• Ostatnia zmiana 09.10.2019 przez Medyk Białostocki

    Prof. dr. med. dr. h.c. mult. Manfred Göthert. Wspomnienie

    Being a scientist is not only profession. It is a lifestyle

             28 czerwca 2019 r. zmarł prof. Manfred Göthert, wybitny niemiecki Uczony, wspaniały Człowiek, przyjaciel polskich naukowców i farmakologów, a także wielki przyjaciel i orędownik Społeczności Akademickiej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.


    Prof. Manfred Göthert 12 grudnia 2003 r. otrzymał tytuł Doktora Honoris Causa Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, a ponieważ szczęśliwym zbiegiem okoliczności był to dzień Jego urodzin, uroczystość została uświetniona odśpiewaniem przez chór UMB oraz przybyłych gości „Happy birthday”. Miałam olbrzymie szczęście i zaszczyt nieprzerwanie współpracować z prof. Göthertem począwszy od 1991 r., kiedy jako stypendystka Fundacji Alexandra von Humboldta spędziłam 19 miesięcy w kierowanym przez Niego w latach 1985-2006 Instytucie Farmakologii i Toksykologii Uniwersytetu w Bonn.

     

    Wybitny Uczony

    Prof. M. Göthert był Osobą łączącą w sobie pasję badacza, olbrzymią wiedzę oraz bardzo duży talent organizacyjny. Mówił nam, swoim polskim uczniom: „Being a scientist is not only profession. It is a life style” i całym swoim życiem potwierdził prawdę tego stwierdzenia. Swoją autobiografię1 zatytułował „Live in movement as a scientist”. Rzeczywiście wiecznie był w ruchu. W latach 1959-1965 studiował medycynę słuchając wykładów szeregu wybitnych profesorów na Uniwersytetach w Hamburgu i Freiburgu w Niemczech, Insbrucku i Wiedniu w Austrii, a następnie w Getyndze w Niemczech, gdzie zdał końcowe egzaminy. Praca naukowa to uniwersytety w Hamburgu, Essen i w końcu w Bonn.

    W swojej autobiografii1 wymienia nazwiska wielu profesorów, od których się bardzo dużo nauczył i którzy zainspirowali Go do pracy badawczej bądź przez bezpośredni kontakt, bądź recenzując Jego publikacje. Blisko 300 oryginalnych i przeglądowych publikacji prof. Götherta dotyczy głównie identyfikacji oraz określenia funkcji receptorów serotoninowych, glutaminowych oraz imidazolowych, wykazania udziału różnych receptorów presynaptycznych w regulacji uwalniania neurotransmitterów w ośrodkowym i obwodowym układzie nerwowym oraz zbadania mechanizmu działania etanolu i anestetyków. Niewątpliwe bardzo duże znaczenie Jego pionierskich obserwacji potwierdza ponad 10000 cytowań oraz wskaźnik Indeks Hirscha równy 52.

    Wyrazem światowego uznania osiągnięć i zdolności organizacyjnych prof. Götherta jest powierzanie Mu przez światowe gremia przygotowywania prestiżowych zjazdów oraz wiodących funkcji w zarządach międzynarodowych towarzystw naukowych czy komitetach redakcyjnych czasopism farmakologicznych. Prof. Göthert był między innymi prezydentem Federacji Europejskich Towarzystw Farmakologicznych (EPHAR; 2004-2006), przewodniczącym Niemieckiego Towarzystwa Klinicznej i Doświadczalnej Farmakologii i Toksykologii (DGPT; 1997-1999), współzałożycielem, a w latach 1994-1998 wiceprzewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Badań Serotoniny, naczelnym redaktorem najstarszego założonego w 1873 r. niemieckiego czasopisma farmakologicznego Naunyn-Schmiedeberger’s Archives of Pharmacology (1995-2002), Dziekanem Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie w Bonn (1998-2002), organizatorem szeregu zjazdów w tym przede wszystkim XIII Międzynarodowego Zjazdu Farmakologów (IUPHAR) w Monachium w 1998 r.

             Opublikowałam wspólnie z prof. Göthertem 13 publikacji, a trzech moich doktorantów: dr Dorota Napiórkowska-Pawlak (obecnie Napiórkowska-Łaguna), dr Grzegorz Kawolek oraz dr Urszula Baranowska zrealizowali swoje prace doktorskie w oparciu o współpracę z Panem Profesorem. Współautorem czterech publikacji był mój pierwszy doktorant dr Grzegorz Godlewski. Prof. Göthert był tytanem pracy, perfekcjonistą we wszystkim co robił, nie pozostawiał nic przypadkowi, miał przy tym niesamowite doświadczenie oraz wyczucie naukowe. Nowe inspirujące hipotezy badawcze powstawały w zupełnie nieoczekiwanych miejscach, na spacerach czy nagle podczas luźnych rozmów. Na przykład wstępny pomysł badań realizowanych później przez dr U. Baranowską powstał w 2003 r. kiedy czekaliśmy w kolejce na wejście do Zamku Królewskiego w Warszawie. Każda publikacja, rycina, plan sesji czy zjazdu były wielokrotnie sprawdzane oraz ręcznie poprawiane wyraźnym, wysokim pismem. Ja w swoim polskim zakładzie odbierałam potem długie taśmy faksu z poprawioną pracą stymulujące nas - asystentów i współpracowników - do jeszcze większego wysiłku w poszukiwaniu prawdy i uzyskania jak najlepszego końcowego wyniku.

    Niemiecki Europejczyk2

    Prof. Göthert urodził się 12 grudnia 1939 r., jak sam napisał 3,5 miesiąca po wybuchu II wojny światowej1 i do końca życia robił wszystko, żeby nie doszło do powtórzenia wojennej tragedii. Twierdził1, że to właśnie dzieciństwo, konieczność ciągłych przeprowadzek, przystosowania się do niesprzyjających, trudnych warunków czy nowego otoczenia ukształtowało jego charakter niezbędny do przyszłej pracy naukowej w Niemczech, ciągłej wędrówki. Jego Ojciec dr Rudolf Göthert był fizykiem specjalizującym się w aerodynamice, który tuż po wojnie otrzymał od Amerykanów propozycję pracy naukowej w Paryżu. To z kolei spowodowało, że jako dziecko co najmniej dwukrotnie musiał całkowicie zmienić otoczenie (1) w 1947 r., czyli niespełna 2 lata po zakończeniu okupacji niemieckiej, rozpoczął naukę we francuskiej szkole (bez znajomości języka), przy czym - jak podkreślał zarówno on, jak i jego rodzice, nie zaznali objawów dyskryminacji tylko przyjaźni, co odegrało kluczową rolę w ukształtowaniu prof. Götherta jako niemieckiego Europejczyka1,2; (2) w 1949 r. po powrocie do niemieckiej szkoły, kiedy okazało się, że z kolei całkowicie zapomniał podstawy niemieckiej ortografii.

    Cała późniejsza aktywność prof. Götherta była związana ze współpracą z trzema krajami europejskimi - Polską, Francją i Portugalią. Nic dziwnego, że swoje 60. urodziny Pan Profesor świętował w Bonn z przedstawicielami tych krajów. Razem ze mną był tam wówczas prof. Włodzimierz Buczko.

    Przemówienie wygłoszone przez prof. Götherta podczas uroczystości nadania Mu godności Doktora Honoris Causa naszej uczelni nie było związane z Jego wybitnymi osiągnięciami naukowymi, ale w dużej mierze było poświęcone stosunkom polsko-niemieckim. Poniżej przytaczam wciąż aktualne i niesłychanie ważne niektóre fragmenty tego wystąpienia2:

    Urodziłem się w 1939 roku; roku, w którym nazistowskie Niemcy zaatakowały Polskę, rozpoczynając II wojnę światową. Wojna ta przyniosła niewypowiedziane krzywdy Państwa krajowi. Jestem świadomy, że także Państwa miasto bardzo ucierpiało w trakcie niemieckiej okupacji; jego centrum, wliczając w to ten piękny budynek, w którym odbywa się dzisiaj ta uroczystość, zostało zniszczone w około 75 proc., a około połowa mieszkańców straciła życie. Biorąc powyższe pod uwagę zakrawa na cud, że niemiecki naukowiec mógł zostać członkiem Społeczności Akademickiej Państwa Uczelni i mógł otrzymać najwyższą godność, którą Akademia może zaszczycić jednostkę. Jak mogło do tego dojść? Podejmę próbę znalezienia odpowiedzi na powyższe pytanie.

    Decydujący wpływ miały tutaj wybitne i niezapomniane wysiłki jednostek będących wcześniej, podczas II wojny światowej, członkami wrogich armii. Trzydzieści lat temu osoby te zapoczątkowały współpracę pomiędzy polskimi i niemieckimi farmakologami. Wymienię tu tylko dwa nazwiska - Ullrich Trendelenburg i Jerzy Maj, chociaż należy zaznaczyć, że inne osobistości miały w tym także swój udział. Nie należy również zapominać, że na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku stosunki polityczne uległy poprawie. Willy Brandt rozpowszechnił w Niemczech ideę, że po pojednaniu z Francją, należałoby także nawiązać dobre układy z Polską - naszym bezpośrednim wschodnim sąsiadem.

    Biorąc pod uwagę mój życiorys, był to logiczny i konieczny krok. Jako dziecko, krótko po zakończeniu II wojny światowej, spędziłem dwa lata we Francji. Jedynym doznaniem, które moja rodzina doświadczyła, było poszanowanie jednostki, a także uczucie przyjaźni - moich rodziców z dorosłymi i moje własne z kolegami szkolnymi. Tak więc, podstawę moich obecnych poglądów można określić jako Niemiec w Europie - lub inaczej mówiąc – „niemiecki Europejczyk”.

    Począwszy od czasów studenckich, jako osoba interesująca się kulturą i historią polityczną, jestem świadomy wspólnych korzeni kulturowych Polski i Niemiec. Wielu Niemców, włączając w to także mnie, było przekonanych, że pojednanie z Polską jest jednym z niezbędnych warunków zapobieżenia na naszym małym kontynencie europejskim konfliktom, takim jak II wojna światowa, która sprawiła tak dużo bólu nie tylko w Państwa, ale też w naszym, a także w innych krajach europejskich. Pomysł i nastawienie zmierzające do nowego początku w naszych wzajemnych stosunkach - zamiast patrzenia do tyłu - powstawały oczywiście również w sercach i umysłach naszych polskich sąsiadów. Przeświadczenie o pokojowej przyszłości we wspólnej Europie umożliwiło niemieckiemu uczonemu otrzymanie tytułu doktora honoris causa.

    Lepsze porozumienie pomiędzy dwoma krajami związane jest z pewnością nie tylko z działalnością polityków, ale - jak wspomniałem powyżej - wysiłki poszczególnych naukowców dążące do nawiązania dobrych stosunków pomiędzy dawnymi wrogami - Polakami i Niemcami, także zakończyły się sukcesem. Zapoczątkowane przez nich kontakty przekształciły się z czasem we wzajemne poważanie, współpracę i ostatecznie przyjaźń. Pionierzy ci utorowali drogę, która ułatwia ludziom mojej generacji nawiązanie przyjaźni pomiędzy naszymi krajami ponad granicą. Nauka była, jest i będzie międzynarodowa, ponieważ tematyka naukowa jest identyczna na całym świecie.”

     

    Współpraca z polskimi farmakologami

    Prof. Göthert zawsze bardzo ciepło wyrażał się o polskich farmakologach, stale podkreślał znaczenie wieloletniej rozpoczętej jeszcze w latach siedemdziesiątych pierwszymi kontaktami prof. Jerzego Maja z Krakowa i prof. Ullricha Trendelenburga z Freiburga, współpracy pomiędzy naszymi i niemieckimi farmakologami, a także zawsze, pomimo swoich licznych obowiązków, znajdował czas na rozmowy i dyskusje ze swoimi polskimi kolegami. Miał liczne grono znajomych i przyjaciół, do których można zaliczyć m.in. prof. W. Buczko (Białystok), prof. Edmunda Przegalińskiego, prof. Małgorzatę Filip, prof. Włodzimierza Lasonia (Kraków), prof. Jerzego Czuczwara (Lublin) czy nieżyjącego już prof. Zbigniewa Hermana (Katowice). Jak powiedział w wywiadzie dla Medyka Białostockiego w 2003 r.: „Polscy naukowcy reprezentowali wyższy poziom niż ich koledzy z krajów bloku komunistycznego. Byli pełni inicjatywy oraz rzetelni w przeprowadzanych badaniach.”3 Prof. W. Lasoń wieloletni naczelny redaktor pisma polskich farmakologów „Pharmacological Reports” w mailu do mnie napisał: „nie spotkałem przedstawiciela innej nacji, któremu tak szczerze zależało na rozwoju polskiej farmakologii i utrzymaniu wysokiej pozycji „Pharmacological Reports” w rankingach czasopism. Był autentycznie dumny z naszych skromnych osiągnięć, wspierał czasopismo swymi manuskryptami, przesyłał gratulacje i cenne sugestie.

    Prof. M. Göthert pierwsze kontakty z farmakologami polskimi (prof. J. Majem i prof. E. Przegalińskim z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie) nawiązał w połowie lat osiemdziesiątych. W Instytucie Farmakologii i Toksykologii w Bonn gościli prof. Jerzy Nowak z Łodzi, prof. E. Przegaliński i prof. W. Buczko. Począwszy od 1992 r. prof. Göthert brał udział chyba we wszystkich Zjazdach Polskiego Towarzystwa Farmakologicznego (PTF), a w 1993 r. uczestniczył w sympozjum zorganizowanym z okazji XX-lecia współpracy pomiędzy farmakologami polskimi i niemieckimi w Zakopanem. O olbrzymiej klasie naukowej i rozległej wiedzy prof. Götherta świadczy fakt, że w 1997 r. jako przewodniczący DGPT odwiedzając w ciągu 2 tygodni 5 polskich ośrodków (Kraków, Katowice, Białystok, Lublin i Warszawa) w każdym z nich wygłosił oparty między innymi o własne wyniki wykład o tematyce zbliżonej do zainteresowań danej polskiej placówki. Prof. Göthert był jednym z inicjatorów (a następnie przewodniczącym delegacji niemieckiej) dwustronnych koordynowanych przez odpowiednie ministerstwa Polski i Niemiec rozmów na temat współpracy w dziedzinie nauk medycznych (2000 r., m.in. Berlin i Bonn ). Od 1994 r. prof. Göthert był współredaktorem „Polish Journal of Pharmacology” (obecna nazwa „Pharmacological Reports”), a od 1997 r. członkiem zagranicznym Polskiej Akademii Umiejętności. W 2001 został członkiem honorowym Polskiego Towarzystwa Farmakologicznego, a w 2004 r. Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

    W 2003 r. zorganizowaliśmy w Białowieży sympozjum z okazji XXX-lecia współpracy pomiędzy farmakologami polskimi i niemieckimi. Motto spotkania w Białowieży „Nowe perspektywy we wspólnej Europie” całkowicie odpowiadało moim poglądom jako „niemieckiego Europejczyka” - powiedział prof. Göthert parę miesięcy później w swoim wystąpieniu w Białymstoku2. To w Białowieży nawiązaliśmy do niezwykle ważnej wypowiedzi jednego z protagonistów współpracy farmakologów polskich i niemieckich prof. Jerzego Maja z IF PAN w Krakowie: „Farmakologia to zaledwie mała cząstka nauki, a naukowcy z kolei to mały ułamek populacji każdego kraju. Ale przykład wspólnych działań polskich i niemieckich farmakologów pokazuje, że budowanie nowych stosunków międzyludzkich jest możliwe”.

     

    Współpraca z Akademią Medyczną/Uniwersytetem Medycznym w Białymstoku

    Prof. M. Göthert wielokrotnie odwiedził naszą uczelnię, nie pamiętam nawet ile razy. Naprawdę dobrze się u nas czuł. W 2002 pełniąc funkcję dziekana Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu w Bonn był twórcą, a następnie podpisał umowę o współpracy z Akademią Medyczną w Białymstoku, pierwszą tego typu oficjalną umowę naszej uczelni. Instytut w Bonn przekazał bibliotece naszej Akademii Medycznej kilkadziesiąt tomów „British Journal of Pharmacology” oraz „Naunyn-Schmiedeberger’s Archives of Pharmacology”, głównych czasopism farmakologicznych w Anglii i Niemczech. W 2000 r. przyjechał tylko na dwa dni, aby uświetnić przekazanie w obecności ambasadora Niemiec w Warszawie zakupionego przez Fundację Aleksandra Humboldta dla mojego zakładu sprzętu naukowego. W latach 2006-2008 przebywał na 6-miesięcznym stypendium naukowym w Zakładzie Fizjologii i Patofizjologii UMB jako laureat Polskiego Honorowego Stypendium Naukowego im. Aleksandra von Humboldta przyznanego przez Fundację na Rzecz Nauki Polskiej, przyjeżdżając do Białegostoku na parotygodniowe pobyty i stale mieszkając w pokojach gościnnych DS-1. Był niewątpliwie bardzo dumny z tego stypendium i szczęśliwy z możliwości kontynuowania pracy naukowej, z dyskusji z moimi współpracownikami (dr Anną Pędzińską-Betiuk, dr Martą Baranowską-Kuczko, dr hab. Hanną Kozłowską, dr Urszulą Baranowską, dr Agnieszką Zakrzeską, dr Radosławem Rudziem, dr Sebastianem Łupińskim) czy innymi białostockimi naukowcami. Bardzo lubił spacery po Parku Branickich, rozmowy ze studentami, na obiady zawsze chodził w towarzystwie któregoś z moich asystentów. Raz gościł w I LO, gdzie miał spotkanie z uczniami. Dużą radość sprawiły Mu grafiki Pałacu i Parku Branickiego, które po oprawieniu powiesił u siebie w pokoju w Niemczech.

     

    Rodzina i życie prywatne

             Wszyscy pamiętamy prof. Manfreda jako wiecznego optymistę, człowieka stale uśmiechniętego, zdecydowanego w swoich poglądach, życzliwego, niesłychanie bezpośredniego i spontanicznego w kontaktach z innymi ludźmi, który nie dbał o utrzymywanie dystansu pomiędzy Nim jako Szefem i współpracownikami, ciekawego świata. Charakteryzowała Go wyprostowana sylwetka i szybki chód. Płynnie posługiwał się językiem angielskim i co ważne, mówił bardzo wyraźnie i zrozumiale dla wszystkich. Podczas pobytu w Białymstoku regularnie chodził w piątki na koncerty do Filharmonii, a „ponieważ nie muszę długo spać, wykorzystuję godziny nocne na czytanie literatury pięknej. Czytam od dwunastej do drugiej w nocy. Właśnie ostatnio przeczytałem „Braci Karamazow” Dostojewskiego. Z polskiej literatury cenię sobie Szczypiorskiego” - powiedział w wywiadzie w 2003 r.3

    Podczas weekendów wspólnie jeździliśmy do okolicznych lasów. Bardzo lubił polską kuchnię i rzeczywiście każdorazowo sprawdzałam, czy w jadłospisie jest zupa grzybowa, którą wprost uwielbiał, tak jak powiedział w wywiadzie w 2003 r. W 1971 r. ożenił się ze swoją koleżanką ze studiów Irmgard Karin (nazywaną przez Niego „Inką”), z którą miał trze synów. Doczekał się też 8 wnuków. Zawsze bardzo ciepło wyrażał się o swojej Rodzinie, choć przyznawał: „moje zaangażowanie zawodowe powoduje pewien dyskomfort w rodzinie. Wciąż jednak udaje mi się być szczęśliwym”. Rodzina bowiem ze względu na posiadanie przez żonę prywatnej praktyki w Hamburgu stale mieszkała w tym mieście, a Pan Profesor w piątek wieczorem leciał do Hamburga, skąd wracał do pracy w poniedziałek z rana. Śmiał się przy tym, że jest stałym klientem linii lotniczych.

     

    Praca w cieniu choroby

             Chyba w 2006 r. podczas spotkania w Bonn poświęconemu odejściu prof. Götherta na emeryturę, dowiedziałam się, że jest chory na chorobę Parkinsona. Rodzina w nekrologu Pana Profesora jako motto umieściła słowa niemieckiego poety z XIX w. Emanuela Geibel „Es gibt etwas, das stärker ist das Schicksal: Das ist der Mut, mit dem man es trägt“, co znaczy: „Jest coś silniejszego niż przeznaczenie. To jest odwaga, z jaką się to przeznaczenie znosi”. Słowa te doskonale ilustrują walkę prof. Götherta z chorobą. Początkowo w ogóle się do niej nie przyznawał, nic nie zmieniając w swojej aktywności. To w tym czasie przebywał na stypendium w moim zakładzie, podczas którego wspólnie opublikowaliśmy trzy prace oryginalne, często latał samolotem do innych ośrodków, brał udział w zjazdach, miał wykład plenarny podczas XVII Zjazdu Polskiego Towarzystwa Farmakologicznego w Krynicy Zdroju (2010), opublikował też dwie prace przeglądowe o serotoninie, pierwszą wspólnie z prof. Klausem Finkiem w Pharamcogical Review (2007; 59: 360-417), która do tej pory była cytowana ponad 250 razy i drugą jednoautorską w Pharmacological Reports (2013;65:771-786) z dedykacją: „This review is dedicated to the reconciliation, cooperation and friendship between Poles and Germans”. Jednak widać było, że choroba postępuje. Z czasem prof. Göthert zrezygnował z wyjazdów, ale nie z pracy. W 2013 r. zaczął całkowicie samodzielnie przygotowywać sesję poświęconą 40-leciu współpracy pomiędzy farmakologami polskimi i niemieckimi. Mam z tego okresu tradycyjnie przesyłane faksem ręczne zapiski pana Profesora - pismo małe, niewyraźne, szereg skreśleń. Można się tylko domyślać, ile trudu kosztowało Go napisanie danego tekstu. Zorganizowane przez prof. Götherta minisympozjum Four decades of cooperation of Polish and German Pharmacologists” odbyło się podczas 80 Zjazdu DGPT w Hannowerze. Przewodniczyli mu m.in. prezesi polskiego i niemieckiego towarzystwa farmakologicznego - odpowiednio prof. Władysław Lasoń i prof. Hein Lutz. Prof. Göthert już wcześniej nas uprzedził: „I do not wish to speak at the symposium. In any case I will try to participate in the symposium and I am very optimistic that this will be possible in spite of my Parkinson's disease”. Przyjechał, wziął udział w zorganizowanym przez siebie sympozjum, a parę godzin później odebrał tytuł honorowego członka DGPT i tak jak poprzednio przemawiał mocnym głosem namawiając do jedności pomiędzy farmakologami doświadczalnymi i klinicznymi, podkreślając znaczenie jedności między narodami. Wziął jeszcze udział w XIX Zjeździe PTF w Świnoujściu w 2015 r., ponownie apelując o przyjaźń pomiędzy Polską i Niemcami. Niestety, Jego stan stale się pogarszał i na obydwu zjazdach poruszał się już za pomocą wózka. W swoim mailu do mnie z 31 lipca 2018 r., w którym ponownie nawiązał do tragicznych następstw II wojny światowej oraz aktualnej sytuacji politycznej pomiędzy Polską a Niemcami, napisał, że Jego marzeniem jest wzięcie udziału w kolejnym Zjeździe PTF, który miał być dla niego zakończeniem Jego wysiłków na rzecz postępu naukowego i politycznego pomiędzy naszymi krajami. Zjazd PTF odbył się 5-7 czerwca 2019 roku, trzy tygodnie przed śmiercią Pana Prof. Manfreda Götherta.

     

    Przypisy:

    1 Tytuł Autobiografii prof. M. Götherta opublikowanej w: Athineos Philipu: Geschichte und Wirken der pharmakologischen, klinisch-pharmakologischen und toxikologischen Institute im deutschsprachigen Raum. Band IV - Autobiographien, Insbruck, Berenkamp, 2014.

    2 Wystąpienie prof. M. Götherta podczas uroczystości nadania Mu godności Doktora Honoris Causa UMB, „Medyk Białostocki” 2004,1,14.

    3 Wywiad z prof. M. Göthertem; „Medyk Białostocki” 2004,1,14.

  • Baner miejsc na twoją reklamę.      Logotyp 60 lat UMB.      Logotyp Młody Medyk.