawieniem na leczenie najtrudniejszych przypadków zaawansowanych nowotworów.

    Ale do tej pory pacjentki onkologiczne były już operowane w szpitalu klinicznym, a nawet trafiały tu na chemioterapię. Co się teraz zmieni?

    - To prawda, oddział dziennej chemioterapii działa od 2011 roku. Z roku na rok wzrastała liczba zgłaszających się do nas kobiet. W 2017 roku wykonaliśmy ponad 1500 chemioterapii! W 90 proc. były to kobiety wcześniej operowane w USK. Jednak wcześniej pacjentki trafiały do Kliniki Ginekologii, gdzie były hospitalizowane z kobietami, które trafiały tam z innych powodów. Teraz wszystkie pacjentki onkologiczne będą leczone na wydzielonym oddziale. Opiekować się nim będzie zespół pielęgniarski, wyspecjalizowany w postępowaniu w takich chorobach. Bo trzeba pamiętać, że takie operacje są bardzo ciężkie i okaleczające, a chemioterapia niekiedy bardzo obciążająca. Na oddziale będzie również dyżury pełnić psycholog. Będą też pracować wolontariuszki z działającego przy szpitalu Stowarzyszenia „Eurydyki” zrzeszającego kobiety z problemami onkologicznymi, głównie po operacjach z powodu zaawansowanego raka jajnika, a także po innych operacjach onkologicznych. One będą również udzielać wsparcia, podpowiadać, bo same wcześniej przeszły takie leczenie. Dzięki wyodrębnieniu takiego oddziału będziemy mogli wdrażać nowe rozwiązania terapeutyczne i nowe leki. Prawo polskie mówi, że mogą to robić jedynie ośrodki ginekologii onkologicznej. Ponadto chcemy opieką objąć nie tylko pacjentki, ale także ich rodziny i w sposób rutynowy robić badania genetyczne. Wiele z nowotworów ginekologicznych ma podłoże genetyczne i wszystkie doniesienia naukowe mówią o zasadności takiego postępowania.

    Od razu mi się przypomina amerykańska aktorka Angelina Jolie, która po wykonaniu badań genetycznych profilaktycznie usunęła piersi i jajniki.

    - Angelina Jolie bardzo pomogła nam lekarzom. W przypadku raka jajnika lepiej byłoby zapobiegać niż leczyć, a jest to jedynie możliwe u pacjentek z potwierdzoną mutacją w genach BRCA. W innych przypadkach niestety nie jest to możliwe. Ten typ nowotworu to dla lekarza ginekologa najgorsza choroba i największe wyzwanie. Przede wszystkim jest to duży problem diagnostyczno-terapeutyczny na całym świecie. W XXI wieku wciąż nie ma sposobów diagnostycznych, aby zapobiegać, czy wcześnie wykryć raka jajnika, bo choroba ta nie daje żadnych objawów we wczesnym stadium. Oczywiście muszą być poważne wskazania medyczne, by usunąć kobiecie zdrowe gonady, które są swoistą fabryką hormonalną. Po tego typu zastosowanym leczeniu konieczna jest zastępcza terapia hormonalna oraz wnikliwy monitoring takiej pacjentki. Z drugiej strony usunięcie jajników i jajowodów redukuje do minimum ryzyko wystąpienia raka gonad płciowych u kobiety. 

    Jakie ma Pan jeszcze plany, jeśli chodzi o ten oddział?

    - Moim marzeniem jest wprowadzenie do rejestru Europejskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej jako ośrodka certyfikowanego w nauczaniu ginekologii onkologicznej w Europie, a przez to także bardziej ścisła wymiana doświadczeń z innymi klinikami za granicą. To prestiż, ale z drugiej strony potwierdzenie, że wszystkie nasze działania medyczne są zgodne z wymogami i zaleceniami Europejskiego Towarzystwa, że przede wszystkim istnieje niezmiernie bezwzględnie ważna w leczeniu pacjentów onkologicznych powtarzalność procedur medycznych.

    Rozmawiała Katarzyna Malinowska-Olczyk

     

    Dr hab. Paweł Knapp ma 47 lat i od początku swojej pracy zawodowej jest związany z Uniwersyteckim Szpitalem Klinicznym w Białymstoku. Na Podlasiu jest konsultantem wojewódzkim ds. ginekologii onkologicznej. Od lat działa też w Zarządzie Głównym Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej. Odbył staże m.in. w University of California w Irvine w Stanach Zjednoczonych (prof. Bristow) oraz Memorial Sloan-Kattering Cancer Center w Nowym Jorku, USA (prof. Barakat, prof. Chi). W ostatnim czasie prace dr hab. Knappa znalazły się w 7. edycji „Principle and Practise in Gynecologic Oncology” - prestiżowego podręcznika z ginekologii onkologicznej wydawanego Stanach Zjednoczonych pod red. Dennisa Chi (dr hab. P. Knapp jest autorem dwóch rozdziałów). Jego działania zostały zauważone w Europejskim Towarzystwie Ginekologii Onkologicznej (ESGO). Jako pierwszy Polak został wybrany do Zarządu Głównego ESGO na lata 2017 - 2021.

     

     

     

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.